Doro blog I survived

W dzisiejszym odcinku bloga zdradzę Wam sekretny sposób na przeżycie końca pokerowego świata. Patent sprawdzony. Żyję i wierzę, że w najbliższym czasie nic się w tym temacie nie zmieni. Zapraszam do czytania.

Podróż za jeden uśmiech

Pokerowy koniec świata zastał mnie, gdy byłem na mieście; takie tam piątkowe wyjście z ukochaną i z jej siostrami. Byłem tak zestresowany tym, co nadejdzie, że postanowiłem się trochę znieczulić. Proces zobojętniania na dziadowską rzeczywistość, którą zafundowali miłościwie nam panujący, postępował łagodnie, rzekłbym, że płynnie. Przed wybiciem godziny 00:00 nawet powiedziałem moim pięknym paniom, że jakby zaraz wjechali czarni, to niech się nie przejmują – nie zrobię im dużej krzywdy. Czarni nie wjechali, a my w rozbawieniu przegapiliśmy północ i zapomnieliśmy o mającym się wydarzyć armagedonie.

blog doro koniec świata

O sprawie przypomniałem sobie w – dziennym – autobusie. Żeby nie zasnąć i nie kręcić się, jak chomik w wirówce – jeżdżenie od pętli do pętli już kilka razy mi się zdarzyło – wyciągnąłem telefon i odpaliłem PartyPoker. Czarni nie przypuścili szturmu na autobus, zatem chyba jest dobrze. Niedobrze skończyła się dla mnie tylko wizyta przy pokerowych stołach. Chcąc zachować czujność i skupienie i aby świętować życie po śmierci, wbiłem sobie na NL50. Oczywiście, że wspiąłem się zdecydowanie powyżej moich możliwości finansowych. Oczywiście, że pewnie byłem najgorszym graczem przy stole. I oczywiście, że w kluczowym spocie, po all-inach przed flopem, spadł Barry Greenstein na river i połamał mi moje damy.

Według XE.com powrót do domu kosztował mnie 184 zł. Na tyle los wycenił moje niespanie w komunikacji miejskiej. Myślę jednak, że było warto, bo gdybym nie pozostał skupiony, jeszcze do teraz jeździłbym od pętli do pętli, a przecież samo się nie napisze, prawda?

Słyszę pytanie z sali.

– Dlaczego wlazłeś na NL50, debilu?
– Się nie przedstawisz i od razu obrażasz? Przedstaw się najpierw, a potem możesz obrażać.
– Jestem twoim sumieniem, matole.
– Pewnie masz rację, nazywając mnie w ten sposób. Poniosła mnie euforia po przeżyciu końca świata. Może napiszę do głównego celnika, to mi chociaż dadzą zwrot na lotto poker, bo to właściwie z ich winy, a koniec końców końca świata w końcu nie było (sic!).

doro blog głosy

Niestety PokerStars też działa

Gdy wróciłem do domu, będąc jeszcze w butach, odpaliłem PartyPoker w wersji na dużym ekranie. Nie, nie chciałem się odegrać. Chciałem na spokojnie zobaczyć, czy strona i soft działają. To samo zrobiłem z roomem z magicznymi skrzynkami. (Niestety) też działają.

Jak to niestety?

– Doro, ty to jesteś zły. Płacą ci za szkalowanie tego poker roomu. Jesteś sprzedajną piiii. Wciskasz ludziom te piiii Party za kasę.
– Najpierw się przedstaw, zanim zaczniesz obrażać, a potem obrażaj do woli.

Powiem Wam szczerze, że korci mnie, aby raz na zawsze zamknąć temat „szkalowania” PokerStars. Nie ma żadnego szkalowania. Koniec tematu. Ich nowy program lojalnościowy i polityka wypłat jest bardzo zła i ja to po prostu opisuję. W jaki sposób mam napisać, żebyście tam nie grali, żeby nie zostać posądzonym o czarny PR?

A tak zupełne poważnie, to czasami sobie zadaję pytanie, jak pokerzyści nadal tam grający postrzegają całą sytuację? Mówię o nowym systemie wynagradzania graczy. Wolicie złudzenie, loterię zamiast konkretu opartego na jasnych zasadach? Od marzenia o wygranej szóstce nie staniecie się bogatsi. Od adrenaliny, którą może czujecie przy każdym losowaniu, nie będziecie szczęśliwsi. Chyba, że niektórzy z Was będą – na przykład w momencie otwierania magicznych skrzynek w nadziei trafienia jackpota przy oddsach 1 do 10.000. W sumie miliony Polaków grają w Lotto, mimo iż szansa wygrania głównej nagrody wynosi 1 do 13.000.000. 1 do 10.000 brzmi w tym momencie jak realna szansa… No nie popieram. Stąd moje „niestety” przed „działa”.

PS. Dziś już wiem, że jak będzie się kończył świat, to będę na bombie. Sprawdzone. Polecam każdemu. Czasami uda się nawet przeżyć.

UDOSTĘPNIJ
Pasjonat pokera. Niestety do samej gry chyba nieuzdolniony (chociaż kiedyś szipnął The Hot 0,55 na ponad 7 tys. osób). Gdyby było inaczej, nie kisiłby się na mikrostawkach od - ho, ho, ho - lub jeszcze dłużej. Może to wina tego, że nie wie(dział), co to jest bankroll management. Uwielbia wszystko, co związane jest z lotnictwem oraz lubi czytać książki. Kocha ludzi i zawsze stara się w nich widzieć pozytywne strony.