To już ostatni odcinek serii poświęconej light c-betowaniu. Dziś powiemy sobie o tym, jaki wpływ na naszą decyzję na flopie ma posiadanie lub brak perspektyw na złapanie equity (folding equity) w późniejszych fazach rozdania.

Zacznijmy nasze dzisiejsze rozważania z dość dużej perspektywy. Zróbmy sobie założenie, takie zupełnie oderwane od rzeczywistości, że jedynym czynnikiem, jaki bierzemy pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o light c-becie, są właśnie widoki na przyszłość. Na potrzeby niniejszego wywodu możemy założyć, że nasze zagranie kontynuacyjne za każdym razem zostanie sprawdzone.

Taki laboratoryjny scenariusz doskonale pokazuje, co jest dla nas najważniejsze, gdy już pojawi się ta czwarta wspólna karta. Oczywiście w trakcie rozdania już w fazie gry na flopie musimy starać się wybiec myślami przyszłość i dokonać podstawowego szacowania.

Zwiększenie equity

Nie ma tutaj wielkiej filozofii. Zwiększenie equity jest zawsze korzystnym elementem. Oczywiście nie zawsze udaje się to equity zrealizować, ale ogólnie rzecz ujmując, jeśli wiele kart poprawia naszą sytuację w tej kategorii, jest to prawdopodobnie dobry omen i trop, którym należy podążać.

Gdy jesteście na flopie i planujecie light c-bet, Waszymi sprzymierzeńcami są oczywiście bezpośrednie drawy, te silne, typu OESD czy draw do koloru, a także cała gama słabszych drawów, włączając w to overkarty czy backdoor drawy.

Zwiększenie folding equity

Tutaj również sprawa nie jest przesadnie skomplikowana. W zależności od tego, jaka jest sytuacja na boardzie, konkretne karty, które pojawią się na turnie, w lepszy/gorszy sposób współgrają z zakresami obu stron. Jeśli potrafimy dobrze czytać zakresy – przy czym nasz przeciwnik również powinien być chociaż trochę „kumaty” – możemy wybrać właściwe karty do kontynuowania agresji, czasami nawet w takich sytuacjach, w których nasze equity w żaden sposób się uległo poprawie. Jest to popularny koncept tzw. scare cards, czyli kart, które trafiają w nasz „postrzegany” zakres i wywierają na naszym przeciwniku presję i ostatecznie zwiększają efektywność naszych blefów.

Total equity

Powiedzieliśmy sobie zarówno o equity oraz o folding equity, ale tak naprawdę to, co się liczy, to total equity, czyli equity, które jest sumą jednego i drugiego czynnika. Mówiąc w dużym uproszczeniu, interesuje nas zarówno przypływ equity, które możemy zrealizować lub które możemy chociaż przekuć na kontynuowanie agresji, a także scenariusz, w którym wzrastają nasze szanse na wyrzucenie przeciwnika z rozdania.

Czy któryś z tych czynników jest ważniejszy? Ciężko odpowiedzieć na takie pytanie. To jest gra w pokera, tutaj w każdej sytuacji musimy brać pod rozwagę szereg czynników, a następnie musimy zdecydować o tym, które mają największe znaczenie w naszym konkretnym scenariuszu. Czasami przewaga „ważności” jednego czynnika nad drugim będzie bardzo wyraźna. Innym razem będziecie musieli zdecydować, czy miks obu składników po prostu gwarantuje Wam zadowalające total equity.

Podsumowanie serii

W ciągu ostatnich tygodni rozważaliśmy czynniki, które musimy brać pod uwagę w sytuacji, gdy zastanawiamy się nad zagraniem lekiego c-betu na flopie. Zaczęliśmy od tego tematu dlatego, że jest to scenariusz, z którym mamy do czynienia niezwykle często. Mam nadzieję, że dzięki podstawom, o których sobie powiedzieliśmy, będziecie w pewniejszy sposób prowadzili swoją grę na flopie.

Za tydzień przejdziemy do kolejnego tematu. O czym będziemy rozmawiać, dowiecie się już w kolejny wtorek.

Źródło: Podstawą niniejszego artykułu jest wiedza zamieszczona w książce The Grinders Manual (autor Peter Clarke).

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?