Jak ten czas zapierdala… i to nie chodzi mi tylko o to że mamy już  czerwiec, a czuje się jakbym wczoraj wpierdał karpia na świeta. Właśnie zbliżaja się juwenalia. Okres czasu który w tej chwili nie robi już na mnie żadnego wrażenia, ale jeszcze jakieś 3-4 lata temu jedyne pytanie jakie sobie o tej porze zadawałem to było: czy będzie dziś wystarczająco ciepło abym mógł się najebać na dworze? czy trzeba będzie sobie jednak jakąś miejscówke znaleźć? Właściwie to przez całe moje 4 lata przez które mieszkałem w akademcu na polibudzie, było to pytanie które najcześciej sobie zadawałem. Czy żałuje tego okresu? nie, tyle co w tym okresie czasu się wydarzyło, tyle co ludzi  tam poznałem, sprawia że do końca życia będe miał co na imprezach opowiadać. To że przez dwa lata biegałem przebrany za papieża „Pijusa II”, wszystkie wyjazdy za granice na spontanie, wszystkie imprezy, to wszystko sprawia że mam wspomnienia które do końca ze mną zostaną. Czy żałuje tego że te czasy mineły? nie, a nawet się cięsze, że tak się stało, nie chodzi tu o to że przestało mi się takie życie podobąć, czy zaczynało mi się z tą moją ekipą nudzić, ale właśnie o to jak zajebisty był to okres czasu, niczym się nie  przejmowałeś, ciągle imprezowanie, poznawanie nowych ludzi, wszystkofajnie pięknie, ale nagle się okazuje że świat idzie do przodu, a Ty zostajesz w miejscu. Nawet powiem więcej, cieszę się, że w końcu mnie  z tego akademika wyjebali, ponieważ nie wiem czy sam w sobie znalazł bym taką siłę aby zostawić to co było i zrobić krok do przodu I tak jak bardzo chętnie rozrobił bym buteleczke dobrego spirolu i opierdolił ją ze starymi dobrymi kumplami, tak napewno nie jest to coś, co chiałbym robić na codzień.

Czerwiec… miesiąc gdzie powinienem kończyć teraz moją magisterke… niestety, moim najwiekszym problemem nie jest to że magisterka stoi w miejscu, a to że stoi na stronie tytułowej, ba, bez nawet dobrze zrobionej strony tytułowej.I w najbliższym okresie czasu kompletnie nie mam zamiaru się tym stresować, a precyzując dokładniej, mam do tego taki sam stosunek jak Jerzy Urban do tematu pogrzebu Jaruzelskiego. Przyjdzie czas że się tym fantem zainteresuje. Narazie mam ważniejsze rzeczy na głowie, takie jak przeprowadzka. W końcu zamieszkam z moją dziewczyną, w końcu… i to już nie chodzi tylko o uczucia, tylko o czas jaki szedł się jebać na te wszystkie dojazdy po Poznaniu. Jakby to wszystko zsumować to spokojnie wychodzi tydzień grindu… Do tego dochodziły sporadyczne wizyty na uczelni i nagle się okazywało że cieżko było wyrobić jakieś solidne volume… Teraz te problemy znikają i w końcu będę mógł się zabrać za gre full-time. W końcu.. bo granie 110-120 godzin miesięcznie nie jest ani szczytem moich możliwości ani szczytem moich marzeń.

Co do samej gry:

wykres

Wyniki są coraz lepsze, 4.5% ev ROI po 7.6k sitow jest na pewno moim najlepszym dotychczasowym wynikiem, ale jest jeszcze w chuj rzeczy do poprawy, swiadomość tego oraz fakt że z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej, pozwala mi z dużym optymizmem spoglądać w przyszłość. Nie podpalam się tym, mam swoje cele które sobie postanowiłem na początku roku i ze spokojem staram się je realizować. Wiem gdzie chce być i wiem że mogę tam być. Prawdziwe sukcesy dopiero przyjdą.

Pozdro!