Walety na ręce cieszą się niechlubną sławą wśród wielu zawodników ze stawek $1/$2 w Las Vegas. Często pokerzyści mawiają nawet, że nienawidzą JJ, ale rzadko wypowiadają się przecież w ten sam sposób o damach czy dziesiątkach.

„Waleto-fobia” wydaje się być zatem prawdziwym zjawiskiem, obecnym szczególnie na niskich stawkach. Skąd taka niechęć do tej pary na ręce? Przyjrzyjmy się stojącej za JJ matematyce i porozmawiajmy o tym, jak najlepiej grać, aby zarobić na tej ręce.

Rzut okiem matematyka

  Pokerzyści obawiają się waletów na ręce, bo nie rozumieją matematyki. W jakiś sposób są też uprzedzeni. Zawsze przypominają nam się bowiem te momenty, kiedy ręka ta została sprawdzona przez silniejszą parę lub overkarty. Ciężko nam przywołać jakieś dobre wspomnienia i wygrane pule związane z JJ.

Nie brakuje też graczy, którzy widzą potwory wszędzie, nawet jeśli ich tam nie ma i boją się, że ich JJ „nadzieje się” na silniejszą parę na ręce. Tak naprawdę obawiać musimy się jednak tylko AA, KK i QQ, więc szansa na to, że mamy zdominowane karty jest raczej mała.

Szansa na otrzymanie asów to tylko 0,45%. To, że ktoś znajdzie u siebie QQ+ to tylko 1,35%. Oznacza to, że na 9-osobowym stole tylko w 10,8 procentach przypadków ktoś za nami będzie miał silniejsze karty od JJ. Dodatkowo, jeśli siedzimy dajmy na to na pozycji hijack, to szansa ta spada jeszcze o połowę, bo logicznie rzecz biorąc graczy po nas jest oczywiście mniej.

Czy warto się więc bać tego, że ktoś nas zmiażdży swoimi kartami? Jasne, że nie!

Niejeden z nas boi się także waletów, bo na flopie spadną jakieś overkarty i co wtedy? Sprawdźmy jaka jest na to szansa.

Mamy 12 overkart z pozostałych 50. Szansa na to, że pierwsza na flopie nie będzie overkarta to (38/50) = 76 procent. Szansa na to, że na flopie w ogóle nie będzie overkart to (38/50) × (37/49) × (36/38) = 43 procent. Fakt faktem, w 57% przypadków zobaczymy na flopie jakąś wyższą kartę niż nasz walet. W 5% tych flopów trafimy jednak seta, więc powyższa wartość zaniża się do 52%.

Przy jednej overkarcie nie jest źle, a szansa na to, że zobaczymy dwie na flopie to już tylko 9 procent, więc nie ma co popadać w paranoję z JJ.

Walety na ręce: Preflop

Znamy już więc pewne matematyczne fakty dotyczące JJ. Co powinniśmy sobie pomyśleć podnosząc takie właśnie karty? „Mam dobrą rękę startową, muszę rozgrywać ją dla zysku.” Kiedy bowiem, statystycznie rzecz biorąc, mamy silniejsze karty niż nasi przeciwnicy, to chcemy grać o większą stawkę.

W Vegas zazwyczaj otwiera się za 4 lub 5 big blindów (gra $1/$2), w zależności od dynamiki stołu i pozycji. (W grach $2/$5 zazwyczaj bet ten schodzi do 3-4). Naturalnie za każdego limpera dokładamy 1 blind.

Jeśli wiemy, że nasi oponenci lubią sprawdzać, to zagrajmy mocniej. Jeśli grają tight, to nieco mniej, aby zachęcić ich do sprawdzenia. Możemy zagrywać o różne kwoty, ale nie zmieniajmy rozmiaru tejże ze względu na to, że mamy walety, a nie damy.

Przeciwnicy sprawdzą nas typowo z 20-procentowym zasięgiem, z którego wykluczyć możemy AA, KK i QQ. Gracze w Vegas 3-betują jeden procent rąk, czyli właśnie wspomniane układy. Daje nam to 215 kombinacji (dane z obliczeń Flopzilla „No-Limit”).

Dominujemy więc karty przeciwników i mamy nad nimi 70% szans. Oczywiście remisujemy z innym zestawem JJ, ale to oczywiste. To bardzo dobra wartość procentowa. W zasadzie tak dobra jak wtedy, gdy mamy AA przeciwko KK!

Nawet, gdy ktoś gra tight i sprawdza z powiedzmy 10 procentami układów, to i tak nasze szanse w przypadku bycia sprawdzonym są podobne. Nie ma większego znaczenia, to jaki jest nasz przeciwnik, bo ogromna większość przebija QQ+.

Prosty wniosek jest taki, że zawsze powinniśmy otwierać z JJ, jeśli jest ku temu okazja. Co jednak, jeśli ktoś podbił przed nami? Typowy zawodnik robi to tylko w 6 % przypadków, co oznacza zasięg [88+, AK, AQ, KQs, AJs]. Nasze walety mają tylko 53% szans przeciwko takiemu zasięgowi, więc lepiej tylko sprawdzić, chyba, że spodziewamy się, iż nasz 3-bet sprawdzi cały początkowy zasięg oponenta.

Nawet trochę szerszy zasięg [dodatkowe KQo, AJo, QJs, JTs] podbija nasze szanse tylko do 55%, więc call to zdecydowanie najlepsza opcja w takim wypadku, gdy ktoś otworzył pulę przed nami.

Załóżmy teraz, że otwieramy i zostajemy zaskoczeni 3-betem. Jak wspomnieliśmy typowy bywalec Vegas i stawek $1/$2 3-betuje tylko jeden procent kart. To oznacza [KK+] a nasze equity spada do 18,7%. W takiej sytuacji lepiej spasować.

Nawet przeciwko szerszemu zasięgowi [JJ+, AK, AQs] nasze equity to nadal zaledwie 38,4%. Można pokusić się o call, jeśli nasze 5BB zostało przebite razy trzy, do 15, ale większy bet to już ryzyko. Oczywiście pozycja ułatwia decyzję i warto czasem o tym pomyśleć. Może uda się wypchnąć przeciwnika z tego rozdania?

Overbet z JJ

Wielu przestraszonych zawodników podbija z JJ bardzo mocno, do 7-9 big blindów, dodając jeszcze dodatkowe BB za limperów. Taka taktyka tylko pozornie „chroni” nasz układ, bo uważny gracz zauważy co robimy i zawęzi nasz zasięg. Oceniając nas na TT-JJ zagra, gdy tylko na flopie pojawi się jakaś overkarta (a pamiętajcie, że zdarzy się to częściej niż w połowie przypadków).

Overbet oznacza większe ryzyko, przy tej samej nagrodzie natychmiastowej (blindy). Zapraszamy w ten sposób do gry tylko silniejsze układy i sami podkładamy głowę pod topór.

Inaczej wygląda to przy limpach, bo wtedy możemy wygrać własnie te dodatkowe pieniądze, więc i ryzyko możemy podjąć większe. Zazwyczaj jednak lepiej jest nie szaleć.

Walety na ręce: Postflop

Na flopie nasze decyzje będą trudniejsze. Wziąć od uwagę trzeba bowiem liczbę przeciwników, styl ich gry, strukturę flopu i pozycję. Oto najczęściej spotykane sytuacje.

Powiedzmy, że podbiliśmy do 5 BB. Sprawdził nas jeden [20%] gracz,, a flop to , oponent czeka. Ma 190 kombinacji według programu Flopzilla i tylko 9 nas bije (sety). To doskonała sytuacja do betu kontynuacyjnego, więc zagrywamy 3/4 puli.

Powiedzmy, że flop to i przeciwnika tak samo jak poprzednio czeka. Czy powinniśmy martwić się damą? Nie. Najczęściej nie stanowi ona zagrożenia.

Przeciwnik ma tylko 6 kombinacji setów i 45 kombinacji top par wśród wszystkich 193 w swoim zakresie. To tylko 26 procent, więc nasze equity jest spore – 74%! Bet za 3/4 puli to w zasadzie natychmiastowy zysk. 46 kombinacji niższych par sprawdzi nas przynosząc nam zysk, więc czemu mielibyśmy odpuszczać?

Zmieńmy na flopie na . Sprawdzi nas teraz więcej drawów. Bet kontynuacyjny to dobry wybór w takiej sytuacji, bez względu na flop i tendencje przeciwnika.

Kolejny flop. Tym razem . Bardzo podobna sprawa jak w wypadku poprzedniego boardu. Umiarkowany c-bet to dobre rozwiązanie i zazwyczaj zysk.

Flop to trochę inna historia. As odstrasza nie tylko nas, ale także co słabsze pary. Mamy jednak spore fold equity, więc warto zagrać, ukrywając swoją rękę.

Na koniec weźmy jeszcze flop . Tutaj przeciwnik trafia statystycznie mocniej. 12 kombinacji dwóch par lub lepszego układu, 45 top-par i 33 środkowe pary z zasięgu liczącego 179 kombinacji. Podsumowując 90/179 = ponad 50%, czyli niedobrze dla nas. Lepiej w takim wypadku czasem poczekać i zagrać ewentualnie na turnie niższym niż nasze walety.

Co jeśli w rozdaniu jest dwóch zawodników? Nadal możemy zagrać na flopie  . Podobnie gdy znajdzie się na nim dama lub król, bo wtedy nasze fold equity przeciwko tym oponentom wynosi (0.74) × (0.74) = 55 procent. Trzeci przeciwnik zaniży jednak szanse na to, że wszyscy oni spasują do 40%.

Flop z asem i dwoma zawodnikami przeciwko nam to fold equity spadające do 25% i c-bet staje się oczywiście nieopłacalny. Zazwyczaj lepiej zdecydować się na check.

Oczywiście bardziej skoordynowany flop zmienia wszystko. Podobnie jeśli przeciwko nam gra ktoś przebiegły. To wszystko kwestia praktyki, ale po jakimś czasie można wszystkiego się nauczyć i bez strachu rozgrywać walety. Czego wszystkim Wam z tego miejsca, drodzy czytelnicy życzę.