Jugadors de pòquer / MARI FOUZ

Zapraszam na drugi odcinek mojego szkoleniowego cyklu pt.”Mniejsze zło”. Dziś pod lupę weźmiemy nadmierne i niedostateczne, patrząc z punktu widzenia teorii gry, blefowanie.

Zanim przejdziemy do sedna sprawy, chciałbym przeprosić Was za korzystanie z pojęć obcojęzycznych już w tytule bieżącego odcinka. Chcąc nie chcąc pokerowe słownictwo zdominowane jest przez język angielski. Próby spolszczeń są karkołomne, w efekcie otrzymujemy zwroty nazbyt długie, opisowe i brzmiące wyjątkowo nienaturalnie. Dlatego też pozostaję przy oryginale.

Blefowanie – czym jest?

Osoby, które o pokerze nie wiedzą zbyt wiele, grę w pokera utożsamiają z blefowaniem. W ich mniemaniu: żeby wygrać, trzeba stale blefować, a pokerzysta = blefujący, najlepiej jeszcze szuler. Blefowanie jest częścią gry w pokera, to prawda, jednak nie ma w tym zagraniu niczego nadzwyczajnego, a jego rola nie jest tak wyjątkowa, jak chcieliby widzieć to pokerowi laicy.

Czym jest blefowanie? Głównym celem tego zagrania jest skłonienie przeciwnika do wyrzucenia układu lepszego od naszego. W szerszym zakresie można myśleć o blefowaniu jako o czynniku balansującym nasze zagrania dla wartości, czyli o czynniku sprawiającym to, że możemy w pokerze otrzymywać value od naszych silnych rąk. Blefowanie pozwala bowiem trzymać rywala w niepewności, a gdy jest miejsce na szacowanie, pojawia się również miejsce na popełnienie błędu.

Strategia zrównoważonego blefowania 

Strategia blefowania jest częścią zbalansowanej, kompleksowej strategii gry i, rozpatrując sprawę w ujęciu czysto teoretycznym, jako taka powinna być stosowana przez każdego pokerzystę. W praktyce większość graczy nie jest zbalansowanych w tym zakresie. Z drugiej strony nie ma też takiej potrzeby, aby pilnować równowagi w większości gier, które odbywają się na świecie. Balansowanie ma znaczenie wyłącznie w grach z super trudnymi przeciwnikami, którzy w starciu ze strategią GTO nie będą w stanie uzyskać przewagi; nikt nie będzie w stanie.

Underbluffing vs Overbluffing

Następstwem odejścia od wartości optymalnych – mówimy o puncie widzenia teorii gier – jest sytuacja, w której gracze blefują zbyt mało (underbluffing) lub zbyt dużo (overbluffing). Przyjrzyjmy się temu, czy któreś z ww. ekstremów powinniśmy preferować, i czy w ogóle możemy mówić o błędach. Na wstępie zaznaczmy, że poruszamy się w środowisku mikrostawek i wszelkie rozważania prowadzone są w oparciu o obserwacje poczynione na tych limitach.

Powszechnie mówi się o tym, że na mikrostawkach nie powinniśmy zbyt często blefować. Nasi rywale często są zainteresowani wyłącznie absolutną siłą kart własnych, przez co stają się całkowicie obojętni na sygnały, które wysyłamy im w czasie każdej rundy betowania. W rezultacie sprawdzają nasze zagrania zbyt często, i to z układami o marginalnej wartości. Jest to z pewnością argument za tym, aby blefować mniej. Z drugiej strony wielu graczy z mikrostawek stosuje strategię fit or fold, czyli dopasowania do boardu lub foldowania, przez co nadmierne blefowanie poprzez c-bet (najprostsza i najczęstsza sytuacja, w której populacja najczęściej blefuje) jest zagraniem niezwykle skutecznym.

Odnoszę wrażenie – nie mam niestety na to jakiś empirycznych dowodów, które mógłbym tutaj zaprezentować – że jeśli mielibyśmy już się opowiedzieć za jedną ze stron, to w środowisku mikrostawek rzadziej decydowałbym się na bluff catch niż na blefowanie samemu. Szczególnie w sytuacjach, gdy gra toczy się o duże pule, gdy gracze mają głębokie stacki, a przeciwnik wygląda na rozsądnego (w przypadku, gdy jesteśmy agresorami). Jest to jeden z przykładów sytuacji w rozdaniu, które są notorycznie underbluffed, co sprawia, że z czystym sumieniem możemy foldować.

Odchylenie od GTO najczęściej nie jest błędem

Skoro odchodzimy od strategii optymalnej (GTO), robimy to z określonych względów. Głównym powodem modyfikacji naszego planu na grę jest chęć wykorzystania tendencji naszych rywali, który również nie grają w sposób optymalny. Jak to zwykle w życiu bywa, jeśli robimy coś na miarę, spodziewamy się, że będzie to funkcjonowało lepiej aniżeli coś uniwersalnego, przez co też uśrednionego.

Specyfika gry wymaga od nas elastyczności. Strategia najbardziej skuteczna uwzględnia typ rywala, z jakim mamy do czynienia, a w jej skład wchodzi miks sytuacji, w których chcemy grać: GTO, a także under- i overbluffing. Nie jest niczym nadzwyczajnym, że każdy z tych elementów często pojawia się w jednym rozdaniu, np.: przed flopem gramy GTO, na flopie blefujemy częściej niż teoria nakazuje, a gdy dochodzimy do rivera blefujemy mniej.

©Jamie Thomson

Nadmierne blefowanie lub niedostateczne blefowanie wcale nie musi być błędem, o ile nie fiksujemy się na jakiś drastycznych odchyleniach w jedną lub drugą stronę. Gracz, który blefuje przesadnie dużo, staje się po prostu maniakiem. Gracz, który boi się, że mu niebo na głowę spadnie, jest po prostu wielkim nitem. Z jednym i z drugim łatwo sobie poradzić.

Podsumowanie

Czy w temacie blefowania, nadmiernego i niedostatecznego, możemy w ogóle mówić jako o większym i mniejszym złu? Wydaje mi się, że nie, bo odchylenie od teoretycznego optimum jest racjonalnym podejściem, które ukierunkowane jest na wykorzystywanie tendencji graczy. Strategia blefowania na mikrostawkach opiera się w dużej mierze na dostosowaniu do konkretnej sytuacji, przez co może być zmienna.

W przypadku ekstremalnych postaw, tj. ultraagresywnych lub ultrapasywnych, możemy mówić o błędach, które jednak ciężko jednoznacznie ocenić i poddać porównaniu. Intuicja podpowiada mi, że maniak ostatecznie zawsze wszystko przegra, a nit, którego będzie zjadał rake, będzie trochę przegrywał, ale z rakebackiem ma szansę wyjść na zero lub na niewielki plus.

Zobacz też ⇒ Mniejsze zło: Odc. 1 Nadaktywność czy pasywność?