Felieton niekontrolowany

Jest! Udało się! W końcu ktoś z Ministerstwa Finansów zdecydował się potraktować poważnie Parlamentarny Zespół ds. Efektywnej Regulacji Pokera oraz wspierające go Stowarzyszenie Wolny Poker. Tym „ktosiem” był nowy wiceminister odpowiedzialny za rynek gier Jarosław Neneman. Pierwsze spotkanie miało się odbyć w grudniu, lecz pan Neneman je odwołał. Na drugim, które zaplanowano na 21 stycznia już się pojawił i przyprowadził nawet kolegę pana Mariusza Gruszkę koordynatora Departamentu Gier. Również miałem okazję uczestniczyć w tym posiedzeniu i chciałbym podzielić się z Wami moimi obserwacjami i wnioskami. Pragnę na wstępie zaznaczyć, że to co przeczytacie jest tylko i wyłącznie moją subiektywną opinią, a nie stanowiskiem PokerGround!

Gdzie oni są?!

GdzieSpotkanie było umówione na godzinę 12:00, w samo południe, skojarzenia nasuwają się same. Jednak tak naprawdę ciężko się było spodziewać, że nagle otoczony przez rewolwerowców Neneman przekalkuluje sytuację, popatrzy ciężkim wzrokiem Clinta Eastwood’a, splunie i  powie: „Słuchajcie, sorry za ustawę, macie racje jutro legalizujemy pokera”. Istotny był fakt, że znalazła się osoba, która zechce wysłuchać i podjąć dyskusję. Niesiony ciekawością pojawiłem się w Sejmie trochę wcześniej. Zdążyłem jeszcze po drodze do wskazanej sali powchodzić w kadr kamerzystom różnych stacji – a nuż pojawię w telewizji, rodzina będzie dumna. W miejscu obrad zastałem przedstawicieli Wolnego Pokera – prezesa Marcina Horeckiego i rzecznika Pawła Purskiego. Po wymianie kurtuazji zasiadałem i oczekiwałem na rozwój wydarzeń. W sali po kolei zjawiali się: przewodniczący Artur Górczyński, wiceprzewodniczący Dariusz Dziadzio, Artur Dębski, Jan Tomaszewski (dobrze! ten im powie do słuchu), przedstawiciele Poker Texas, dziennikarze z Puls Biznesu, Polska The Times i oczywiście wspomniani reprezentanci Ministerstwa Finansów.

Pierwsza myśl, która urodziła się w mojej głowie, brzmiała „czy to już wszystko?” Dochodzi do przełomowego wydarzenia związanego z naszą branżą, a na spotkaniu pojawia się czterech z dziesięciu członków Zespołu i przedstawiciele dwóch (2!) portali pokerowych?! O ile posłów jestem w stanie zrozumieć, to kompletnie nie pojmuję postawy pozostałych stron związanych z pokerem. To w taki sposób się wspieramy i walczymy o wspólną sprawę? Jak trzeba pisać podniosłe artykuły, besztające ustawę niczym biskup wiernych z kościelnej ambony, to chętnych oczywiście nie brakuje. Ale, żeby w momencie, gdy trzeba zaznaczyć naszą obecność, pokazać ministrowi ile nas jest, jak bardzo nam zależy, to zjawiają się nas dwie sztuki. Brzydko koledzy redaktorzy, brzydko! I zastanówcie się co ten facet musiał sobie pomyśleć? Wcale się nie dziwie, że jego czas był ograniczony do 55 minut.

Otwarcie debaty

wykladowca1Po krótkich słowach wstępu prezes Wolnego Pokera Marcin Horecki wystąpił z kilkunastominutową prezentacją. Moim zdaniem, jak na możliwości czasowe, była dobra i mogła oświecić ministra w wielu kwestiach. Niestety reakcja Nenemana szybko uświadomiła obecnych, że mamy do czynienia z urzędnikiem, chociaż tutaj bardziej pasowałoby określnie „żołnierz”, który wykonuje nadesłane mu rozkazy i nie wychyla się poza wskazany obszar działania. Odpowiadał bardzo ogólnikowo, unikał wchodzenia w głębsze dyskusje. Wytoczył co prawda kilka dział, ale bardzo małego kalibru, które zostały szybko uciszone argumentami obozu pokerowego. Odniosłem wrażenie, że w pewnym momencie pan minister przypomniał sobie jak to było za starych dobrych czasów, gdy wykładał na uczelni i musiał dyskutować z garstką zapaleńców na nieobowiązkowym wykładzie w piątek, porą wieczorową. Zepchnął debatę nieco na boczny tor, na którym czuł się bezpieczniej, a zrobił to porównując rynek pokera do rynku używek – marihuany, papierosów. Jeśli to umyślne zagranie – chapeau bas, gdyż rozmowa do końca spotkania orbitowała wokół tych porównań, co zupełnie nie było potrzebne, ponieważ jeśli transmisję oglądał jakiś laik, to z pewnością przyznał rację ministrowi.

Być może prywatnie pan Neneman jest całym sercem z nami. W pewnym momencie nawet powiedział, że osobiste zdanie na ten temat ma i nastąpił krótki, wymowny moment ciszy, ale potem przypomniał, że jest „sługą” i spełnia wolę rządu. To co napiszę teraz zapewne nie wszystkim się spodoba, ale bardziej cenię postawę Jacka Kapicy, który walczy z hazardem całym sobą z przekonania, niż bezrefleksyjne podejście ministra Nenemana.

Co dalej?

Dobrze, że po wyjściu z sali, na twarzach czy to posła Górczyńskiego czy prezesa Horeckiego, nadal dostrzegałem wyraz determinacji.  W kuluarowych rozmowach wszyscy byli zgodni, że teraz trzeba uderzyć wyżej, do człowieka, który ma w miarę realną władzę – ministra finansów Mateusza Szczurka. Jasne, można powiedzieć, że przecież i tak w tej kadencji nic nie wskóramy, bo nie ma klimatu. Ale tu chodzi o zbudowanie solidnych fundamentów, przypominanie, drążenie. Droga daleka, lecz nie pokonamy jej siedząc w miejscu. Dlatego też, tak bardzo denerwują mnie komentarze, w których różne mądrale piszą o bezsensowności legalizacji. Jeśli nie popieracie to przynajmniej nie przeszkadzajcie i nie demotywujcie, swoimi sofizmatami.Co dalej z walką o Polski poker?

Jeśli miałbym się bawić we wróżbitę Macieja, to najbliższa przyszłość będzie wyglądać tak: rozmów i spotkań będzie coraz więcej, a w międzyczasie pojawią fantastyczne informacje takie jak ta – Ustawa hazardowa obnażona! , które natychmiast doczekają się riposty ze strony Służby Celnej -np. TAKIEJ. Po prostu status quo, który został wczoraj zgrabnie ujęty w słowa:

W pokera graliśmy przed ustawą, gramy po ustawie i będziemy grać, jakiekolwiek by prawo nie obowiązywało.

– to słowa Artura Górczyńskiego.

Ministerstwo Finansów jest otwarte na rozmowy, ale to nie tu zapadają decyzje.(…) Wiążące jest stanowisko rządu.”

– a to ministra Nenemana.

Jako, że jestem zwolennikiem teorii spiskowych to od siebie dodałbym jeszcze, że zmienić się musi lobby, któremu zależy na obecnym kształcie ustawy. Bo czyż nie jest dziwne, że na rynku legalnie działa Totalizator Sportowy, na którym łapę trzyma państwo oraz dwaj naziemni bukmacherzy, których przedstawiciele, jak ćwierkają ptaszki, są podobno częstymi gośćmi w Ministerstwie Finansów? Jak mawiał marszałek Piłsudski: „Naród wspaniały, tylko ludzie k*rwy”.

P.S. I byłbym zapomniał! Dostrzegłem spory krok do przodu na wczorajszym posiedzeniu! Otóż poseł Jan Tomaszewski przestał używać określenia „poker sportowy”. Oby tak dalej!

WordPress › Błąd

W witrynie wystąpił błąd krytyczny.

Dowiedz się więcej o debugowaniu WordPressa.