Rozdanie tygodnia, o którym trąbi pokerowy Twitter, to oczywiście ułańska szarża Wiktora Malinowskiego z 72s, która zakończyła się dla niego pomyślnie. Tę pomyślność można nawet zmierzyć. Całego szczęścia naliczyłem 500.000$, w tym aż 250.000$ czystego zysku. 

Gdy przyłożyć ucho, słychać po tym zagraniu głosy zadowolenia i krytyki. Opinie o sposobie rozegrania tego rozdania przez Wiktora są tak samo spolaryzowane jak jego zakres na riverze. Czy grając w ten sposób można w długim okresie zarabiać?

Ale były suited…

Zastanawiam się nad motywami, jakimi kierował się Wiktor, gdy angażował się w rozgrywkę*. Warto zauważyć, że gra odbywała się z trzema blindami i ante, a przed rozpoczęciem rozgrywki w puli znajdowało się 4.700$. Samo to sprawia, że gracze mają bardzo konkretny powód zarówno do kradzieży, jak i do obrony blindów. Czy jednak sprawy nie zaszły za daleko?

Po otwarciu Christophera Brewera Polak stanął przed decyzją zagrania 3-bet lub fold. Niby call też wchodził w grę, ale mając tak dwie niepasujące do siebie karty, przebicie wyglądało bardziej atrakcyjnie. Gdyby Brewer foldował nieco więcej niż 65%, Polak miałby automatyczny profit z „any two”, ale wiadomo było, że nikt w tej grze tyle nie folduje, bo szybko zostałby zjedzony. Tak więc Wiktor musiał się liczyć się z tym, że ze swoim „monsterem” rzadko zgarnie pulę od razu, za to będzie musiał rzeźbić po flopie lub poddać się do 4-beta. Jak się okazało, życie pokazało inaczej.

Zagranie Brewera bardzo mi się podoba. Wszyscy wiedzą, że on sam otwiera szeroko, Wiktor przebija go również bardzo liberalnie, tak więc nie ma mowy, żeby rozstać się z tym ATo przed flopem. W próżni to jest easy call, ale patrząc na to, że mamy przed sobą jednego z najtrudniejszych przeciwników na świecie, który będzie miał nad nami pozycję, przewagę zakresu i inicjatywy, szybkie rozegranie tego układu brzmi całkiem rozsądne. Tego, co nastąpiło chwilę później, nikt się nie spodziewał. Wiktor dołożył 33K, żeby zobaczyć flopa.

Durrrr, Isildur, a od teraz i Limitless?

Jak dla mnie jest to jedyny dyskusyjny moment w tym rozdaniu, aczkolwiek też potrafię go sobie jakoś zracjonalizować. Myślę, że po części Polak zagrał tak, bo czuje się najlepszym graczem w stawce i wie, że po flopie będzie miał pozycję i niekoniecznie scappowany zakres, z którym będzie mógł reprezentować siłę niemal na wszystkich strukturach, a jego rywal tylko na wybranych. Drugi powód ma zupełnie inne podłoże, a związany jest z chęcią zakomunikowania światu: „jestem szalony i nieustraszony; wiem, że jestem obecnie w świetle jupiterów i w ich blasku pracuję na swój image”.

Nie mam żadnych wątpliwości, że jeszcze kilka tygodni takiej gry, kilka równie szalonych rozdań, i nick Limitless będzie wymieniało się jednym tchem, razem z nickami: Durrrr, Isildur, Ziigmund i z duńskim nazwiskiem Hansen.

Nie ma opcji na fold na flopie!

Skoro już Wiktor zdecydował się „wziąć swoje 72s na ulice”, nie widzę możliwości, żeby na tej strukturze mógł foldować do 1/4 PSB. Polak ma tutaj sety, dwie pary, drawy do strita i do koloru, przez co ma też „obowiązkowy” float niemal ze wszystkim, z czym się dostał na flop. Betem na turnie często będzie w stanie przejąć pulę. Showdown value brak, a więc jedyną opcją na korzystny rezultat jest wykorzystanie przewagi pozycji i wciśnięcie gazu do dechy. Jeśli Wiktor chce opowiedzieć swoją historię do końca, a myślę, że po to tu przyszedł, to potrzebuje „kłamać” przez dwie ulice. Jest to konieczne, bo na turnie nie wywali rywala z Axs, które ma tutaj top parę i czasem gutshota, ale już na riverze może, jednak nawet to będzie trudne, bo w tych grach top para to często nuts!

Brewer, obudziłeś potwora!

Czekaniem na turnie Brewer momentalnie aktywował program „double barrell” u Wiktora. Nie było zatem mowy o foldzie, w szczególności do tak niskiego zakładu Polaka. Mimo iż pula była 4-betowana przed flopem, a obaj gracze po razie zagrali z inicjatywą, to z racji sizingów range były nadal relatywnie szerokie. Tak naprawdę to do tej pory każdy z graczy zagrał po tzw. proceduralnym becie: jeden musiał kontynuować historię o mocnym zakresie po agresji przed flopem, a drugi musiał uderzyć, żeby dać sobie szansę na blefowanie.

Do polaryzacji miało dojść na riverze. I doszło. Brewer zaczekał i dostał bet 130.000$ do puli 240.000$. Wiktor tak zagrał, bo miał efektywnego nutsa, ale myślę, że gdyby nie spadła jego karta, to tym samym zagraniem próbowałby wyrzucić rywala z top pary. Sam mógł wiarygodnie reprezentować efektywnego nutsa z A2s, dwie pary z A (3s,4s,5s,Qx), a nawet sety. Brewer musiał mieć z tyłu głowy, że nie uzupełnił się draw do koloru oraz to, że realnie patrząc, on sam był scappowany na AJ (myślę, że z AA, QQ, AK i AQ uderzałby na flopie i turnie), i że z pewnością jego rywal jest tego świadomy. Trzeba tylko pamiętać, że ten układ często byłby tylko sprawdzony przed flopem vs 3-bet, a więc może to AT było jego górnym limitem w sekcji top par?

Skończyło się na sprawdzeniu i generalnie nie mam z tym problemu, bo:

a) Wiktor wiedział o jego średnim showdown value; w tej sytuacji byłby zdolny do zagrania dużego blefu z „parą chusteczek”;
b) zakres Wiktora był ciągle względnie szeroki, mimo iż flop był 4-betowany przed flopem,  a każda ze stron zainicjowała niewielki bet po jednym razie;
c) AT Brewera nie blokowało żadnego trefla;
d) AT jest prawdopodobnie najsilniejszą top parą, z jaką Brewer dochodzi do rivera. Jak już mówiłem, mimo iż różnica między AJ a AT jest optycznie niewielka, to czuję, że różnica w częstotliwości 4-betowania przed flopem miedzy oboma układami jest znacząca. Jeśli rywal Polaka nie gra tutaj call z AT, to nie gra z żadną top parą? Vs spolaryzowany zakres na riverze to chyba nie może być dobra strategia. Warto jednocześnie zauważyć, że jego „dziesiątka” blokowała np. KT, QT i JT, z którymi Wiktor mógłby grać najbardziej „naturalne” blefy. W tym kontekście bluff catch z jakimkolwiek Ax miałby może nawet więcej sensu niż z AT. Z drugiej strony Wiktor jest graczem, który w swoim repertuarze ruchów ma znacznie więcej niż „naturalne blefy”, przez co zwiększa się konieczność częstotliwości hero callowania.

Call. Rzyg. Unlucky Brewer. Next hand. +100 pkt. do agresywnego wizerunku Wiktora, który dzięki takim zagraniom buduje reputację nieobliczalnego niszczyciela dusz i łamacza kręgosłupów.

Prywatna teoria, ani trochę spiskowa

Dzięki grom na GGPoker cały świat patrzy teraz na Wiktora. I dobrze, bo po części pewnie o to Polakowi chodzi. Moja teoria jest taka, że Wiktor szykuje image nie tylko na czas „po pandemii” i gry w Makau, ale również pod PokerGO, które w kontekście rywalizacji High Stakes Duel będzie musiało go w końcu zauważyć. Ilu „szaleńców” <3 będzie w stanie zebrać pieniądze na grę w pojedynku o 12.000.000$? Niewielu. A tu proszę – jeden sam się już zgłosił. Ba, ludzie będą o niego zabiegali. Nazywa się Wiktor Malinowski i nie boi się nikogo. Społeczność uwielbia takich graczy. Znów na scenie pojawił się ktoś, kogo chce się oglądać. Chwilo trwaj!

/* Brewer był wielokrotnie upominany przez uczestników gry, żeby dopompował stack – grał 30 BB deep – lub opuścił stół, bo blokuje miejsce, a większość chce grać deep. Nie jest więc wykluczone, że Wiktor wziął sprawy w swoje ręce, żeby „oczyścić” krzesełko dla gracza z głębszym stackiem.