Doyle Brunson jest jedną z największych żyjących legend pokera. Nie bez powodu nazwany jest „Ojcem Chrzestnym”. Amerykanin ma za sobą kilkadziesiąt lat doświadczenia przy pokerowych stołach i z pewnością niezliczoną ilość historii, które pokerowa społeczność chętnie by usłyszała.

O Doylu Brunsonie zrobiło się głośno kilka dni temu. Wszystko za sprawą bardzo rzadkiego nagrania, do którego dokopał się popularny pokerzysta i youtuber Joe Ingram. Film trwa tylko kilkadziesiąt sekund, ale zapewniamy Was, że to w zupełności wystarczy, aby opowiedzieć kilka fascynujących historii. Przed kamerą siedzi Doyle Brunson oraz David „Chip” Reese.  Akcja!

Brunson: „Trzykrotnie widziałem, jak ludzie umierali przy pokerowym stole”

43-sekundowe nagranie rozpoczyna się się od mocnego stwierdzenia Doyla Brunsona: „W dawnych czasach widziałem trzech pokerzystów, którzy umarli przy pokerowym stole”. Po chwili dodaje: „Jeden z graczy zawijał właśnie wygraną pulę i po prostu padł martwy na stół”. Później Brunson opowiada o sytuacji, w której pokerzyści siedzący przy stole celowali do siebie z pistoletów. „To był bardzo dziki zachód” – skomentował całą sytuację siedzący obok Reese.

Doyle Brunson
Doyle Brunson

Reese: „W trakcie pięciodniowej sesji Johnny Moss miał atak serca…

W drugiej części filmu do głosu dochodzi inny legendarny gracz Chip Reese. Opowiedział on o sesji (ze swoim udziałem i Brunsona), w której uczestniczył również Johhny Moss. Grę zaplanowano na pięć dni. Niestety w trakcie drugiego dnia Moss, pierwszy zwycięzca Main Eventu WSOP (przez głosowanie), przeszedł łagodny atak serca. Chory został odwieziony do szpitala, gdzie został oddany pod opiekę lekarzy. Gdy tylko lepiej się poczuł, opuścił szpital i wrócił do miejsca, gdzie toczyła się gra. Zasiadł przy stole i przez następne dwa dni brał udział w rozgrywce.

Nie próbujcie tego w domu.

Ciężko się dziwić, że po takim nagraniu, które datowane jest na 1999 rok, od razu pojawiły się głosy nawołujące do tego, aby kolejnym gościem podcastu Joe Ingrama został Doyle Brunson (Chip Reesa pożegnaliśmy w 2007 roku). Jego opowieści z dawnych lat słuchalibyśmy pewnie z zapartym tchem…

Trochę nam jednak nie chce się wierzyć w to, że kiedykolwiek dojdzie do nagrania odcinka z udziałem Ojca Chrzestnego pokera. Dlaczego? Dlatego, że te historie można przelać na papier i jeszcze sporo zarobić na ich wydaniu. Chcielibyśmy się mylić.

baner Maksymalny rakeback na PartyPoker!