W „Pokerowych evergreenach” powiemy sobie dzisiaj o zakresach i kombinacjach, czyli prawdziwej esencji gry w pokera. Siłą rzeczy stworzymy w ten sposób podstawy do rozwijania umiejętności tzw. hand readingu.

Myślenie amatorów

Gracze, którzy dopiero uczą się grać w pokera, mają tendencję do skupiania się wyłącznie na dwóch kartach, ich własnych kartach, które otrzymają od krupiera. Efektem takiego „zubożałego” myślenia jest nieuwzględnianie w procesie decyzyjnym informacji/czynników, bez rozważenia których niemożliwe jest podejmowanie jakościowo dobrych, poprawnych decyzji.

Gdy nowicjusze nabiorą trochę doświadczenia, zaczynają myśleć również o tym, jaki układ w danej sytuacji może posiadać ich rywal. Jest to już jakiś postęp, co będzie skutkowało technicznie lepszą grą, jednak nadal będzie to za mało, żeby z powodzeniem rywalizować z kompetentnymi graczami. Częstym błędem na tym etapie nauki jest obstawianie rywala na konkretną rękę, a następnie na graniu „pod” tę rękę.

Większość graczy nigdy nie wychodzi poza ten poziom myślenia o grze w pokera – nie dziwota zatem, że nawet 90% wszystkich osób grających w długim okresie przegrywa.

Myślenie graczy regularnych 

Osoby uczące się gry pokera w końcu zrozumieją, że gra nie polega na wróżeniu z fusów ani na typowaniu konkretnego układu, jaki posiada rywal. Jeśli włączycie YouTube i poszukacie starych filmów Daniela Negreanu, który „odgaduje” ręce swoich rywali, może trochę to tak wyglądać. To jednak tylko pozory – zakresy i kombinacje, a nie magia czy czutka, są esencją tej gry.

Gracze regularni rozpoczynają analizowanie każdej sytuacji od określenia zakresu rąk (tzw. range), które może posiadać ich rywal. Dedukcję rozpoczynają od fazy preflop. Wtedy to szacują odsetek rąk startowych, z jakim dany gracz angażuje się w rozdanie w danej sytuacji, na danej pozycji. Następnie z każdą kolejną akcją stopniowo zawężają ten range. Proces wykluczania kolejnych rąk z zakresu bazuje na logicznym rozumowaniu. Innymi słowy – jest to bardziej nauka niż sztuka.

Warto zapamiętać, że w ujęciu makro grę w pokera śmiało możemy nazwać wojną zakresów. To powiedziawszy, praktyka pokazuje, że przeciw większości populacji najczęściej będzie prowadzili wojnę waszej konkretnej ręki z zakresem rywala, a dopiero w starciu z najbardziej kompetentnymi przeciwnikami, gdy trzeba zwracać uwagę na to, co o kształcie Waszego zakresu mówią Wasze działania, zasadne będzie rozpatrywanie sytuacji w kategoriach zakres vs zakres.

Zobaczcie, jaką drogę przebyliśmy od prymitywnego ujęcia „patrzenie tylko na board i na dwie własne karty” do szacowania zakresów…

Matryca

Pokerowa matryca o wymiarach 13 x 13 jest graficzną reprezentacją 169 unikalnych rąk startowych, które możemy otrzymać od krupiera.

Na przekątnej znajdują się pary od AA-22 (13 par). Każdą parę możemy otrzymać na 6 sposobów, co składa się na 78 kombinacji (13 x 6).

5,95% wszystkich rąk startowych

 

Powyżej przekątnej znajdują się karty suited (w tym samym kolorze). Na każdy z 78 układów przypadają 4 unikalne kolory, co łącznie daje 312 kombinacji (78 x 4).

23,5% wszystkich rąk startowych

Pod przekątną z parami znajdują się karty offsuited (w różnych kolorach). Ponownie mamy do czynienia z 78 unikalnymi układami, z tym że w tym przypadku każdy układ może być ułożony na 12 sposobów, dlatego ta grupa jest najbardziej liczna – 936 kombinacji (78 x 12).

70,6% wszystkich rąk startowych

Zliczając 78 kombinacji par, 312 kombinacji układów suited oraz 936 kombinacji układów offsuited, dochodzimy do 1326 kombinacji rąk startowych.

Wnioski końcowe

Do czego jest potrzebna taka wiedza?

Konkretne liczby – do niczego, ale ważna jest ogólna świadomość tego, z czego wszystko wynika, i jakie są relacje pomiędzy trzema grupami rąk. Regowie raczej nie mają tych liczb wykutych na blachę – nie jest to nikomu potrzebne do szczęścia –  ale gdyby ich zapytać o to, bez problemu podaliby formułę na to, w jaki sposób dojść do tych 1326 kombinacji. Byłaby to dla nich łatwe zadanie właśnie dlatego, że myślą na poziomie zakresów oraz kombinacji, a praca z matrycami jest dla nich chlebem powszednim.

Zanim zaproszę Was na kolejny odcinek już za tydzień, zostawię Was z jedną myślą pod rozwagę. Zauważcie, że o ile nie mamy do czynienia z maniakiem, który może grać 100% układów startowych (169 rodzajów rąk, 1326 kombinacji), to przed przystąpieniem do właściwej analizy możemy w bardzo znaczący sposób zredukować liczbę rąk w zakresie przeciętnego rywala. Dla przykładu: Gracz tight otwiera z wczesnej pozycji. Szacujemy, że w jego zakresie znajduje się między 8% a 12% wszystkich układów. Na wstępie możemy zapomnieć o blisko 90% rąk, których nie znajdziemy w jego range’u! Zobaczcie, o ile łatwiej będziemy mogli czytać jego grę na późniejszych etapach rozdania i o ile prostsze będzie stwierdzenie, w jakim stopniu – dobrze czy źle – jego zakres współpracuje z kartami na boardzie. Niby to oczywiste, ale dla niektórych uświadomienie sobie tego faktu będzie wydarzeniem przełomowym.

Do zobaczenia za tydzień.