Dziś jest piątek, a więc czas na kolejne analizy w ramach cyklu sprawdzam.

Rękę do analizy opublikował na grupie Dawid.

Preflop

Rywal rozpoczyna od otwarcia z LJ, a my z BTN zagrywamy 3-bet z . Reszta graczy folduje, a pierwotny agresor częstuje nas 4-betem. Co robić? Rzut oka na pomoc naukową w postaci tabelki daje jednoznaczny werdykt: w tym spocie można zagrać poprzez raise i poprzez call. Solver preferuje sprawdzenie w ok. 80% i w 20% przebicie…blah, blah, blah. W rzeczywistości ten 4-bet będzie wskazywał na absolutny top zakresu naszych rywali, dlatego niezwykle istotne dla maksymalizacji EV naszej ręki jest granie w tej sytuacji 5-betu. Grając “zgodnie ze sztuką” w teorii nie popełniacie błędu, jednak w praktyce tak. Myślę, że wielu pokerzystów nagminnie działa w ten sam sposób – bezrefleksyjnie trzymamy się wskazań tabelek, czego nie powinniśmy robić. 

Flop

Spada flop w jednym kolorze: . Pomijając, że wszystko jest w kierach, jest to struktura raczej bardzo sucha. Przeciwnik kontynuuje agresję i uderza za 25% puli, a my ponownie stajemy przed pytaniem: Call czy raise? Przeczucie mi mówi, że większość populacji po prostu najchętniej zamknie oczy i zacznie przebijać z parą asów z intencją jak najszybszego stackowania się, ale myślę, że w tej sytuacji można pokusić się o nieco bardziej wnikliwą analizę.

Zacznijmy od tego, że zakres rywala nie jest w żaden sposób ograniczony (scappowany) i że gdy oba zakresy wrzucimy “na bęben”, to ten gracza z LJ będzie miał dużą przewagę. Z takiego układu sił wynika to, że z naszym zakresem nie będziemy chcieli przesadnie często raisować. Nie miałbym zatem nic przeciwko temu, żeby w ogóle nie mieć tutaj raising range’u. Na tyle na ile ja rozumiem grę w pokera, to nie może być zła rekomendacja w sytuacji, gdy znajdujemy się na dużym “niedoborze” equity. 

Jeśli chodzi o naszą konkretną rękę – wydaje mi się, że jest ona niczym syrena, która zbłąkanych wilków morskich kusi pięknym śpiewem, ale w obecnej sytuacji nie jest to taki „powerhouse”, o jakim byśmy marzyli. Czy naprawdę chcemy grać na stacki, gdy mamy do zagospodarowania jeszcze 150 bb? W mojej skromnej opinii niekoniecznie. Co zyskujemy raisem? Niewiele – może ochronę przed randomowym kierem, bo te lepsze i tak niczego nie wyrzucą. Skoro na tym etapie nie chcemy się angażować – nie oznacza to, że ta sytuacja nie może się zmienić w dalszej części rozdania – podoba mi się tylko sprawdzenie. 

Turn

Gdy spada , a rywal bije za 50% puli, z naszą ręką możemy rozważać zarówno raise, jak i call. Nie potrafię powiedzieć, która opcja jest lepsza, a może powinienem powiedzieć, że nie potrafię określić tego, czy różnica w EV między jednym i drugim zagraniem jest na tyle znacząca, żeby mieć w tym przypadku faworyta. Nie wydaje mi się. A to prawdopodobnie oznacza, że sytuacja jest z gatunku „close”.

River

Na riverze pojawia się , a przeciwnik wsuwa resztę swojego stacka (ponad 100 bb). W teorii patrzymy na pot oddsy, żeby znaleźć tzw. break-even point, a do tego jeszcze na to, jakimi blockerami dysponujemy. Jeśli szacujemy, że mamy wystarczająco equity oraz blokujemy silne układy rywala i/lub nie blokujemy blefów, możemy pokusić się o sprawdzenie. Akurat tutaj blokujemy wiele rąk, z którymi rywal mógłby wypalić trzy beczki: np. A5, AJ, AQ. Jednak odnoszę wrażenie, że w naszym przypadku na riverze mamy taki sam problem jak przed flopem: teoria swoje, a życie swoje.

Patrząc na przebieg rozdania, bez problemu stwierdzimy, że od samego początku do chwili obecnej przeciwnik ani na moment nie ściągnął nogi z pedału gazu. Przed flopem był mega silny. Na flopie zagrał bet, któremu bliżej do range betu niż do czegoś bardziej polaryzującego, tak więc możemy powiedzieć, że status quo dotyczące dużej siły jego zakresu nadal obowiązuje. Na turnie już w znaczącym stopniu się spolaryzował, a na riverze już całkowicie. Ja mu wierzę… Ciężko mi sobie wyobrazić, że przeciętny uczestnik gier na limicie NL5 będzie miał po takiej linii wystarczająco wiele blefów, żeby odwieść nas od odwołania się do uproszczenia o nazwie „sytuacja underblefowana w populacji”. Osobiście skłaniałbym się do foldu.

Już w przyszły piątek zapraszam na kolejną analizę.

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?