Wydarzenia z majówki w Ołomuńcu natchnęły mnie do napisania tekstu, który może posłużyć za drogowskaz dla graczy, którzy wybierają się na Poker Fever po raz pierwszy. Może też być wskazówką dla regularnych bywalców cyklu, którzy mogliby osiągać znacznie lepsze wyniki, gdyby tylko wykazali się większą dozą cierpliwości.

Początkujący gracze często pytają o najskuteczniejszą, najbardziej dochodową, najprostszą i w ogóle uniwersalną strategię gry w pokera. Jednym słowem – szukają recepty na wygrywanie, na szybki zysk. Każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z kartami, wie, że nie ma takiej strategii, a tą najbardziej dochodową jest zawsze ta, która rodzi się w trakcie gry i stanowi odpowiedź na warunki panujące przy stole.

Wcale niegłupie jest popularne powiedzenie, właściwie banał, mówiące o tym, aby grać w sposób inny niż reszta stołu. Bardziej tight – gdy na stole co chwila wybuchają fajerwerki, pule są często raisowane i 3-betowane. Bardziej loose i aggresive – gdy los złączył nas z pokerowymi murarzami, którzy wykonują swoje ruchy tylko wtedy, jak dysponują pokaźną siłą.

Po tym, co ostatnio zobaczyłem w Ołomuńcu, dochodzę do wniosku, że ogarnięci gracze strasznie lubią sobie komplikować turniejowe życie – szczególnie w starciach z lokalnymi reprezentantami „dziadowskiej szkoły pokera”, a tacy w Go4Games Casino występują w większości. Swoją drogą, Paweł K., stały uczestnik gier turniejowych i cashowych w kasynach na Morawach, jest zdania, że to samo tyczy się graczy z Polski; że to nie jest tak, że Polacy, z nadania, są dobrzy, a Czesi, również z jakiegoś namaszczenia niewiadomego pochodzenia, są źli, w sensie, że słabo grają w pokera. Powinienem zatem skonstatować, że ogólnie rzecz ujmując, znakomita większość całkowitej puli graczy – narodowość dowolna – jest po prostu słaba.

Paweł K
Paweł K

Easy znaczy łatwy, prosty, nieskomplikowany

Wracając do regularsów, którzy swoje pokerowe doświadczenie zbierają głównie w sieci, niemiłosiernie się levelują, i to w starciach ze słabymi lub z solidnymi graczami, czym niezmiennie wprowadzają mnie w zdziwienie. Wymagałbym od nich znacznie lepszego dopasowania się do panujących przy stołach warunków, a wychodzi na to, że elastyczni wcale nie są i najczęściej grają według planu, który, być może, skuteczny i optymalny jest w sieci, ale już niekoniecznie na poziomie -1 kasyna Go4Games w Ołomuńcu.

Bez dwóch zdań skomplikowane strategie, przemyślane, awangardowe linie, fancy i sexy check-raise all-iny na riverze, które w grach online ze średnim lub wysokim wpisowym mają szanse powodzenia, nie są optymalną strategią gry w takim środowisku. Może wyjątek stanowi event Super High Roller, w którym przy stołach często zasiada krajowa czołówka pokerowych kocurów. Wtedy częściej można zagrać range’ami i w większym stopniu zakresem przeciwnika niż własnymi kartami, ale w innym razie „no dejta spokój”.

Ja wiem, że graczom przystosowanym do innej dynamiki trudno uwierzyć w to, że w tych warunkach najskuteczniejszą strategią jest pokerowe ABC, no ale tak właśnie jest. Plan na grę z większością przeciwników jest prosty jak budowa cepa:

  • z wczesnych pozycji otwieramy z silnymi układami lub z układami, które po flopie mogą trafić nutsy;
  • z późnych pozycji gramy luźniej, gdyż znajdujemy się w uprzywilejowanym położeniu, ale też układami z potencjałem, a nie z „any two”;
  • jak mamy, to c-betujemy mocno; jak nie mamy, to słabo – nikt nie zauważy sizingów i nie powiąże ich z siłą Waszej ręki;
  • wychodzimy z założenia, że dziadom trzeba ufać, tak więc jeśli rywal pokazuje wzmożoną aktywność, odpuśćmy, jeśli sami nie posiadamy silnego układu; od czasu do czasu ktoś nas wyblefuje, ale najczęściej nasi rywale będą szczerzy;
  • im prostsza strategia tym bardziej skuteczna; nie fantazjujmy w naszych głowach; nie twórzmy niestworzonych scenariuszy tylko dlatego, że sprawdzają się one w grach online.

Przykład levelowania miałem opisać z głowy, ale posłużę się tym, który artykule pt. „Veni, vidi, trzeci” opisuje Jack Daniels.

Był to moment w grze, gdy Tomek [Jagiełło] otwierał mnóstwo rozdań i próbował zostać „kierownikiem stołu”. A ja przy kolejnym jego otwarciu znalazłem u siebie króle! Chwila kina i poleciał ode mnie 3-bet, który Tomek sprawdził. Wiedziałem już, że tak samo zagrał przeciwko mnie asy na początku gry, więc byłem mądrzejszy o tę wiedzę. Spadł flop Q82 z drawem do koloru treflowego. Zagrałem dość dużego c-beta, który miał pokazać raczej nietrafionego flopa, a plan był taki, żeby po callu grać all in, jeśli nie spadnie as na turnie. Obliczyłem Tomka stack i zaplanowałem tak c-beta, żeby po blanku musiał już dokładać, jeśli ma tę damę lub parę na ręku. Nie chciałem zobaczyć oczywiście ponownie asów ani żadnego seta, ale musiałem wkalkulować takie ryzyko.

Po trójce pikowej, która otwierała drugi draw do koloru zagrałem all in. I tu się zaczęło! Tomek zaczął głośno myśleć, próbując wydobyć ode mnie choćby ćwierć reakcji, ale ja wpatrywałem się tylko pustym wzrokiem w board i czekałem na jego decyzję. Autoleveling Tomka wszedł na najwyższy poziom, wmówił sobie, że mogę tu blefować i sprawdził mnie w końcu z parą dziesiątek. Wskoczyłem na ponad 600k i pozbyłem się ostatniego najgroźniejszego gracza ze stołu!

Widziałem to rozdanie od chwili, gdy Tomasz sprawdził 3-bet Jacka. Rozumiem jego sprawdzenie na flopie, ale tego, co miało miejsce na turnie, pojąć już nie mogę. Chłopak – którego notabene bardzo lubię –  zrobił sobie z prostej sytuacji sieczkę w głowie i oddał swój pokaźny stack, z którym mógł odegrać znaczącą rolę w późnej fazie turnieju, gościowi, który w tej sytuacji nigdy nie blefuje. Już Wam mówię dlaczego.

Team ABC

Po turnieju Jack Daniels Poker CUP, oraz po wcześniejszych dwóch turniejach, w których udział brał JD (w jednym z nich grałem również ja), dużo rozmawialiśmy w hotelowym pokoju na temat naszych wrażeń z gry. Już wtedy doszliśmy do wniosku, że pokerowe abecadło to strategia, która w tych warunkach będzie najbardziej dochodowa.

Żetony niestracone=żetony wygrane
Żetony niestracone = żetony wygrane

W graniu ABC nie zawsze chodzi o zdobywanie żetonów, ale również o właściwe zarządzanie już zgromadzonym dobytkiem i o ich nietracenie. Z tego, co zaobserwowałem, gracze przyzwyczajeni do dynamiki gier online, mają największy problem z ogarnięciem tego drugiego czynnika, bo oni zaprogramowani są tylko na zdobywanie. Efektem czego ich pokaźny stack – szast-prast – obraca się w niwecz, ponieważ w prostej grze podejmują zbyt wielkie ryzyko i/lub korzystają z linii, które, owszem, może i są EV+, ale są również bardzo wariancyjne i śmiało można je odpuścić w specyficznych lokalnych warunkach. Wszystko po to, aby dać sobie szansę na wykorzystanie przewagi umiejętności w bardziej klarownych i bezpiecznych dla nas sytuacjach.

Zaraz po turnieju mówiłem Doro, że przez 11 godzin gry nie miałem nawet jednej bardzo ciężkiej decyzji w turnieju, bo minimalizowałem takie sytuacje do minimum. Może jest to postawa trochę defensywna, ale w zwariowanym środowisku, jakim jest na pewno kasyno w Ołomuńcu, taka gra po prostu wydaje się optymalna – Jack Daniels

Już wiecie, dlaczego Jack Daniels nie mógł mieć blefu w tamtym starciu z Tomaszem? Składowych „dlaczego nie” jest kilka:

  • Tomasz otwierał z UTG. JD zagrywał 3-bet z MP, co już zwiastowało wielką siłę. Nie ma żadnego znaczenia fakt, że Tomasz był w ciągu ostatnich kółek bardzo aktywny. Jestem przekonany, że gdyby JD chciał po prostu przeciwstawić się agresji kapitana stołu z jakąś spekulacyjną ręką, to wybrałby 3-bet na późnych pozycjach.
  • Duży sizing na flopie Q82 to w większości jest zagranie dla value. JD wie, że w zasięgu Tomasza jest wiele AQ, KQ, JJ, TT, 99. Po co bić z AK, które nic nie trafiło, tak mocno? T9s (i podobne) jest w range’u graczy online, ale nie gracza stosującego strategię ABC.
  • Na turnie, mimo iż otwiera się drugi draw do koloru, JD ma zawsze value. Powód? Powód nazywa się zarządzanie żetonami, o którym pisałem już wyżej – tu nie chodzi tylko o zdobywanie, ale i nietracenie pokerowej amunicji. A już szczególnie nietracenie jej w starciu z graczami, którzy dysponują pokaźnymi stackami, i to w chwili, gdy sprawy układają się pomyślnie, a z ZAOSZCZĘDZONYCH żetonów można zrobić użytek w dalszej części turnieju.

Odnoszę wrażenie, że Tomasz bardzo chciał sprawdzić i złapać Jacka na blefie. I głośno myśląc, rozpatrywał scenariusze z gatunku „teoretycznie możliwe jest, że JD ma to i to”, zamiast skupić się na tym, co swoimi zagraniami reprezentuje gracz, który – nie ma co ukrywać – pokerowo jest już trochę na bocznym torze i jeśli już siada do stołu, to jego domyślną strategią jest so-lid-ność.

Dwa (nie)wygrane turnieje Iskiera

Mastersa to miał już Iskier „na klawo”. W Main Evencie stack, który zapewniał mu miejsce przy finałowym stole. W pierwszym turnieju skończył grę na czwartej pozycji (marginalny all-in), a w drugim na FT ostatecznie się nie pojawił (nieudany blef). Co poszło nie tak?

Polak zlimpował na SB, a Jan zagrał raise. Iskier sprawdził. Flop to: 886: Na c-bet Czecha Polak odpowiedział all-inem. Call. Jan pokazał QQ, a Iskier miał tylko 63 – Poker Fever MINI Series (fragment mojej relacji z 3 maja)

W mojej opinii jego największym błędem było nieodpowiednie zarządzanie ryzykiem.

Jeżeli mam znacznie więcej żetonów niż średnia, to kolejne wygrane nie są tak istotne jak samo zachowanie przewagi i czerpanie z niej małą łyżką, ale regularnie. Samobójstwem w tej sytuacji jest branie marginalnych spotów w starciu z innymi dużymi stackami, co miało miejsce w przypadku Mastersa. Szczególnie w późnych fazach turnieju to nie jest czas na „ego wars”, to czas na chłodną kalkulację i na zastanowienie się nad strukturą wypłat.

Iskier
Iskier

Jeszcze na koniec małe słowo wyjaśnienia. W tym artykule akurat przytoczyłem sytuacje z udziałem Tomasza Jagiełło i Iskiera. Nie są to w żadnym wypadku wycieczki personalne, ale zilustrowanie przykładami zjawiska, z którym spotykam się na każdym festiwalu.

Podsumowanie

O scenie w Ołomuńcu wiemy bardzo dużo. JD jest w Go4Games Casino praktycznie co miesiąc, a ja 3-4 razy w roku. Spisujemy zagrania do relacji. Widzimy, co wyprawiają gracze przy stołach. Obserwujemy, jak nieźli gracze – bez względu na flagę, pod którą występują – często w irracjonalny sposób rozmieniają swój stack na drobne i odpadają z turniejów, bo zapominają o podstawowych rzeczach:

  • o cierpliwości;
  • o prowadzeniu prostej gry, która nie wymaga podejmowania wielu trudnych decyzji;
  • o graniu strategią tight-aggresive, a nie overaggresive;
  • o nieszukaniu tzw. „byczych jajec” w miejscu, gdzie ich po prostu nie ma;
  • o niekomplikowaniu sobie życia w i tak skomplikowanej grze, jaką jest poker.

W czasie kolejnej wizyty na Poker Fever spróbujcie grać solidne pokerowe ABC. Nie pozwólcie, żeby w Waszej głowie powstawały scenariusze, które zaciemniają obraz prostej strategii, jaką powinniście stosować w starciach z większością graczy znajdujących się na sali.

PPPoker