Skoro mówimy o pokerowych evergreenach, nie możemy pominąć tematu: “Bankroll management”, który wydaje się bardzo gorący. W moim mniemaniu niesłusznie. Czytajcie dalej, żeby dowiedzieć się dlaczego. Zapraszam na kolejny odcinek serii.

Nie obawiajcie się – nie będzie to kolejny artykuł o tej tematyce, jakich w Sieci jest na pęczki. Zamierzam zaprezentować inne niż klasyczne podejście do tematu.

Każdy potrzebuje budżetu odseparowanego od środków na życie

Zacznijmy od kwestii fundamentalnej. Jeśli planujecie grę w pokera, upewnijcie się, że środki, które zamierzacie przeznaczyć na tę aktywność, wydzielone są z Waszego budżetu na życie. Pod żadnym pozorem nie siadajcie do stołów z pieniędzmi, których nie możecie stracić, z pieniędzmi, które potrzebne Wam są do opłacenia rachunków i do zakupu rzeczy niezbędnych do życia.

Gra w pokera jest grą umiejętności – dlaczego tak jest, możecie poczytać – tutaj – jednak czynnik losowy w krótkim okresie ma ogromny, a często i decydujący, wpływ na rezultat rozgrywki. Z tego powodu traktujcie swoje depozyty jako środki, których nie macie i nigdy nie odzyskacie – a szczególnie wtedy, gdy dopiero rozpoczynacie swoją przygodę z pokerem. 

Jeśli będziecie trzymali się jednej podstawowej reguły: nie gram w pokera pieniędzmi, które potrzebne mi są na życie, to nie musicie zaprzątać sobie głowy zarządzaniem budżetem … o ile Wasza gra nie ma charakteru inwestycji.

Dlaczego większość z Was nie potrzebuje przestrzegać zasad zarządzania bankrollem?  

Tego sformułowania nie spotkacie w klasycznych pokerowych poradnikach. Wręcz przeciwnie, renomowani autorzy będą wmawiali Wam, że musicie odpowiednio zarządzać pokerowym bankrollem. Najczęściej otrzymacie też od nich zestaw “dobrych rad”, z którymi nie wiadomo, co zrobić:

  • Otwieramy pierwszą książkę – “do komfortowej gry potrzebujesz 30 wpisowych”
  • Otwieramy drugą książkę – “do komfortowej gry potrzebujesz 50 wpisowych”
  • Otwieramy trzecią książkę – “jeśli nie chcesz zbankrutować i bezpieczeństwo swojego budżetu stawiasz na pierwszym miejscu, potrzebujesz 100 wpisowych”

Moja rada jest taka:

Do komfortowej gry potrzebujesz takiego budżetu, z którym będziesz czuł się komfortowo!

Dla jednych komfort oznacza 30 buy-inów, inni chcą spróbować szybkiego „drabinkowania” z 5 buy-inami, a jeszcze inni nie siądą do gry bez upewnienia się, że od zła wszelkiego chroni ich gigantyczna poduszka finansowa. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu – amatorzy mają w tym zakresie całkowitą dowolność.

Inna sprawa jest taka, że pokerowy budżet jest dla graczy wygrywających. Musicie sobie jednak zdawać sprawę z tego, że ponad 90% graczy regularnie przegrywa w pokera. Większość o tym nie wie, bo nie korzysta z trackerów, albo też zakłamuje rzeczywistość, bo dobrze im jest płynąć z prądem, gdy akurat wariancja jest po ich stronie. M. in. dlatego właśnie nie potrzebujecie żadnego budżetu, bo  – zakładając, że nie będziecie zwiększali swoich umiejętności – ten rozejdzie się prędzej czy później. Potrzebujecie po prostu środków na grę, którymi przecież możecie dysponować według własnego uznania. Szybko przekonacie się, że żeby zabawa trwała, jakaś tam gospodarność jest wskazana, bo w przeciwnym razie zaraz trzeba będzie zrobić reload. Jeśli nie macie z tym problemu, to niech ona trwa.

Paradoksalnie najwięcej rozmów o budżecie, o zarządzaniu bankrollem, prowadzą amatorzy. Niektórym wydaje się, że większa poduszka bezpieczeństwa uchroni ich przed bankructwem… Nie uchroni, o czym powiedzieliśmy sobie wyżej, tylko odwlecze je w czasie

Profesjonaliści nie rozmawiają o zarządzaniu pokerowym budżetem. bo jest to dla nich sprawa oczywista. Oni najlepiej wiedzą, jak długi jest ten mityczny “long run”, w którym wpływ wariancji na ostateczne rezultaty można zmarginalizować. W odróżnieniu od Was, czyli od osób, które po przegraniu jednego depozytu mogą wrócić do gry najpóźniej po wypłacie, oni posiadanie wystarczających środków na grę zmuszeni są traktować w kategoriach być albo nie być ich pokerowego przedsiębiorstwa. Jeśli pieniądze się skończą, skończy się ich zdolność do generowania środków potrzebnych do życia (zakładamy, że gra w pokera stanowi podstawę ich dochodu). Naturalne zatem jest to, że każdy zawodowiec z krwi i kości ma bankroll nawet bardziej niż adekwatny do limitów, na których grinduje, a do tego zabezpieczenie finansowe przynajmniej na rok życia bez żadnych dochodów z pokera. Jeśli nie, to żaden z niego zawodowiec, tylko po prostu jeździec bez głowy. 

Jeśli traktujesz pokera jako inwestycję

Stara (książkowa) szkoła mówi, żeby po prostu wpłacić “jakiś” depozyt – choćby te 10$-20$ jeśli nie stać Was na więcej –  i zacząć grać na najniższych limitach, a następnie wspinać się szczebelek po szczebelku. Myślę, że to jednak relikt przeszłości.

Świetni gracze z wysokich stawek, na których słowach się opieram, kwestionują zasadność gry na mikrostawkach. W ich mniemaniu lepiej skupić się na zarabianiu w swojej regularnej pracy i odkładaniu środków do chwili, gdy jesteśmy w stanie wejść na limit NL200 i gdy jesteśmy w stanie wynająć usługi profesjonalnego trenera. Jeśli myślicie o poważnej grze w pokera, o grze o duże – w relacji do średniej krajowej – pieniądze, jest to prawdopodobnie najefektywniejsza ścieżka rozwoju. Zanim dojdziecie do tego miejsca, z pewnością będziecie już dobrze wyedukowani i w pełni świadomi tego, jak istotne jest właściwe zarządzanie bankrollem.

Przy powyższym mógłbym umieścić na dole strony małą gwiazdkę, która ma zwrócić uwagę na różnorodne warunki, w jakich przychodzi żyć pokerzystom w różnych częściach globu. Od biedy zawodowa gra możliwa jest już na stawkach NL25 (z dużym volume i z dobrym dealem rakebackowym), natomiast codziennością jest obecność zawodowców na limitach NL50 i NL100. W bogatszej części świata te stawki to ciągle mikrostawki, którymi nie warto się zajmować. Taki mamy klimat…

Dla osób celujących w zawodowstwo mikrostawki powinny być tylko czymś na kształt poligonu doświadczalnego; miejscem przetarcia przed poważniejszymi wyzwaniami. W końcu gdzieś trzeba te swoje linie testować i szlifować. Na nic się zda teoria bez praktyki i odwrotnie. Koniec końców, trzeba posiadać jakiś budżet, żeby móc sobie pozwolić na grę na przetarcie. Jaki budżet? Jakikolwiek, z którym będziemy mogli regularnie „testować” to, czego się nauczyliśmy.

Poker is fun for everyone 

Większości z Was proponuję, żeby środki, które wpłacacie do poker roomu traktować w kategorii wydatków na rozrywkę. Niech w Waszych osobistych zestawieniach finansowych figurują one obok takich wydatków jak: wyjście do kina, do pizzerii czy weekendowy wyjazd w góry. Robienie z tego pokerowego budżetu, zarządzanie tymże, jest dla mnie działaniem trochę na siłę. Czym tu zarządzać, jak przy pierwszej okazji możecie ponownie wpłacić kolejny depozyt i bawić się dalej (podobnie bez większego trudu możecie ponownie wyjść do kina, zjeść kolejną pizzę na mieście i wyjechać ze znajomymi poszaleć na weekend). Jak to mówił stworek z reklamy NJU: “Ograniczenia i limity nie interesują mnie”. Was też nie powinny. Macie ochotę shotować, shotujcie. Macie ochotę grindować, grindujcie. Najważniejsza jest zabawa. 

Miejcie jednak świadomość, że mikrostawki są dla graczy bardzo niekorzystnym środowiskiem, z którego warto się jak najszybciej ewakuować. Można by napisać na ten temat osobny artykuł, ale w skrócie mogę tylko powiedzieć, że przejście przez mikrostawki może być trudniejsze, niż to się wszystkim wydaje. I nie jest tak dlatego, że konkurencja jest tak mocna, ale dlatego, że bardzo dużą część wygranych musicie oddać w ręce serwisów prowadzących rozgrywki. Ciężko w takich warunkach myśleć o rozwoju, co przekłada się na to, że musicie być naprawdę dobrzy i/lub mieć duży rakeback, żeby Wasz bankroll rósł. Do pokonania macie rywali oraz właścicieli stron.

Podsumowanie

Każdy, kto wpłaca pieniądze do poker roomu, powinien mieć specjalnie wydzielone na ten cel środki z całościowego budżetu na życie. Nigdy nie uprawiajcie hazardu środkami, na których stratę nie możecie sobie pozwolić. 

Jeśli chodzi o pokerowy budżet i nim zarządzanie – stara szkoła mówi, że każdy musi go mieć. Ja jestem zdania, że nie, że dotyczy to wyłącznie graczy, którzy celują w poważne granie, w zawodowstwo, w grę, która ma charakter inwestycji. 

Dla większości z nas gra w pokera to czysta rozrywka, dlatego jestem zdania, że większość z nas nie potrzebuje zaprzątać sobie głowy zarządzaniem budżetem. Traktujcie środki na poker roomie jak środki na zabawę, a nie środki na inwestycje i rozwój. Pokażcie mi kogoś, kto zarządza pieniędzmi na wyjście do kina czy do klubu ze znajomymi. Jak pieniądze się kończą, “balowanie” przekłada się na następny tydzień, bo może do tego czasu wpadnie jakiś grosz, a w najgorszym razie do czasu następnej wypłaty.

Tabelki z rekomendacjami niczego nie gwarantują, a niewyedukowanych graczy wręcz wprowadzają w błąd, bo dają im złudne poczucie bezpieczeństwa. To relikt przeszłości. Nie przywiązujcie się do ich wskazań.

Ograniczenia, które narzucają Wam książki, mogą powodować znudzenie grą, stagnację. pomijanie nadarzających się okazji, a przecież dla większości z nas poker to czysta rozrywka. Bawmy się w sposób, jaki uważamy za słuszny. 

Jak już ktoś bardzo chce zarządzać bankrollem, niech wyrzuci te wszystkie książki do kosza i wprowadzi swój win rate (planowany win rate) do kalkulatora wariancji. Uzyska o wiele lepsze jakościowo wyniki i rekomendacje niż rzucone przez autorów książek „a może 20, a może 30, a może 50 wpisowych na level”, które nie mają żadnego umocowania w liczbach.