Przez ostatnie dwa tygodnie mówiliśmy sobie o overfoldowaniu oraz o value betowaniu. Według mojej opinii są to dwa z trzech kluczowych elementów wygrywającej strategii na mikrostawkach. Dziś zamykamy ten tryptyk ostatnim elementem układanki, za który uważam granie konkretną ręką własną i zakresem rywala.

Z pewnością większość Czytelników kojarzy angielski akronim WYSIWYG. Ja zetknąłem się z nim ponad 20 lat temu, przy okazji zajęć szkolnych z informatyki. Znaczenie tego skrótu rozszyfrować można w następujący sposób: W(hat) Y(ou) S(ee) I(s) W(hat) Y(ou) G(et) (po szczegóły odsyłam do Wikipedii). Gdybym nie miał czasu i musiałbym szybko zakończyć dzisiejszy odcinek „Podkęcamy win rate”, powiedziałbym Wam tylko, że ten akronim jest brakującym elementem w zbiorze, w którym znajdują się już: value betting oraz overfolding.

Interpretacja „What You See”?

Gramy najprostszego pokera pod słońcem. Najbardziej interesuje nas to, co widzimy przed sobą, czyli karty własne oraz board, a konkretniej to, w jaki sposób nasz układ współpracuje z boardem. Jest to bardzo ograniczone myślenie, które w starciu z kompetentnymi rywalami nie zagwarantuje nam sukcesu – pisałem o tym wczoraj w Pokerowe evergreeny – Zakresy i kombinacje » PokerGround.com. My jednak wprowadzamy pewne modyfikacje, dzięki czemu wychodzimy na swoje.

Przeciętny gracz rekreacyjny jest do tego stopnia zapatrzony w siłę własnego układu, że w pewnym sensie gra sam ze sobą, a nie z rywalem. My nie chcemy powielać jego błędu. Nie chcemy pozostawać głusi na to, o czym świadczą ruchy naszych przeciwników, oraz na to, co wynika z analizy ogólnodostępnych informacji np. tych dot. pot/implied odds, equity etc. Mając to na uwadze, możemy efektywnie reagować na zaistniałe warunki, m.in. poprzez (light) value bettowanie i overfoldowanie.

Jak widzicie, „What You See” używamy również w odniesieniu do działań naszego rywala i – z braku lepszego słowa – warunków otoczenia.

Podsumowując. WYS odnosi się do:

  1. kart własnych;
  2. interakcji z boardem;
  3. ruchów przeciwnika/warunków otoczenia.

W zależności od tego, co zaobserwujemy, odpowiadamy w prosty i adekwatny sposób.

Interpretacja „What You Get”

Drugiej części akronimu nie da się dokładnie przełożyć na grunt pokerowy. W skrócie „WYG” potrzebowalibyśmy zmieścić znaczenie „(…), determinuje to, jak powinieneś zagrać„. Uznajmy, że jest to (do)wolne tłumaczenie powyższego. Nie ma to żadnego znaczenia.

Mówiąc najogólniej, co zasygnalizowałem już wcześniej, gramy bardzo prostego pokera. W odniesieniu do value betowania nasza strategia polega na tym, żeby stawiać zakłady do chwili, gdy napotkamy na opór ze strony rywala. Co więcej, gdy nie posiadamy efektywnych nutsów (lub nie jesteśmy bardzo blisko tej siły) powinniśmy być gotowi na rozstanie się ze swoją ręką.

Z czystym sumieniem możemy pozwolić sobie na overfoldowanie, gdyż z obserwacji wynika, że większość spotów na mikrostawkach jest underblefowana, tj. że gracze nie mają wystarczająco wielu blefów w swoich zakresach – jest zupełnie odwrotnie, niż myśli większość populacji – żeby mogli nas w ten sposób exploitować.

Konkretna ręka, ale zakres rywala

Gracze średnio zawansowani, którzy poszerzają pokerowe horyzonty, na pewnym etapie swojej edukacji często wpadają w pewną pułapkę – zaczynają komplikować rzeczy, które są bardzo proste. Robią to w szczytnym celu, gdyż spodziewają się uzyskać większą wartość oczekiwaną z użycia bardziej finezyjnych zagrań. Niestety najczęściej niepotrzebnie tracą czas i energię na naukę i implementację wyrafinowanych strategii, co doprowadza ich do stanu mentalnego przeciążenia, a wzrost efektywności i tak nie następuje lub jest znikomy. W ich mniemaniu, skoro weszli na wyższy poziom wtajemniczenia, muszą korzystać z adekwatnego dla tego poziomu sposobu myślenia o grze w pokera. W efekcie zaczynają odchodzić od sprawdzonych i skutecznych strategii gry i forsują rozwiązania, które w tym konkretnym środowisku są mniej skuteczne lub równie skuteczne/nieznacznie bardziej skuteczne, za to o wiele bardziej energochłonne.

Po co mam myśleć o grze w pokera w kategorii wojny zakresów w starciu z kimś, kogo interesują jedynie jego dwie karty własne? Po co mam tracić energię na trzymanie się zrównoważonej strategii, jeśli mogę bezkarnie nadużywać jakiegoś zagrania – np. range c-betu IP, light value betu etc. – lub mogę stosować dane zagranie rzadziej, niż wskazywałaby na to teoria – np. mogę sprawdzać mniej niż teoretycznie powinienem i częściej foldować, skoro wiem, że zakres rywala jest zorientowany na siłę. Upieranie się przy graniu zakresami jest w tej sytuacji sztuką dla sztuki.

Jako regowie jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji – mamy przewagę nad większością populacji, gdyż stale pracujemy nad rozwojem umiejętności i mamy większą świadomość tego, z czym obcujemy przy stole. Najlepsi gracze z tego grona są w stanie grać na wyższym poziomie abstrakcji niż ten przeze mnie proponowany, ale w tych warunkach nie ma takiej potrzeby. Rozumowanie na poziomie nasza ręka vs zakres rywala w zupełności wystarcza do tego, żeby niszczyć graczy rekreacyjnych. Czy to wystarcza również na regów? Tak, bo przeciętny reg to tylko stały bywalec – jego częsta obecność przy stole wcale nie idzie w parze z wysokim poziomem sportowym.

Podsumowanie

O WYSIWYG nie przeczytacie w pokerowej literaturze. Wizja zaadaptowania tego słowa na potrzeby rozważań teoretycznych dotyczących gry w pokera pojawiła się w mojej głowie w chwili, gdy rozpocząłem pisanie niniejszego artykułu. Jeśli komuś ten akronim pomoże w zrozumieniu czy zapamiętaniu sedna – super. Jeśli nie – nie ma problemu. Nazewnictwo nie ma tutaj żadnego znaczenia. Najważniejsze jest to, żebyście zapamiętali główne przesłanie niniejszego tekstu, które sprowadza się do tego, żeby w starciu z graczami rekreacyjnymi grać konkretną ręką własną i zakresem przeciwnika i nie komplikować sobie życia tylko dlatego, że wiemy i rozumiemy więcej. 

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?