Przełom sierpnia i września to zawsze najgorętszy czas w roku dla graczy specjalizujących się w turniejach MTT. Niestety tylko szczęściarze mają do dyspozycji pełen wachlarz gier od PokerStars, PartyPoker i GGPoker. A już tylko gracze urodzeni naprawdę pod szczęśliwą gwiazdą mogą w tych grach uczestniczyć całkowicie legalnie.

WCOOP (PS), WSOP (GG), WPT Championships (PP) – to jest teraz grane na świecie. W pulach gwarantowanych tych festiwali znajdziecie dziesiątki milionów dolarów. Niestety bardzo nieliczna grupa osób może legalnie korzystać z oferty wiodących operatorów. Większość z nas albo nie może wcale grać, albo może korzystać jedynie z wybrakowanej oferty, nierzadko w szarej strefie.

Rob Yong trafnie określił to, z czym borykają się pokerzyści z całego świata.

„Polska, mieszkam w Polsce”

Mówiąc szczerze, trochę łudziłem się, że jak na naszym podwórku wyklaruje się sprawa dotycząca automatów, tzn. te nielegalne (uzależniające) zostaną zastąpione, i to w większej liczbie, przez te państwowe (nieuzależniające), w końcu ktoś weźmie się za prawdziwe regulowanie kolejnych obszarów tragicznej ustawy hazardowej. Niestety śmiem twierdzić, że los pokerzystów w Polsce wygląda gorzej niż kiedykolwiek i mamy – dosłownie – zero widoków na to, że coś mogłoby się w tym temacie zmienić. Przywykliśmy już do tego, że nasze sprawy zawsze znajdowały się na samym końcu listy priorytetów różnych partii rządzących, a teraz nie dość, że nadal jesteśmy na szarym końcu, to na dodatek wszystko zostało przykryte jeszcze Covidem. Nikt niczym innym się nie zajmuje – odnoszę wrażenie, że mało kto w ogóle żyje – tylko każdy walczy z zarazą.

Drogi Totalizatorze Sportowy

Monopol na organizowanie gier hazardowych online ma Totalizator Sportowy i jego kasyno działające pod marką Total Casino. Wszedłem sobie na tę stronę, żeby zobaczyć, co się zmieniło od chwili rozpoczęcia działalności. Niewiele. Mimo wszystko TS chwali się z zysku, jaki wypracował na hazardzie online. Jako dowód przedstawiam Wam fragment wypowiedzi, w której większość stanowią słowa Olgierda Cieślika, prezesa. (tekst pochodzi z marca bieżącego roku, a dotyczy okresu sprzed roku; źródło: money.pl)

Ministerstwo Finansów szacuje, że Totalizator Sportowy osiągnie w tym roku 11 mld zł przychodów z gier kasynowych. – Klienci przekonali się do jedynego legalnego kasyna internetowego. Chętnie w nim uczestniczą i przewidujemy wzrost również w 2021 roku. Sprzedaż online wzrosła z 4 mld zł w 2019 roku do 9 mld zł w 2020, to pokazuje kawał pracy, jaka już została wykonana – mówił w programie „Money. To się liczy” Olgierd Cieślik, prezes Totalizatora Sportowego. Podał też, że zysk TS z kasyna online to 450 mln zł. Dodał, że rozwija się także sieć salonów gier na automatach. – Już niedługo 600. salon zostanie otwarty – zapowiedział.

Pisałem już dzisiaj na ten temat w „Słowie na niedziele”, a teraz przytoczę z tego tekstu jeden fragment: „Problem większości graczy polega jednak na tym, że ich myślenie kończy się na znalezieniu jakiegokolwiek zagrania EV+, a nie tego najlepszego. Często okazuje się, że alternatywa – w tym przypadku zrobienie użytku z naszego SDV – jest znacznie bardziej dochodowa.”

Słowo na niedzielę: 22.08.2021 r.

Odnieśmy to teraz do sytuacji, jaką możemy zaobserwować w Total Casino. Prezes i jego zespół wypinają klaty do orderów za wykręcenie 450 mln zł zysku z hazardu online, a jednocześnie nie patrzą na to, że do zarobienia jest znacznie, znacznie więcej. Innymi słowy cieszą się z tego, że ich EV jest dodatnie, a z drugiej strony są ślepi na to, że dopuszczenie do oferty uznanych operatorów – tu poza małymi wyjątkami są raczej ci trzecioligowi – którzy mają w swojej ofercie najbardziej popularne gry, dałoby znacznie lepsze rezultaty. Jest dobrze, ale mogłoby być znacznie lepiej. Z miejsca mógłbym wskazać palcem, do których drzwi należy zapukać, żeby to wszystko lepiej hulało.

Bida z nędzą

Palcem mogę również wskazać to, co należy zrobić, żeby w Total Casino zagościł poker. Niestety w firmie nie ma na to najwyraźniej żadnego ciśnienia. Totalizator zachowuje się trochę jak pies ogrodnika – sam otrzymał licencję na prowadzenie gier tego typu, a jednocześnie nic nie robi z tym, żeby faktycznie z niej skorzystać. Jak nie macie pomysłu na pokera, to zlećcie to jakiemuś podwykonawcy. Utwórzcie sublicencję. Do zagospodarowania są kolejne miliony, które uciekają w kierunku firm potrafiących – no nieprawdopodobne – ominąć ministerialny indeks zakazanych domen.

Obecnie Totalizator ma 100% z niczego. Może pod względem propagandowym wygląda to okazale, bo przecież to nasze polskie 100%, ale w wymiarze pieniężnym to nadal całe zero. Stwórzcie nam tylko warunki, pozwólcie grać w globalnej puli graczy, a dołóżmy kolejne miliony do wyniku finansowego. A wówczas na świeżo ogolonej klacie osoby odpowiedzialnej za sukces zawisną jeszcze bardziej okazałe ordery.

Branża rozpada się na naszych oczach

Jestem już mocno tym wszystkim zmęczony, a jednocześnie sfrustrowany. W pełni popieram zdanie Roba Yonga, od którego słów rozpoczęliśmy niniejszy tekst. Branża zamiast się konsolidować, rozpada się na naszych oczach przez brak porozumienia i ujednolicenia przepisów na poziomie rządowym. Każdy rząd jest najmądrzejszy, każdy ma przed nosem tylko to, żeby jak najwięcej zarobić i żeby przypadkiem z nikim innym się nie dzielić, a nikt nie patrzy na to, że działając w izolacji lub zupełnie nie działając, jak to się dzieje aktualnie w Polsce, każdy z interesariuszy zarabia mniej albo wcale. 100% z niczego.

Inna sprawa, że my samy zaczynamy się dzielić. Może nie dotyczy to jeszcze społeczności w Polsce, bo jako takiego grania na żywo nie mamy – sorry, ale nawet najprężniej działające legalne ligi dają tylko namiastkę gry na żywo – ale już od kilku tygodni trwa na Twitterze „wojna” osób zaszczepionych z niezaszczepionym, która za kilka chwil przeniesie się ze świata wirtualnego do kasyn i poker roomów naziemnych. Bój o szczepienia osadzony jest w kontekście zbliżającego się festiwalu WSOP. Pisałem o tej sprawie w oddzielnym artykule, ale coś czuję w moczu, że gatunkowo ciężkie tematy związane ze szczepieniami w świecie pokera pojawią się jeszcze niejednokrotnie, i to już w najbliższej przyszłości.

[BLOG] #151 Wnet i tak zginiemy w zupie

Epilog (smutny)

Marzy mi się niedziela, taka właśnie sierpniowo-wrześniowa, kiedy to odpalam sobie swoje ulubione platformy i biorę udział w legalnych rozgrywkach z graczami z domeny „dot.com”, czy to na PS, czy to na PP, czy na GG. To, czy coś wygram, jest sprawą drugorzędną, ale jak już by się tak zdarzyło, to chciałbym móc te pieniądze wypłacić na konto bankowe i do kwietnia przyszłego roku rozliczyć się z tego przychodu z fiskusem. Czy naprawdę o wiele proszę? Czy z moimi marzeniami jest coś nie tak, czy z tą sytuacją, z którą dzięki indolencji kolejnych obozów rządzących – przepraszam za wyrażenie – sramy się już od jakieś dekady?

Niektórzy marzą o tym, żeby zasadzić drzewo, wybudować dom i spłodzić potomka. Ja nie mam takich marzeń. Za to chciałbym dożyć chwili, w której z uśmiechem na ustach wyślę do US PIT z rozliczeniem rocznym z gry w pokera. Niestety jest to pewnie tak samo prawdopodobne jak trafienie szóstki w wiadomej grze, wiadomego operatora.

Road to ME WSOP 2021: Powalcz o wyjazd na WSOP na GGPoker (od 8$)

Doro
Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?