W dzisiejszym kąciku strategicznym porozmawiamy sobie o c-betowaniu. „Po co znowu o tym mówić?” – możecie zapytać. Jestem zdania, że warto, ponieważ podstawowe wyobrażenie o tym zagraniu jest po prostu błędne. 

Podstaw teoretycznych nigdy za wiele. Błędy w fundamentach, niezrozumienie idei, często prowadzi do popełniania błędów, które niezwykle trudno wychwycić nawet przy bardzo dogłębnej analizie. Problem wcale nie polega na tym, że sama idea, czyli w tym przypadku c-betowanie, jest jakoś specjalnie zawiła, bo tak nie jest, tylko w tym, że nie szukamy błędu w obszarze, w którym powinniśmy to zrobić, gdyż zakładamy, że bazowe założenie jest bezbłędne. Tu się mylimy…

Co to jest c-betowanie?

Potocznie

W potocznym znaczeniu c-betowanie jest pierwszym zakładem postawionym na flopie przez gracza, który był ostatnim agresorem przed flopem. Gdy akcja na flopie jest przeczekana, c-betowanie może być przeniesione na turn – wtedy mówimy o tzw. delayed c-bet, a nawet na river.

C-betowanie jest jednym z pierwszych pokerowych pojęć, z którym zaznajamiają się nowi gracze. Jest to zagranie wykonywane na tyle często, że każdy pokerowy trener, który ma świadomość tego, jak istotne jest to zagranie, od pierwszych pokerowych lekcji wpaja swoim uczniom podstawowe zasady rządzące tym zagraniem. Wyeliminowanie krytycznych błędów przy c-betowaniu i zaznajomienie nowicjusza z podstawowymi wytycznymi dotyczącymi gry po flopie jest drugim krokiem, który od samego początku przygody z pokerem bardzo korzystnie wpływa na natychmiastową poprawę win rate’u graczy. Pierwszym są oczywiście tabele rąk startowych.

Idea stojąca za c-betowaniem jest następująca – gracz, który przed flopem wykazał najwięcej agresji, przejmuje w rozdaniu inicjatywę i z racji jego wiodącej roli wykonuje zagranie kontynuacyjne na flopie. Za takim obrotem sprawy przemawia myślenie, że agresja przed flopem korzystnie wpływa na skuteczność betowania na kolejnej ulicy.

Powiem tak – druga część zdania jest prawdziwa. Gracze często overfoldują flopy i są bardzo daleko od osiągnięcia częstotliwości optymalnych z punktu widzenia teorii gry, z jakimi powinni bronić się w obliczu zagrań kontynuacyjnych, ale pierwsza część zdania jest błędna – to nie inicjatywa przesądza o tym, czy powinniśmy skłaniać się do c-betowania.

Realnie

Teoretycy pokerowi są zdania, że coś takiego jak c-betowanie w ogóle nie istnieje. Według nich to podtrzymywanie inicjatywy sprzed flopa, które często wymienia się w roli jednego z powodów c-betowania, tak naprawdę nie ma żadnego wpływu na przebieg akcji na kolejnej ulicy. Liczy się tylko to, w jaki sposób zakresy graczy oddziałują na siebie i w jaki sposób oba zakresy współgrają z boardem.

Trzeba powiedzieć jasno – teoretycy mają rację, co potwierdzają np. współczesne solvery. Zauważcie, że przy budowaniu drzewa decyzyjnego w rozdaniu, które rozpoczyna się od flopa – tak działa większość solverów – na żadnym etapie nie podaje się tego, w jaki sposób przebiegała akcja przed jego wyłożeniem.

Z punktu widzenia formułowania strategii istotne jest tylko podanie:

  • zakresów gracza będącego na pozycji i gracza będącego bez pozycji;
  • wielkości stacka efektywnego;
  • wielkości puli, od jakiej rozpoczyna się akcja na flopie,
  • sizingów zagrań na każdym etapie rozdania.

Solvery nie potrzebują wiedzieć, co działo się wcześniej, a więc sami widzicie, że posiadanie lub brak inicjatywy sprzed flopa nie ma żadnego wpływu na formułowanie strategii dla obu graczy. Wobec tego c-betowanie jest czymś, w najlepszym wypadku, umownym.

Ale jednak mówimy o c-betowaniu; uczymy się strategii c-betowania

Zgadza się. Tak zwyczajowo nazywa się ten pierwszy zakład na flopie, który wykonuje ostatni agresor. Jednak teraz już wiecie, że za występowanie tego zagrania wcale nie odpowiada inicjatywa, ale:

  • przewaga equity;
  • przewaga range’u;
  • bycie na pozycji;
  • dane z HUD-ów, które pomagają formułować strategie exploitujące rywali;
  • inne czynniki.

Przed narodzinami współczesnej teorii pokera właśnie inicjatywie przypisywano atrybuty, które wymieniłem powyżej. Nie jest to pozbawione sensu, gdyż w wielu przypadkach, choć nie zawsze, gracz, który jest ostatnim agresorem przed flopem, dysponuje wszystkimi trzema przewagami, a więc patrząc z jego perspektywy, c-betowanie ma w jego przypadku duży sens.

O to „choć nie zawsze” sprawa się rozbija. W wielu sytuacjach, np. w grze bez pozycji, na specyficznej strukturze boardu, c-betowanie wcale nie jest zagraniem, które powinniśmy wykonywać. Nie ma sensu grać c-beta, jeśli to nasz rywal dysponuje większością omawianych wyżej przewag. Co ciekawe w takich przypadkach solvery rekomendują strategię złożoną z czekania w niemal 100%. Szczegółowe rozważania na ten temat wybiegają niestety poza ramy tematyczne niniejszego artykułu.

Podsumowanie

W grach na niskich limitach nie zrobi błędu osoba, która będąc na pozycji, będzie w 100% zagrywała c-bety i będzie to robić niskimi sizingami. Koszmarnym błędem nie będzie nawet c-betowanie w ten sposób również w sytuacji bycia bez pozycji. Wszystko dlatego, że rywale nadmiernie foldują najsłabsze części swoich zakresów i nie mają pojęcia o właściwych częstotliwościach obrony. Jak zapewne się domyślacie, stosowane tej strategii w trudniejszych grach nie będzie już tak skuteczne, a bez pozycji będzie bardzo niedochodowe. Za każdym razem, gdy będziecie rozważali swój c-bet, zapomnijcie o inicjatywie, a skupcie się na dokładnej ocenie sytuacji przy stole i odpowiednio reagujcie.