Kontynuacja serii „Podkręcamy win rate: Autoprofit”. Tym razem przyglądamy się scenariuszom, gdy jesteśmy bez pozycji. 

Wybaczcie opóźnienie, ale czasy takie, że człowiek jednego dnia rano czuje się dobrze, a kilka godzin później łapie go jakaś „zaraza” i ciężko mu ruszyć ręką i nogą. Wczoraj miałem właśnie taki dzień, przez co kolejny odcinek „Podkręcamy win rate” nie pojawił się na czas.

Na szczęście dzisiaj jest lepiej, tak więc dzień rozpoczynam od nadrabiania zaległości i kontynuuję eksplorowanie sytuacji autoprofitowych. Tydzień temu skupiliśmy się na scenariuszach, w których występujemy na pozycji, a dzisiaj zagłębimy się w sytuacje, w których to nasz rywal korzysta z tego przywileju.

Autoprofit raz jeszcze

Zanim przejdziemy dalej, na wszelki wypadek jeszcze raz powiemy sobie, czym są sytuacje autoprofitowe. Mówiąc najogólniej, są to sytuacje generujące zysk, w których nie liczy się siła naszych kart. Innymi słowy – możemy postawić zakład, nie zaglądając przy tym w karty własne, a on i tak przyniesie zysk. Co istotne – są to sytuacje dochodowe nawet wtedy, gdy założymy, że w dalszej części rozdania zawsze będziemy foldować. Czujecie tę moc?

Sytuacje tego typu związane są z tendencjami populacji. Analizy materiału statystycznego pokazują jednoznacznie, gdzie znajdują się „spoty”, w których rywale nagminnie overfoldują. Tydzień temu zajmowaliśmy się float betami, a dzisiaj przyszedł czas na probe bety.

MEGA leaderboard na GGPoker - marzec

Probe bety

Scenariusz rozgrywki zakłada to, że jesteśmy bez pozycji. Rywal otwiera z dowolnej pozycji (do BTN włącznie), a my jesteśmy bez pozycji (absolutnej) i wykonujemy sprawdzenie. Po wyłożeniu flopa czekamy do agresora, ten jednak nie decyduje się na postawienie zakładu. Gdy spada turn, to my – będąc bez pozycji – wykonujemy jako pierwsi ruch i stawiamy zakład. W pokerowej nomenklaturze ten bet nazywany jest właśnie probe betem.

Probe bet na turnie = autoprofit

Tęgie pokerowe głowy, które uwielbiają „babrać się” w statystykach, dawno temu wykazały, że probe bet na turnie jest sytuacją na tyle dochodową, że nieistotna jest w nim siła naszych kart. Jeśli agresor sprzed flopa ominie C-bet, od razu powinna zapalić nam się czerwona lampka w głowie – aha, autoprofitowy spot, a to oznacza, że możemy postawić zakład z dwiema dowolnymi kartami. Nie zawsze musimy – warto rozpatrzyć inne, być może bardziej dochodowe linie – ale możemy.

Dlaczego probe bet na turnie jest skuteczny?

Jak się pewnie domyślacie, gracze overfoldują w tej sytuacji. Analizy pokazują, że dzieje się tak w ok. 60%. Drążmy jeszcze głębiej: Dlaczego populacja powiela ten zbiorowy leak?*

Wyobraźmy sobie typowy scenariusz, który rozgrywa się na flopie. Agresor, który ma rękę nadającą się do zagrywania value betów na kilku ulicach, w większości przypadków rozgrywa swój układ „szybko” – czyli betuje i raisuje – gdyż zależy mu na budowaniu puli oraz częściowo na ochronie swojego układu. O czym mówi nam ominięcie C-beta? Częściej niż rzadziej oznacza to, że układ przeciwnika prawdopodobnie nie jest z gatunku tych najsilniejszych**, a to oznacza, że możemy zacząć wywierać na nim presję, jak się okazuje, często z dwiema dowolnymi kartami.

Matematyczne uzasadnienie tej sytuacji nie nastręcza żadnych trudności. Jeśli rywale foldują w 60%, a my zagrywamy np. za pół puli, nasz bet musi być skuteczny tylko w 33%. Zobaczcie, jak dużym zapasem dysponujemy – to stąd bierze się zysk.

Co robimy na riverze po probe becie na turnie?

Jak wspomnieliśmy wyżej, probe bety są skuteczne nawet przy założeniu, że po ich zagraniu zawsze będziemy foldowali na kolejnej ulicy. Rzecz jasna w rzeczywistości mamy do dyspozycji inne opcje. Naszym domyślnym zagraniem z układem, który nie ma showdown value, powinno być ponowne uderzenie na riverze.

Check rywala na flopie często oznacza scappowany range, czyli zakres, w którym nie ma zbyt wielu najsilniejszych układów lub nie ma ich wcale. Bet na dwóch ulicach często pozwala wyrzucić tego typu ręce z rozdania. Oczywiście nie zawsze musimy zagrywać dwukrotnie „w ciemno”. Wszystko zależy od tego, jakim układem dysponujemy. Jeśli takim bez showdown value, często kolejne uderzenie będzie wskazane. Jeśli mamy jakieś showdown value, może okazać się, że korzystniejsze dla nas będzie czekanie i dowiezienie naszej ręki do showdownu.

Probe bet na riverze

Probe bet na riverze jest możliwy, gdy sprawdzamy c-bet rywala na flopie, a turn jest przeczekany z obydwu stron. Będąc bez pozycji, na ostatniej karcie możemy pokusić się o właśnie o probe bet, który w tym miejscu również jest zagraniem z gatunku autoprofitowych.

W porównaniu do probe betu na turnie istnieją pewne różnice. Mając pewność, że nie spadnie już żadna karta, która zmieni siłę naszej ręki, możemy więcej czekać, nie musimy chronić swoich układów podatnych na „bycie outdrawn”, bo już nie ma przed czym ich chronić. Najczęściej będziemy chcieli pokazać je na showdownie. Betowanie zostawmy zatem dla ukadów bez showdown value oraz dla light value betów.

Jak bardzo light powinny być nasze zagrania dla wartości? Druga para z top kickerem wygląda rozsądnie. Rywal często będzie foldował – w końcu jego linia pokazuje, że nie ma zbyt wiele – ale zdarzy się, że sprawdzi nas z drugą parą, ale np. z gorszym kickerem (z gorszymi układami również – warto takie rzeczy sobie notować w trakcie gry).

 * Overfoldowanie nie musi być leakiem.

** Dobrzy gracze mają w swoim check-back range’u również silne układy.

Materiały źródłowe:
„Auto profit OOP” – Redchippoker.com, autor Adam Jones.