Myślisz, że jesteś kolejnym Wiktorem – bez znaczenia czy Malinowskim czy Blomem – i że uda Ci się przejść drogę od mikrogrindera do milionera? Wątpię. Wielkie pieniądze z gry w pokera zarezerwowane są dla garstki wybrańców, którzy najciężej pracują, którzy mądrze pracują, którym dopisuje szczęście i którzy są na tyle szaleni, żeby w ogóle się tym zajmować.

Kilka dni temu oglądałem na YouTube bardzo interesujący film, którego autor mówił o realiach tradingu. Według statystyk zaledwie kilka procent inwestorów potrafi długookresowo zarabiać na handlowaniu. Większość traci lub zarabia bardzo niewiele. Mimo wszystko kolejka marzycieli chętnych do tego, żeby poprzez handlowanie, np. krypto, akcjami czy walutami, dorobić się milionów, wcale nie maleje.

Gdy tylko film dobiegł końca, od razu pomyślałem sobie, że z identyczną sytuacją mamy do czynienia w branży pokerowej. Kilka procent społeczności regularnie wygrywa, niewielka grupa kręci się wokół zera, a większość graczy cały czas dokłada do interesu. Co więcej, w grupie zwycięzców zaledwie jakiś promil dochodzi do wielkich pieniędzy. Skąd więc takie zainteresowanie zarobkowym – nie mówię o rekreacyjnym – charakterem gry w pokera?

Niezrozumienie realiów – nierealne oczekiwania

Ponad 20 lat temu bodajże Szymon Majewski, który zagrał niewielki epizod w Kilerze, w rozmowie z Janem Machulskim nieopacznie użył zwrotu, że wspólnie z mistrzem gra w filmie. W odpowiedzi usłyszał, że: “Gram to ja i może jeszcze Jerzy Stuhr. Ty tylko występujesz”.

Odnoszę wrażenie, że to samo jest na rynkach inwestycyjnych i przy stołach pokerowych. Bariery wejścia do gry są niewielkie w przypadku jednej i drugiej aktywności, co sprawia, że handlować próbuje każdy. Jednakże ciężko z miejsca nazywać takie osoby traderami czy pokerzystami. Realnie patrząc, większość z nas po prostu zna zasady, legalne, dostępne ruchy, ale tylko nieliczni potrafią naprawdę grać i, że użyję tutaj analogii z branży muzycznej, bez fałszu.

Nowicjusze, szczególnie ci, którym na początku przygody akurat sprzyja wariancja, szybko dochodzą do wniosku, że są świetni i że gra w pokera jest najłatwiejszym sposobem na zarabianie pieniędzy. Chwilę później na własnej skórze przekonują się, że tylko występują, a nie grają. Co gorsza w ich pamięci ciągle pozostają chwile z początkowego okresu prosperity, przez co ich dalsza pokerowa kariera upływa pod znakiem nierealnych oczekiwań. Większość nigdy się nie edukuje i na zawsze pozostaje z błędnymi przekonaniami, przez co nie odnosi sukcesów. Inni stracą wiele czasu, energii i środków zanim zaakceptują prawa rządzące grą w pokera. To będzie moment przełomowy na drodze do tego, żeby wreszcie przestali występować, a w końcu zaczęli grać.

Jeśli udało mi się w Nowym Jorku, uda mi się w każdym innym miejscu na ziemi

Gdy to już nastąpi, większość będzie mierzyła w najwyższe cele: wysokie stawki, wielkie pieniądze, luksusy. Z racji zwiększonej świadomości okres zapatrzenia się w „nosebleedy” będzie trwał relatywnie krótko, gdyż wyedukowany gracz szybko dostrzeże zasadniczą różnicę między grą a występowaniem, tj. uświadomi sobie, jaki ogrom pracy trzeba włożyć w to, żeby osiągnąć poziom mistrzowski.

Nie bez powodu mówi się, że gracze z wysokich stawek są predestynowani do tego, żeby odnosić sukcesy również w innych dyscyplinach, co sprawia, że osoby, które realnie mają potencjał do tego, żeby utrzymywać się z gry na wysokich stawkach, paradoksalnie wcale nie muszą grać w pokera. Z łatwością znajdą miejsce, gdzie – z mniejszym ryzykiem, z większymi sukcesami, z lepszymi rezultatami finansowymi – mogą wykorzystać swoje ponadprzeciętne umiejętności. Naturalną przystanią dla tych osób jest biznes. Pokerzyści zakładają firmy, stają na czele start-upów, zaczynają działać na rynku nieruchomości etc. Są wszędzie tam, gdzie można zarobić prawdziwe pieniądze. Zaledwie garstka zapaleńców-zatraceńców-szaleńców trzyma się wyłącznie gry w pokera.

Mistrz Jan Machulski (Filmweb)

Świadomy praw i obowiązków…

Zarabianie dużych pieniędzy w pokerze zarezerwowane jest dla wybrańców, których pasja, żądza i determinacja jest tak wielka, że wbrew wszystkim przeciwnościom, mając przy tym za nic dobre rady i doświadczenia osób, które na zawodowej grze w pokera zjadły zęby, nieustannie i zawzięcie dążą do realizacji celu. To właśnie z tej grupy – i tylko z tej grupy – wywodzą się osoby, którym czasami się udaje.

Ja nigdy nie byłem w tym miejscu i nigdy nie będę. Mam świadomość tego, jak wiele od siebie trzeba dać, żeby dotrzeć na szczyt i wiem, że nie jestem skłonny do takich poświęceń. Zależy mi jednak na tym, żeby w niniejszym odcinku “Słowa…” zamieścić wartościowe rady dla osób, które nie mają zamiaru przestać, a skoro sam nie mam odpowiednich kwalifikacji, żeby się w tym temacie wypowiadać, to podeprę się słowami VeniVidi1993, któremu się udało.

Pierwsza rada brzmi:

  • Nie rób tego! Naprawdę duże pieniądze możesz zarobić w wielu innych miejscach.

Myślę jednak, że skoro zaszliście aż tutaj, to znajdujecie się w grupie, która zdaje się nie słyszeć tego komunikatu, dlatego płynnie przechodzimy od razu do kolejnych rad:

  • Znajdź mentora.
  • Nie buduj bankrolla na niskich stawkach (NL2 – NL100). Graj tam wyłącznie dla treningu.
  • Zbuduj bankroll ze swojej pracy zawodowej i rozpocznij grę od średnich stawek, gdy z mentorem uznacie, że jesteś gotowy (NL200 i wyżej).

Zarób najpierw pieniądze gdzieś indziej

Jak mądrze powiedział autor filmu, o którym wspomniałem na początku: mało kto potrafi z niewielkiej inwestycji początkowej dorobić się milionów na handlowaniu, jednak handlowanie jest doskonałym sposobem na pomnażanie wcześniej zgromadzonego (gdzieś indziej) kapitału. Myślę, że te słowa w jakimś stopniu odnoszą się również do gry w pokera.

Kiedyś myślałem, że osiągnięcie sukcesu w grze w pokera polega na przejściu drogi od mikrostawek do nosebleedów. Obecnie już tak nie twierdzę. Uważam, że znacznie większą szansę na dotarcie na szczyt i na utrzymanie się w grach na wysokich stawkach mają osoby, które sukces finansowy osiągną najpierw w innej dziedzinie i dopiero z zarobionymi w ten sposób pieniędzmi pojawią się przy pokerowych stołach. W przypadku pokerzystów, którzy na rynek wchodzą na średnich limitach – które w polskich okolicznościach społeczno-ekonomicznych realnie można uznać za wysokie stawki – kolosalne znaczenie ma to, że gracz rozpoczyna swoją przygodę bez tego całego mentalnego balastu towarzyszącego każdemu, dla kogo gra w pokera jest głównym źródłem utrzymania. Brak musu oraz posiadanie planu “B” to atut nie do przecenienia.

Podsumowanie

Jeśli chcesz grać na wysokich stawkach, możesz albo łudzić się, że jesteś kolejnym Wiktorem – nieważne którym – i próbować drabinkować od samego zera; większość tak robi, większość niczego nie osiąga – albo musisz gromadzić kapitał. Twórz biznesy, zarabiaj na życie w inny sposób. Odpuść sobie grę na mikro- i na niskich stawkach. Ten czas wykorzystaj na naukę gry pod okiem doświadczonego trenera. Ciężko pracuj, wręcz haruj nad poprawą swojej gry z dala od stołów i może Ci się uda.

Oczywiście nikt nie da Ci gwarancji, że Twoja ciężka praca będzie wynagrodzona – nie musze mówić, że bez niej z miejsca skazujesz się na porażkę – ale przynajmniej będziesz miał przewagę nad większością stawki, tj. pełen luz, gdy sprawy układać się będą nie po Twojej myśli. Wszystko dzięki zabezpieczeniu finansowemu pochodzącemu z innych źródeł. Zawodowi gracze nie będą mieli tego komfortu, przez co stale będą znajdowali się pod wielką presją, co bezpośrednio i pośrednio będzie odbijało się na ich dyspozycji przy stole.

Koniec końców – najlepiej tego nie rób. Chcesz zarabiać duże pieniądze? Idź w biznes.

Mówiłem już, żebyś tego nie robił? Większości się nie udaje. Mówiłem.

Udanej niedzieli.

Do zobaczenia za tydzień.