W dzisiejszym odcinku szkoleniowej serii pt. „Złoto Charliego Carrela” zajmiemy się z pozoru bardzo błahym rozdaniem, które większości z Was nawet nigdy nie wpadłoby w oko. Jednak uważam, że tok myślenia Anglika zawiera dwie złote myśli, których w tym cyklu szukamy.

Rozdanie będzie składało się z dwóch istotnych momentów. Od razu przejdźmy do omówienia każdego z nich.

Izolowanie limpera

Czy możemy mówić o tym, że w środowisku funkcjonuje jakieś „prawo” mówiące o tym, jakim sizingiem powinniśmy wykonywać to zagranie? Wydaje mi się, że tak. Nie możecie popełnić błędu, jeśli jednego limpera wyizolujecie podbiciem do 4x BB, a za każdego kolejnego będziecie dodawali dodatkowego dużego blinda. Peter Clarke w swojej serii „From The Ground Up” zwraca również uwagę na to, że w zależności od sytuacji możecie zechcieć podwyższyć ten sizing lub go obniżyć. Kiedy podnosicie stawkę? Wtedy, gdy np. nie jesteście na buttonie, a za Wami znajduje się gracz określany mianem „calling station”. Kiedy chcecie obniżyć wielkość zagrania izolującego? Gdy po Waszym zagraniu do głosu dojdzie jeszcze regularny gracz, którzy doskonale będzie wiedział, że postanowiliście nie dzielić się rybką z innymi graczami przy stole. Groźba przebicia z jego strony powinna albo skłonić Was do zaniechania izolowania „light” lub do zmniejszenia sizingu tego zagrania.

W przypadku JTs, czyli ręki, z którą pewnie każdy z regularnych graczy 10 na 10 prób izolowałby limpera, rzeczywiście Carrel również wykonał to zagranie, jednak w tzw. międzyczasie rzucił jedno zdanie, które ja osobiście zakwalifikowałem jako kolejną świetną radę dla grinderów z mikrostawek. Większość z mniej uważnych obserwatorów mogła puścić ją mimo uszu, a dla mnie ma ono największe znaczenie – większe niż sama idea izolowania, bo to, że trzeba w tym przypadku wykonać podbicie, nie ulega żadnej wątpliwości.

Gra odbywa się na stawkach NL5. Po open limpie jednego z rywali, Carrel podbił stawkę i powiedział tak: „Będziemy izolowali tego gracza mniejszym sizingiem niż na tym drugim stole – zagrał 0,12$ do open limpa za 0,05$ – gdyż nie mamy nic przeciwko temu, żeby z naszą ręką grać w wieloosobowej puli”.

Banał, prawda? Ale z drugiej strony, czy w tak „banalny” sposób również Wy podchodziliście do swoich izolacji? Ja, tak szczerze mówiąc, nie. Po pierwsze kieruję się zawsze tym, co na ten temat dowiedziałem się od Clarke’a, a do tego stosuję własne podejście, tzw. „donkomat”, które polega na tym, że z im słabszym graczem mam styczność, tym chętniej podkręcam sizing moich izolacji, szczególnie wtedy, gdy biorę udział w rozgrywce na stołach regularnych. Można powiedzieć, że od samego początku gry testuję to, na jak maksymalnie wysokie podbicie mogę sobie pozwolić, żeby mój rywal, i tylko on, mnie ciągle sprawdzał. Nierzadko były to 5x lub nawet 6x BB raise’y.

Sizing c-betu

Nie oszukujmy się, z racji tego, że zagranie kontynuacyjne na flopie wykonujemy bardzo, bardzo często, zdarza się nam się grać trochę na autopilocie. Przypuszczam, że w analogicznych przypadkach, czyli w sytuacji, w której dysponujemy drawem do koloru, beznamiętnie wcisnęlibyśmy przycisk bet i bez większej refleksji załadowali koks do pieca. Wszystko się zgadza: mamy pozycję, mamy draw do koloru, mamy dwie overkarty do dwóch niskich kart leżących na boardzie, mamy więc doskonałą okazję do zagrania semi-blefu. Carrel gra c-bet, a w komentarzu słyszymy drugą już dzisiaj złotą myśl: „Mamy draw do koloru. Pewnie będziemy barrelować na turnie, dlatego też zagrajmy małym sizingiem teraz i większym później”. Tak jest! W prostocie siła.


Jak powiedział, tak zrobił. Na flopie było to zagranie za mniej niż 1/3 puli, a na turnie, gdy pojawił się król, za trochę więcej niż 50% wartości pota. Na riverze spadła T i obaj gracze zaczekali. Rywal pokazał 77, co Anglik skwitował tylko słowami, że spodziewał się, że ten konkretny układ uda mu się wyrzucić z gry już na turnie…

Podsumowanie

Jak widać, bardzo cenne pokerowe wskazówki można zaczerpnąć nie tylko ze spektakularnych rozdań, w których żetony turniejowe lub cashowe w dramatycznych okolicznościach zmieniają właścicieli, ale również ze z pozoru błahych zagrań, w których na pierwszy rzut oka nic się nie wydarzyło. Warto wyłuskiwać takie informacje, bo często przyjmują one postać bezcennych rad, dzięki którym będziecie znacznie lepiej spisywać się przy pokerowych stołach. Do zobaczenia w przyszłym tygodniu, w którym ponownie wybierzemy się na poszukiwanie złota Charliego Carrela.