Wypadki chodzą po ludziach. Tak chyba najdobitniej można powiedzieć o tym, co przydarzyło się Maxowi Steinbergowi w czasie Main Eventu WSOP. Jego przygoda z turniejem zakończyła się już w pierwszym rozdaniu i to w sytuacji, w której Amerykanin znajdował się na wyraźnym prowadzeniu.

Aby uzmysłowić Wam, co przydarzyło się Steinbergowi, rozpocznijmy od przypomnienia tego, z jakim stackiem rozpoczyna się gra w Main Evencie i od jakich blindów. Jest to 50.000 żetonów i gra na limicie 75/150 bez ante. To sprawia, że w stacku każdego z uczestników, który zdecyduje się na opłacenie 10.000$ wpisowego, znajdują się aż 333 blindy!

W tej rozgrywce levele zmieniają się co dwie godziny i naprawdę nie ma się po co i gdzie spieszyć. Jak mówi stare pokerowe porzekadło – turnieju nie da się wygrać w jego początkowej fazie, można go tylko przegrać. Jeśli nawet uda nam się zaliczyć szybkie podwojenie, to ten fakt nie będzie miał większego wpływu na nasze szanse na zaliczenie deep runa. Gdy efektywne stacki są bardzo głębokie, to dodatkowe 300BB nie da nam żadnej dodatkowej przewagi nad rywalami, a zaledwie zwiększoną poduszkę bezpieczeństwa, gdyby coś poszło nie po naszej myśli.

Shuffle Up and deal
Dealers, shuffle-up and deal! Długo to nie potrwało.

Przynajmniej się nie zmęczył

Po tym wstępie możemy przejść do sedna niniejszego artykułu. Spójrzcie, jak Max Steinberg idzie do kasy w hotelu RIO i zostawia tam 10.000$. W zamian za uiszczenie opłaty otrzymuje bilet, który upoważnia go do wzięcia udziału w najważniejszym turnieju w roku, w Main Evencie WSOP. Plan na dziś obejmuje rozsądną grę, czekanie na swoje spoty i spokojne wywalczenie awansu do drugiego dnia turnieju. Pokerowi bogowie mieli jednak inne plany.

W pierwszym rozdaniu turnieju Michael Rack, który znajduje się na pozycji UTG, rozpoczyna akcję od podbicia do 375. Steinberg, który siedzi dwie pozycje dalej, podnosi parę AA i przebija otwarcie rywala do 1.200. Gdy akcja wraca do pierwotnego agresora, ten podnosi „cenę pokera” do 45.000 – tym samym zostawia sobie 5.000 z tyłu. Mimo iż plan na dzisiaj przewidywał ostrożną grę i szukanie swoich spotów, to wygląda na to, że Steinberg właśnie ten swój spot znalazł i nie pozostało mu nic innego, jak tylko przesunąć suwaczek do oporu.

Max Steinberg: AA
Michael Rack: KK

Król pojawia się już w okienku, a Steinberg jest „drawing dead”, gdyż dwóch graczy przy stole oznajmiło, że przed flopem pozbyło się asów. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. 5 minut. – 10.000$. Świetna zabawa.

Widzisz i nie grzmisz…

Rack rozegrał swoje rozdanie katastrofalnie. Jego przeciwnik, który na swoim koncie ma ponad 4 mln$ wygranych w turniejach live i przewagę umiejętności nad większością fieldu, nigdy nie zestackuje się w pierwszej ręce Main Eventu z czymś gorszym niż para AA. W ogóle najchętniej zrobiłby to z parą „jokerów”, gdyby takie znajdowały się w talii, bo jeśli jego rywal w tym spocie zawsze pokaże mu źle rozegrane KK, to i tak statystycznie wyeliminuje go z turnieju raz na każde pięć przypadków.

Po otwarciu (mniejsza o sizing) i 3-becie pojawił się dobry moment na to, aby wyrównać stawkę, a nie na to, żeby szukać tam jeszcze miejsca na kolejne przebicie; a jeśli już nawet, to nie za 90% stacka. Na co liczył Rack?

Nie próbujcie tego w domu.

CZYTAJ TEŻ: Dlaczego trafienie nutsów na flopie to często za mało?

bonus 100% do 500$ PartyPoker

ŹRÓDŁOAssopoker
Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?