Dojrzałem do tego, aby za bary złapać się z PioSOLVEREM, dlatego tym „wstępniakiem” rozpoczynam nową szkoleniową serię, która ma na celu oswoić to narzędzie i sprawić, że bez strachu, a nawet z nieukrywaną przyjemnością, każdy z Was będzie potrafił przeprowadzić przy jego użyciu podstawowe analizy.

Żeby nie przedłużać, od razu przejdźmy do konkretów. Zapoznajcie się z planem publikacji kolejnych części serii „Oswoić PioSOLVERA”. Przewiduję, że oprócz wstępniaka, który macie okazję teraz czytać, cykl zamknie się w pięciu odcinkach, które na PokerGround będę publikował w trakcie pięciu kolejnych sobót.

Oswoić PioSOLVERA – plan serii

W pierwszej części powiemy sobie o tym, czym jest PioSOLVER i do czego służy. Wielu graczy traktuje solvery z dystansem, uważając, że obliczenia, które dzięki tym programom otrzymujemy, są połączeniem szarlatanerii i magii (to w ogóle jest legalne? etyczne?). Aby nie pozostawić żadnych wątpliwości i rozwiać obawy nieuświadomionych jeszcze graczy, chwilę potem ugryziemy temat z drugiej strony i pokażemy to, czym PioSOLVER nie jest.

Cały drugi odcinek poświęcimy procesowi, który nazwiemy „Wejściem”. Na tym etapie prześledzimy krok po kroku wprowadzanie danych wejściowych, na bazie których solver zbuduje drzewo decyzyjne, a następnie obliczy optymalne rozwiązanie.

W trzeciej i czwartej odsłonie przejdziemy do omówienia procesu, który w skrócie możemy nazwać „Wyjściem”. Przyjrzymy się trzem podstawowym sekcjom, z których będziemy korzystać w trakcie pracy z solverem, a więc: drzewu decyzyjnemu, matrycy pokazującej zakresy graczy na każdym etapie rozdania oraz matrycy pokazującej kombinacje konkretnych rąk, które znajdują się w tych zakresach. Z racji tego, że analiza materiału „wyplutego” przez solver jest sednem korzystania z tego programu poświęcimy temu zagadnieniu dwa odcinki.

W piątej części, ostatniej, pokażę Wam, w jaki sposób zabrać się do nauki gry w pokera przy użyciu PioSOLVERA. Jak pewnie zauważyliście, ilość danych, które prezentowane są na ekranie, może być onieśmielająca, a wręcz może wywołać w użytkownikach programu zniechęcenie i porzucenie nauki na początkowym etapie. Biorąc pod uwagę, że za podstawową licencję programu trzeba zapłacić 250$, jest to wariant nie do przyjęcia. Stąd też zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby oswoić tę bestię na tyle, abyście stopniowo zaczęli z niej korzystać i żeby pieniądze zainwestowane w kupno programu miały szansę się zwrócić.

Słowo końcowe od autora

Zdradzę Wam pewną tajemnicę. Licencję PioSOLVERA kupiłem, będąc na tilcie, na kacu i w ogóle w nieciekawych okolicznościach przyrody. Można powiedzieć, że był to akt desperacji i odpowiedź na pokerową niemoc. Gdy po raz pierwszy odpaliłem ten program, poczułem się tak, jakby ktoś mnie uderzył w brzuch, a w głowie zaczęły pojawiać się myśli o utracie pieniędzy. Tego wszystkiego jest zbyt dużo. To wszytko jest zbyt skomplikowane. Moje pierwsze zetknięcie z programem mogę podsumować jednym zdaniem: Operacja się udała (wysupłałem 1.000 zł na licencję), ale pacjent zmarł (nic z tą romantyczną szarżą nie udało mi się sensownego zrobić).

Mijały miesiące, a Pio leżało nieużywane „na półce”. Doszło do tego, że gdy potrzebowałem gotówki, to nawet próbowałem sprzedać licencję wśród regularnie grających znajomych. Na szczęście wszyscy już mieli swoje kopie i nie znalazłem na swoją kupca. Cieszę się, że tak się stało, bo wiem że wiele bym stracił i raczej nie odważyłbym się po raz drugi wrzucić Pio do koszyka i pójść z nim do kasy. Zamiast myśli o wyprzedaży „majątku” pojawiła się za to myśl, żeby zagryźć zęby, ścisnąć poślady i zacząć oswajać się z tym ustrojstwem. Tak też zrobiłem. Od tej chwili minęło trochę czasu i dojrzałem do napisania niniejszej serii. Sądzę, że dzięki niej nie tylko Wy nauczycie się podstaw korzystania PIO, ale również i moja wiedza na temat obsługi tego programu znacznie się pogłębi i ustabilizuje. Oswójmy wspólnie bydlaka!

Przy tworzeniu całości, głównie przy tworzeniu ram tematycznych poszczególnych części, korzystałem z wiedzy zawartej w filmie instruktażowym, który możecie znaleźć na kanale Finding Equilibrium, w serwisie YouTube. Wszelkie informacje zawarte w każdym artykule są odzwierciedleniem ogólnie dostępnej wiedzy, którą znalazłem w Internecie oraz moich własnych doświadczeń, które nabyłem przy korzystaniu z tego programu. Starałem się opisać wszystko zgodnie ze sztuką, ale zdaję sobie sprawę z tego, że mogłem popełnić jakieś błędy, dlatego wybaczcie pomyłki (mam nadzieje, że ew. będą to wyłącznie drobne błędy), a najlepiej zastosujcie się do starej zasady jednego z sowieckich przywódców, że ufać dobrze, ale kontrolować jeszcze lepiej. Widzimy się już w przyszłą sobotę.