Dzisiejsze „Słowo na niedzielę” poświęcę bransoletkom mistrzowskim WSOP. Uwierzcie mi. Sam nie wiedziałem, że można coś jeszcze sensownego na ten temat napisać, ale wydaje mi się, że można, tak więc zachęcam do czytania.

Jeszcze kilka tygodni temu marzyliśmy o tym, żeby któryś z naszych graczy w końcu dostąpił zaszczytu posiadania tytułu mistrzowskiego WSOP. Obecnie mamy aż trzech pokerzystów, którzy sięgnęli po to najcenniejsze pokerowe trofeum. Są to (w kolejności chronologicznej): Chester20o, JOKERATOR oraz Tiredfella. Można zatem odtrąbić koniec wyścigu o pierwszy bracelet dla Polaka, a jakby i kto chciał jeszcze próbować, to o drugi i trzeci również.

To jak ze złotymi serduszkami na WOŚP – trzy pierwsze zlicytowane, teraz można się ubiegać tylko o te z numerem czwartym i z dalszymi numerami. W trakcie finału „Wielkiej Orkiestry” – tak było ponad ćwierć wieku  temu, gdy śledziłem to wydarzenie – najwyższą cenę, co oczywiste, osiągało serce z numerem pierwszym. Kolejne też trafiały w ręce bogatych firm i, rzadziej, osób prywatnych, i trzeba było za nie zapłacić bardzo dużo, ale to pierwsze zawsze kosztowało najwięcej. Pozostańmy przy tej owsiakowej analogii i zadajmy sobie pytanie: Czy skoro już wyścig został zakończony – znamy zdobywcę pierwszego pokerowego „serduszka” – nasi gracze będą chcieli dalej tak ochoczo walczyć o to trofeum?

A kto powiedział, że wyścig się zakończył?

Wait. What?

Po tych trzech wspaniałych sukcesach naszych graczy zaskoczyło mnie to, że nic wielkiego – w sensie medialnym – się nie wydarzyło. Nie mamy nowej „małyszomanii” ani eksplozji popularności pokera w Polsce, czy – z wiadomych powodów – jakiejkolwiek medialnej ekspozycji – poza branżową. Ostatni tekst dotyczący tematyki pokerowej, który ukazał się w main streamie, wcale nie dotyczył zwycięstwa jednego, drugiego czy trzeciego Polaka na WSOP, ale wygranej CZTERNASTU MILIONÓW ZŁOTYCH (kocham tę zamianę z lokalnej waluty na naszą, żeby bardziej „yebało” po oczach) przez Wiktora Malinowskiego w evencie Super High Roller Bowl. Kto by tam się przejmował jakąś pierwszą złotą bransoletką mistrzowską, do tego wygraną w jakimś tam nielegalnym turnieju online (musiałem) i marnymi 161.000$. A właściwie to powinienem napisać, że sześćset dziewiętnastoma tysiącami coraz mniej wartych polskich złotych.

Wiktor Malinowski mistrzem SHR Bowl Europe – wygrywa 3.690.000$!

Brak medialnej ekspozycji. Względna anonimowość zwycięzców. Potencjalnie sukcesy wywalczone – nie mówię, że tak było – w szarej strefie. Te czynniki sprawiają, że mimo iż wydarzyło się wiele dobrego, nie wydarzyło się nic, i na „efekt Moneymakera” czy „Beth Harmon” w Polsce przyjdzie nam jeszcze poczekać. Patrząc z tej perspektywy, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że wyścig po pokerowego Graala wcale nie jest rozstrzygnięty!

Gdyby tu było przedszkole w przyszłości 

Wszystko może wyglądać zupełnie inaczej, jeśli tylko Polak sięgnie po najcenniejsze trofeum w trakcie festiwalu w Las Vegas. Tam będzie można robić zdjęcia. Tam będzie można zarejestrować materiał video. Tam, co jest niezwykle ważne w kontekście obecności w main streamie, będzie można pokazać przebitkę, gdy owinięty w polską flagę triumfator/ka turnieju ze łzami w oczach słucha Mazurka Dąbrowskiego. Z miejsca poznamy też personalia danego gracza, który po powrocie do kraju prędzej czy później zagości w rządowej lub tej szatańskiej telewizji śniadaniowej, a już bez cienia wątpliwości na antenie „Kanału Sportowego” (tyle, jeśli chodzi o main stream). O tym wydarzeniu z wielką przyjemnością przeczytam również w Onecie, gdzie jakiś redaktor ponownie uraczy nas skrupulatnym przekonwertowaniem wartości wygranej z dolarów na polskie złote.

Cieszą zwycięstwa. Cieszą wysokie wygrane pieniężne. Cieszy to, że chłopacy osiągnęli fantastyczne wyniki sportowe, jednak ja swojego zdania w temacie prestiżu bransoletek wygranych online nie zmienię. Stąd też przynajmniej w moim odczuciu wyścig o złotą bransoletkę trwa w najlepsze, a na pierwszy bracelet – taki wiecie: jeden, by wszystkimi rządzić – który dyrektor turniejowy WSOP wsunie na nadgarstek konkretnej osoby, a nie wyśle UPS-em pod adres „pokerowego nicka”, przyjdzie nam jeszcze poczekać. Oby tylko do najbliższej zimy…

Udanej (reszty) niedzieli.

GGPoker leaderboard: Zapraszamy do gry ze zwiększoną pulą nagród!

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?