Z pokerowego notatnika Doro

W drugim odcinku serii „Z pokerowego notatnika Doro” zajmę się pojęciem betowania. Początkujących graczy zachęcam do wspólnej nauki.

Z betowaniem w pokerze jest jak z oddychaniem – jest to nieodłączny element pokerowego życia. Wybieranie sytuacji, w których chcemy postawić zakład, dobór tzw. sizingu, czyli wielkości tego zakładu, to jedne z kluczowych decyzji, które podejmujemy niemal w każdym rozdaniu, w którym oglądamy flopa. Z boku wszystko wydaje się proste – wystarczy rzucić garść żetonów lub przesunąć suwaczek w grze online. Nic bardziej mylnego. Betowanie jest tylko pozornie jednym z najprostszych zagrań.

W grach z limitem sprawa jest prostsza – jeśli mamy dobry powód do tego, żeby zagrać bet, po prostu go zagrywamy. Nie martwimy się o sizing, bo nie mamy w tym zakresie żadnego wyboru. No może poza tym, że możemy poczekać z betowaniem na późniejsze ulice, kiedy wielkość zagrania ulega podwojeniu. W grze bez limitu dobranie odpowiednich sizingów jest po trosze nauką i sztuką. Jedna z pokerowych prawd mówi – „pokaż mi, w jaki sposób betujesz, a powiem ci, jak grasz w pokera”.

Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie

Betowanie może być Waszym największym sprzymierzeńcem w procesie rozbijania przeciwników, ale i Waszą największą słabością i przyczynkiem do tego, że wykres wygranych będzie przybierał czerwoną barwę. Warto mieć świadomość tego, że jeżeli nie opanujecie sztuki betowania, nie będziecie wygrywali w pokerze.

Od straszenia przejdźmy do rzeczywistości. A ta, przynajmniej na tym podstawowym poziomie, jest bardzo prosta. Przed postawieniem zakładu musisz sobie odpowiedzieć na jedno pytanie. Laska powiedziałby, że jest ono zajebiście proste. Zobaczcie, jak brzmi…

Dlaczego betuję?

To zastanawiające, jak często popadamy w kłopoty, ponieważ stawiamy zakład, bo „tak wypada”, bo tak inni robią, bo w ferworze walki zagrywamy bez większego zastanowienia etc. To olbrzymi błąd, a nieprzemyślenie tej kwestii bywa bardzo kosztowne. Jeśli przed postawieniem zakładu nie wiesz, dlaczego chcesz to zrobić, po prostu tego nie rób. Nie wchodź w rolę jeźdźca bez głowy.

Powody są TYLKO dwa

Mądre pokerowe głowy, gdy mówią o betowaniu, często zaciemniają obraz sytuacji. Tworzą rozmaite scenariusze i uzasadniają swoje zagrania mniej lub bardziej racjonalnymi powodami. Nie biorą oni jednak pod uwagę tego, że wszystko ostatecznie sprowadza się do opcji zero-jedynkowej – zagrywamy dla wartości lub dla blefu. Wszelkie inne powody, dla których wykonujemy zagranie, wywodzą się od tych dwóch nadrzędnych.

Zagranie dla wartości – jest to takie zagranie, które wymierzone jest w tę część range’u, z którą rywal będzie chciał nas sprawdzić i pokaże gorszy układ. Por. z sytuacją,  w której czujemy, że jesteśmy z przodu, ale nie zagrywamy dla wartości, bo nie sądzimy, że rywal posiada w swoim zasięgu układy, które nas sprawdzą i przegrają z naszym.

Blef – zagrywając dla blefu, chcemy wyrzucić z rozdania lepszy układ, gdyż nasz nie ma szans na wygranie na showdownie. W sytuacji gdy blef się powiedzie, wygrywamy pulę, która w innym wypadku trafiłaby do naszego przeciwnika. Samo to, że nie możemy wygrać rozdania bez betowania, nie uzasadnia podjęcia próby blefu.

Inne powody, które są pochodnymi powyższych dwóch

Kapitalizacja dead money – o tym zagraniu pisał Andrew Seidman w swojej znakomitej książce Easy Game. Autor w dużej mierze stawia je na równi z blefowaniem i zagrywaniem for value.

Chodzi o takie zagranie, które nie jest zagraniem dla wartości ani dla blefu, a którego celem jest sprawienie, żeby nasz przeciwnik wyrzucił karty, np. c-bet z KQ na flopie A74. Mamy najsilniejszy układ high card. Jeśli przeciwnik sprawdzi nas tylko z każdą parą, a wyrzuci wszystko inne, nie możemy tutaj mówić o zagraniu dla blefu ani dla value. Mimo wszystko często chcemy w tej sytuacji postawić zakład, żeby zgarnąć pulę i sprawić, żeby np. JT nie trafiło jednego ze swoich sześciu outów.

Ochrona układu – pojęcie bardzo często mylnie stosowane. Sama ochrona układu nigdy nie jest głównym powodem do tego, żeby postawić zakład. Jest następstwem danego zagrania. Np. zagranie z QQ na QT9 jest najpierw zagraniem for value, a jego konsekwencją jest ochrona przed drawami. A gdy np. bijemy niską parę na wysokim boardzie, też nie robimy tego po to, żeby chronić nasz układ, bo po prostu nie ma czego chronić, ale gramy dla blefu lub żeby zgarnąć dead money.

Zagranie po to, aby uzyskać informacje – kolejny częsty błąd w toku rozumowania pokerzystów. Samo zagranie dla pozyskania informacji nie uzasadnia postawienia zakładu – jak mantrę będę powtarzał, że zagrywamy dla zyskania value lub dla blefu. Dopiero reakcja naszego rywala daje nam informację zwrotną i uzbrojeni w tę wiedzę powinniśmy odpowiednio zareagować.

Podsumowanie

Jestem przekonany, że niektórzy z Was byliby jeszcze w stanie rozszerzyć listę dodatkowych powodów, które sprawiają, że chcecie postawić zakład. Sam mógłbym tutaj dodać punkt mówiący o tym, że np. wynika to ze strategii GTO, a innych powodów pewnie jest jeszcze cała masa. Jednak celem niniejszego artykułu jest pokazanie, że jeśli chodzi o betowanie, to tak naprawdę liczy się tylko to, czy zagrywamy dla blefu czy dla value, ostatecznie, czy kapitalizujemy dead money. Zatem jeśli chcecie uprościć proces podejmowania decyzji przy stole, zacznijcie korzystać z tego zero-jedynkowego modelu, a zobaczycie, że gra w No Limit Hold’em nabierze większego sensu i stanie się o wiele prostsza.