Kiedy Vivian Saliba miała 17 lat, jej ojciec zabrał ją do klubu karcianego w Sao Paulo. Siedem lat później pokerzystka wygrała swoją pierwszą nagrodę pieniężną w Main Evencie World Series of Poker.

Teraz, w wieku 24 lat Saliba jest najmłodszą uczestniczką tegorocznego Main Eventu. Dotarła w końcu do 421 miejsca (field wyniósł 7221 zawodników) i zarobiła za swój występ 27.743$.

Profesjonalnie Vivian w pokera gra już od dwóch lat, ale to jej pierwszy udział w Main Evencie Mistrzostw Świata.

„Gra w Main Evencie to jak spełnienie marzeń” – opowiada Saliba w wywiadzie dla PokerListings.com.

Sporo czasu upłynęło od kiedy, jako siedemnastoletnia dziewczyna po raz pierwszy prowadzona przez ojca zanurzyła się w świat pokera.

Saliba opowiada dzisiaj, że jej tato grywał w każdy weekend i pewnego dnia, gdy była smutna po rozstaniu z chłopakiem, ojciec postanowił zabrać ją ze sobą.

“Zakochałam  się w społecznym aspekcie pokera i udało mi się nawet dotrzeć do miejsca płatnego w moim pierwszym turnieju” – wspomina dzisiaj.

“Nie wiedziałam co dokładnie robię, ale poznałam wielu fantastycznych przyjaciół i zaczęłam jeździć na gry z tatą co weekend.”

Od zabawy do zawodowej gry

Po pięciu latach intensywnej gry i pracy w branży, Saliba została zawodowym graczem i skupiła się na stołach PLO cash.

Ponieważ tyle grała w Pot-Limit Omahę, przejście na No-Limit Hold’em, czyli odmianę, w której rozgrywany jest Main Event było dla niej wyzwaniem.

„Pierwszego dnia popełniłam tyle błędów, że to aż niewiarygodne. Na szczęście zdołałam jakoś odrobić straty w następnych podejściach” mówi Vivian Saliba.

“Po pierwszym dniu byłam mocno sfrustrowana, kiedy pakowałam żetony do torby. Udało mi się przetrwać, ale grałam słabo.

Grałam strasznie dużo w PLO, a odmiana ta jest inna niż No-Limit.

Szczerze mówiąc nie oczekiwałam tak słabego fieldu. Spodziewałam się, że gracz będą lepsi. Stosowałam na nich swoje strategie, a oni nie grali tak jak tego oczekiwałam i traciłam żetony.”

Saliba pierwszego dnia nie radziła sobie najlepiej, ale potem odrobiła straty. Dopiero czwartego dnia została wyeliminowana. Jak sama mówi udało się to dzięki głębokiej strukturze Main Eventu.

„Jestem dosyć dumna z tego jak grałam w drugim dniu eventu.

Nie popełniałam już takich pomyłek, jak dzień wcześniej i z większości decyzji jestem zadowolona. Wystarcza mi to, że grałam dobrze i zaszłam daleko.

Struktura jest w tym turnieju na tyle dobra, że nawet jak popełnisz błąd, to masz jeszcze na tyle żetonów, aby wrócić do gry.”

Poker w Brazylii przeżywa swój boom

Saliba mówi, że poker w Brazylii przeżywa rozkwit, pomimo pewnych trudności w organizacji gier na żywo.

“W moim kraju nie ma kasyn, ale są kluby karciane.

Problem w tym, że pobierają za to spory rake. 5 procent przy PLO i Hold’emie. Ciężko wyjść z gry na plus przy takim rake’u.

Zazwyczaj wygrywałam, ale opłaty są tak wysokie, że dałam sobie spokój i już tam nie gram.

Saliba mówi, że granie w cashówki w Las Vegas jest o wiele bardziej opłacalne, ze względu na o wiele niższy rake.

„Gry cashowe nie są więc łatwe w Brazylii, ale gra się rozwija, głównie dzięki turniejom na żywo i grom online. Gry w sieci mają się lepiej niż jakiekolwiek inne” mówi Saliba.

“Mamy też sporo naprawdę dobrych turniejów, jak na przykład BSOP. Struktura jest dobra, a fieldy ogromne. Taka właśnie jest scena pokerowa w Brazylii.”

ŹRÓDŁOPokerListings
Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.