Nie cierpię polityki. Nie cierpię – z małymi wyjątkami – polityków; z zasady staram się nie chodzić na bagna, a stworami bagiennymi się po prostu brzydzę i unikam ich za wszelką cenę. Dlaczego tak jest? Każdy z was – chcąc nie chcąc – jest obserwatorem sceny politycznej i myślę, że dobrze rozumiecie, z czego wynika moja niechęć do osób parających się tą profesją.

Kolejny nudny tekst o ustawie hazardowej za 3-2-1

Teraz z pewnością pomyśleliście sobie, że niniejszy wpis będzie dotyczył ustawy hazardowej – że zacznę po raz kolejny wykazywać, jak absurdalne przepisy wprowadza nasz Rząd i będę darł szaty z powodu tego, że banda osób, które chcą bardzo źle dla Polski, celowo lub nie, uśmierca polskiego pokera. Nie, tak się tym razem nie stanie. A mówiąc szczerze, to temat ustawy hazardowej zaczyna mnie już bardzo męczyć. Nie będę ukrywał, że straciłem nadzieję na zmianę tego, co jest już prawie przesądzone. Nie zamierzam się dłużej denerwować, tylko wolę skupić się na tym, w jaki sposób odnaleźć się w nowej sytuacji, kiedy już rozpocznie się ten styczniowy „Sturm und Drang„.

Skoro nie będę pisał odnośnie ustawy, to pozwólcie, że cofnę się do pierwszego akapitu, w którym przyjąłem za pewnik, że każdy z was jest obserwatorem sceny politycznej. Jestem przekonany, że w tym stwierdzeniu jest wiele prawdy. Na co dzień stykamy się z polityką częściej bądź rzadziej – to już zależy od indywidualnych preferencji – jednak w okresie przedwyborczym, choćbyśmy nie wiem jak tupali nogami i wzbraniali się od obcowania z polityką, to od tej wrednej cholery uciec nie możemy. Nie sposób. A ja bym chciał, a ja bym bardzo chciał – a nie mogę.

politycy-świnie

W Polsce obecnie jest okres „po wyborach”, tak że z ulgą przyjmuję błogosławieństwo, że nie muszę oglądać tych fałszywych ryjów, nieszczerych uścisków dłoni, wyuczonych uśmiechów i wysłuchiwać propagandowych, płomiennych mów i pomniejszych formułek.

Niestety od kilku miesięcy moje względne wakacje od polityki zaburza w dużej mierze Daniel Negreanu. Dzięki niemu każdego dnia „zmuszany” jestem do śledzenia kampanii prezydenckiej w USA. Powiecie, że to żaden problem, że wystarczy kliknąć przycisk „unfollow” i po kłopocie. Niestety w moim przypadku to nie jest takie proste.

Zawodowo zajmuję się pisaniem o pokerze, więc siłą rzeczy muszę śledzić pokerowe media społecznościowe. Nie mogę ot tak zaprzestać odwiedzania profilu jednego z najbardziej popularnych i wpływowych zawodników na świecie, bo nie podoba mi się, jak bardzo – a robi to bardzo nachalnie i w niesmaczny sposób – agituje on za swoją opcją polityczną.

Dear KidPoker: jakbym już bym bardzo chciał oglądać polityków, to włączyłbym sobie polski cyrk na Wiejskiej. Wiesz, u nas to zawsze się coś dzieje: ktoś opierdala „kebsa” na sali plenarnej, ktoś wychodzi z tej samej sali i ledwo stoi na nogach – myślę, że nie z przemęczenia, ktoś inny przynosi własne głośniki i megafon, żeby wrednemu Marszałkowi, który odłącza mikrofon, zagrać na nosie. Masz to u siebie?

Prywatna krucjata Daniela Negreanu

Negreanu, swoją drogą bardzo inteligentny człowiek, w moich oczach uczestniczy w jakieś prywatnej krucjacie i nie bardzo potrafię odgadnąć, jaka jest jego motywacja. Z pochodzenia jest Kanadyjczykiem, ale już wiele lat żyje w Las Vegas. Z jakiegoś powodu bardzo zależało mu na tym, aby przed wyborami prezydenckimi w USA, w których naprzeciw siebie staną Hillary Clinton oraz Donald Trump, otrzymać obywatelstwo amerykańskie i móc wziąć udział w wyborze głowy najpotężniejszego państwa na świecie. Tak też się stało; marzenie Daniela się spełniło. Tuba propagandowa została włączona i nie ucichnie przed 8 listopada.

trump clinton negreanu agitacja

Każdy z was może wejść na Twittera i zobaczyć, w jaki sposób Negreanu agituje za kandydaturą pani Clintonowej. Jak zażarcie broni swojej faworytki; w jakie większe i mniejsze spory się angażuje. Każdy może ocenić, czy podoba mu się to, co widzi. Mi bardzo się to nie podoba i najchętniej bym tego nie nie oglądał. Zrozumcie mnie: ja naprawdę bardzo lubię i cenię tego gracza – rozumiem, że nic się nie zmieniło w tej kwestii i że to ciągle jest zawodowy gracz w pokera – ale w roli „politycznego pitbulla” Daniel Negreanu wiele traci, a najwięcej – i wtedy aż żal na to patrzeć – gdy zaczyna – dosłownie – uprawiać kult Hillary Clinton.

Nie popieram żadnego kandydata na urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych, a wręcz wisi mi i powiewa, kto będzie zasiadał w Gabinecie Owalnym, bo nie mam w zwyczaju interesować się sprawami wewnętrznymi innego państwa. W moim laickim mniemaniu Ameryka nie zaprzestanie prowadzenia swojej ekspansywnej polityki zagrażającej bezpieczeństwu światowemu, bez względu na to, czy pod tzw. żyrandol będzie wsadzony Demokrata czy Republikanin. A to, co widzę na profilu KidPokera, nie razi mnie ze względu na moje odmienne poglądy polityczne, tylko na fakt, że tak nachalnej agitacji to i świnia nie przeje.

Nie jestem pewien, w jaki sposób do całej sprawy odnosi się PokerStars, który jest „pracodawcą” Daniela Negreanu. Przecież wygłaszając bardzo dosadne opinie – tylko negatywne lub wyłącznie pozytywne – odnośnie kandydatów biorących udział w wyścigu prezydenckim, KidPoker pośrednio odrzuca od produktu, którego jest twarzą, bardzo dużą liczbę osób o odmiennych poglądach politycznych. Amerykanie są bardzo wrażliwi na tym punkcie. PokerStars tego nie widzi?

Obecnie „Starsów” prawie nie ma w USA, ale może kiedyś będą, a zachowanie głównego ambasadora ich marki – po prostu regularna agitacja za jedną z opcji politycznych – z pewnością nie zostanie zapomniane, kiedy na amerykańskiej ziemi runą legislacyjne mury i poker online zostanie ponownie uwolniony.

Czy waszym zdaniem tak wpływowy pokerzysta, który jest twarzą komercyjnego produktu, powinien angażować się do tego stopnia w agitację polityczną? Dajcie znać, co na ten temat myślicie.

turniej-8000L-pokerground-fb
Kliknijcie po szczegóły.

********

Jeśli podoba się wam, w jaki sposób piszę, dajcie feedback w komentarzach i kciuka w górę. Będzie to dla mnie największą nagrodą. Jeśli się nie podoba, tym bardziej napiszcie, co mogę robić lepiej. Z góry dziękuję za lajki i każdy merytoryczny komentarz.

Zakładając konto na PartyPoker z kodem DOROPG, otrzymacie: darmowe 20 USD na start (od razu zapraszam do rywalizacji ze mną na NL2), bonus 100% do $500 przy wpłacie min. 25 USD, możliwość wyrobienia za punkty licencji na Holdem Manager 2 lub Poker Tracker 4, możliwość otrzymania za punkty PlayStation 4.

Nie będę ukrywał, że ja również coś dostanę po waszej rejestracji, a wy poprzez wykorzystanie mojego kodu możecie okazać wsparcie dla tego, co robię na PokerGround. Dziękuję.