O mało co z krzesła nie spadłem we wtorkowy wieczór, gdy dowiedziałem się o tym, że PokerStars testuje nowy program lojalnościowy. Wydawało mi się, że to jest absolutnie niemożliwe, a tu nagle okazało się, że „Starsy” w dużej mierze rezygnują z odpustowych skrzyneczek i w końcu zaczynają do nich wkładać rzeczy wartościowe.

O szczegółach programu, który ruszył 6 lipca i potrwa do 30 września, możecie przeczytać – tutaj. Dzisiaj sobie trochę porozmawiamy na temat tego, o co w tym całym zamieszaniu chodzi.

Oficjalnym powodem, dla którego PS pozbyło się regów, urżnęło większość rakebacku i skasowało roczne programy wynagradzania, były: troska o graczy rekreacyjnych oraz o kondycję finansową firmy. Nagle okazało się, że regowie zbyt dużo kosztują, a przynoszą za mało zysków. Dlatego też ta grupa graczy w jednej chwili została pozbawiona wszystkich przywilejów. Nie dziwota, że regowie zaczęli wyrabiać volume na innych platformach, na których mogli liczyć na więcej niż 2% zwrotu zapłaconej prowizji.

Życie nie znosi próżni, a „pustkę” po PokerStars doskonale wypełniło GGPoker. Zmiana lidera rynkowego, która przez ostatnie lata wydawała się niemal niemożliwa, w końcu się dokonała – PokerStars nie jest już największym poker roomem świata. Nie trzeba być specjalnie przenikliwym, żeby nie widzieć, że ruch „gwiezdnych managerów” może być pierwszą odpowiedzią na zepchnięcie ich marki z pokerowego piedestału.

Zastanawiające jest tylko to, dlaczego teraz można to zrobić, a kiedyś się nie dało? Jeśli nowy program lojalnościowy PokerStars wyjdzie poza fazę testów i zostanie rozciągnięty na wszystkich klientów, będziemy mieli uzasadnione prawo aby przypuszczać, że ten zabieg z „magicznymi skrzyneczkami napakowanymi paciorkami” był – jak zresztą przypuszczaliśmy przez cały ten okres – najzwyklejszym skokiem na kasę ówczesnego właściciela firmy. Nowy właściciel, do którego kasa lała się strumieniami, nie miał żadnego interesu w tym, żeby zmieniać to, do czego gracze zdążyli się już przyzwyczaić. Tę sytuacje wynusiła dopiero ekspansywna polityka strony GGPoker, która bez żadnego skrępowania dogoniła i przegoniła wieloletniego lidera.

W moim odczuciu „gwiezdni” wyliczyli, że teraz jest ostatni moment na to, żeby nie stracić zbyt dużego dystansu do GGPoker i dlatego zdecydowali się na drastyczną zmianę. Wydaje mi się, że to rozsądne założenie. Pod względem ruchu na stronie Starsy chyba dobiły do obecnego maksimum swoich możliwości, a nic nie wskazuje na to, żeby pod tym względem GG zbliżyło się do jakieś ściany. Pojawiły się problemy z akwizycją – czytaj ciężko ściągnąć więcej rekreacyjnych graczy na stronę – dlatego PokerStars przypomniało sobie o graczach regularnych.

Zobaczymy, jak ten program będzie sprawdzał się w praktyce, ale wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy od kilku lat regowie mają konkretne powody ku temu, żeby wyrabiać volume na „Gwiezdnym roomie”. Uwierzcie mi – naprawdę nie przypuszczałem, że przyjdzie mi jeszcze w życiu napisać takie słowa. Nadal jestem w dużym szoku…

W tym wszystkim szkoda PartyPoker, które swoją polityką nastawioną na podbój USA samo zaorało się na rynku globalnym. Szkoda, bo tak byśmy mieli starcie trzech równorzędnych graczy, którzy – każdy na swój sposób – dbają w równym stopniu zarówno o graczy rekreacyjnych jak i o regów. Taki model zdrowej konkurencji byłby dla nas (konsumentów) najlepszy. Obecnie liczy się dwóch dużych graczy, ale chyba nie ma na co narzekać, prawda? Gdyby ktoś powiedział mi tydzień temu, jak będzie wyglądał rynkowy układ sił, powiedziałbym mu wtedy, że byłoby super, ale to jest absolutnie niemożliwe. Jak się okazało – myliłbym się.

Nie ma lepszego motywatora do działań niż uczucie oddechu konkurencji na plecach. W tym konkretnym przypadku czynnikiem odpowiedzialnym za zmiany był już nawet nie sam oddech, tylko utrata statusu lidera, która się już dokonała, i która doprowadziła do tego, że plecy nowego lidera zaczęły się niebezpiecznie oddalać.

Gdybym pił alkohol, wypiłbym dzisiaj zdrowie za pomyślność PokerStars. Z punktu widzenia konsumenta byłoby najlepiej, gdyby nowa polityka Starsów – nie tylko zmiany w programie lojalnościowym, ale może i jeszcze inne nowości – uniemożliwiła GGPoker uzyskanie statusu hegemona, bo koniec końców wszyscy na tym stracimy.

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?