Jennifer Harman - wywiad

W zdominowanym przez mężczyzn świecie pokera specjalne miejsce zajmuje Jennifer Harman. Jest jedną z trzech kobiet, które wygrały dwie bransoletki w otwartych eventach WSOP. Ma ona również na swoim koncie sukcesy z gier cash na wysokie stawki, m.in. z „Big Game” w Bobby’s Room. Utytułowana pokerzystka udzieliła ostatnio niezwykłego, szczerego i bardzo obszernego wywiadu portalowi Somuchpoker.

Jesteś z Nevady, żyłaś tam przez wiele lat. Wygląda na to, że poker zawsze był częścią twojego życia. Jak wygląda twoje prawdziwe życie?

– Moje życie nie jest tak urokliwe. Mam dwójkę dzieci i jestem rozwiedziona. Dzieci są ze mną co drugi tydzień, więc, gdy je mam, chodzę z nimi na treningi piłkarskie, pomagam im w lekcjach, umawiam im spotkania z przyjaciółmi w domu itd. Gdy są ze mną, jestem zwykłą samotną matką, a resztę czasu spędzam na grze w pokera.

Przez większość czasu grasz w Bobby’s Room. Jakie gry najczęściej wybierasz i kto gra tam regularnie?

– Podczas WSOP rozgrywanych jest wiele gier, więc mam większy wybór, jeśli chodzi o branie udziału w lepszych grach. Staram się nie grać w grach na wysokie stawki, gdy grają jedynie profesjonaliści. Wolę grać na niskich stawkach, takich jak 200/400, 300/600 albo 500/1.000, czasami 1.000/2.000 i 1.500/3.000, bo są warte więcej. Regularsami są Doyle Brunson, Nick Schulman, Brian Rast. Czasami przychodzą jeszcze Elior Sion lub David Oppenheim i inni, o których zwykle ludzie nic nie słyszą i nie wiedzą, ale to oni są najlepszymi pokerzystami na świecie.

Uczestniczysz w grach na wysokie stawki już od dłuższego czasu, a to jest dość niestabilny styl życia. Zaczęłaś w bardzo młodym wieku i – jak powiedziałaś – jesteś teraz samotną matką. Jak odnajdujesz balans i nadal potrafisz utrzymać grę na dobrym poziomie? 

Jennifer Harman

– Nie utrzymuję! Szczerze mówiąc, nie mam do tego sił. Przez 10 lat próbowałam odnaleźć równowagę, jako że moje dzieci mają dziś po 10 lat, i w końcu po prostu zrezygnowałam. Postanowiłam brać życie takim, jakim jest. Nie lubię wstawać rano. Jest ciężko. W życiu nie miałam nigdy ustalonych pór na pójcie spać i i wstawanie.  To po prostu nie pasuje do mnie, więc w tygodnie, gdy mam ze sobą dzieci, bardzo ciężko jest mi rano wstawać, aby podwieźć je do szkoły. Podczas tygodni bez dzieci gram bardzo późno w nocy, więc właściwie co tydzień muszę się dostosowywać na nowo. W końcu zdecydowałam, żeby wyrzucić kontrolę za okno i przestać się tym przejmować. Co ma się zdarzyć, to się zdarzy. Jeśli mam okazję grać, to fajnie, a jeżeli nie – nic się nie stało. Tak po prostu jest, ale lata są dla mnie łatwiejsze, bo dzieci jeżdżą do Włoch. Oni dobrze się bawią, a ja mam szansę, by więcej pracować.

– Czy czasami czujesz się inna? Na przykład od innych matek w szkole? Zawsze wiodłaś dość niekonwencjonalne życie. Czy kiedykolwiek czułaś się dziwnie?

– Myślę, że nie czuję się inna. Jest wiele matek, które pracują i osiągają sukcesy. Niektóre mamy mają wszystko poukładane, wygląda, jakby robiły wszystko perfekcyjnie. Sądzę, że im trochę zazdroszczę. Nie jestem jedną z tych mam! Ale myślę, że nie jestem jakoś szczególna. Bycie matka nie jest łatwe i zgaduję, że każdy może zgodzić się, że ciężko jest być rodzicem. Nie wiem, jak być mamą, ale staram się bardzo być jak najlepszą.

– Twoje życie inspiruje naprawdę wiele osób. Miałaś problemy ze zdrowiem, także dwa przeszczepy nerek. Czy wpłynęło to w jakiś sposób na twoją karierę pokerową albo na to, jak chciałaś przeżyć swoje życie?

– Problemy ze zdrowiem miałam w bardzo młodym wieku. Moja matka umarła przez niewydolność nerek, a ja cierpiałam na to samo, gdy byłam naprawdę młoda. Gdy miałam pierwszy przeszczep. postanowiłam, że życie z dnia na dzień jest najważniejszą rzeczą. Ciężko jest mi zaplanować sobie przyszłość, bo nie jest to w moim stylu. Po prostu staram się jak najwięcej wyciągać z życia, gdy tylko mogę, i nie myśleć o czymkolwiek innym, bo wiem, jak bardzo wartościowe jest życie. Prawdopodobnie nie wychowuję swoich dzieci w należyty sposób. Wiele matek pewnie nie robiłoby tego, co ja. Wychowuję je, aby miały „mądrość życia” i nie stawiam przed nimi wielu zakazów. Jestem dla nich oczywiście i mam nadzieję, że uczynię je silnymi, ale ja po prostu żyję w inny sposób. Nie jestem tak naprawdę politycznie poprawna i nie chcę, aby moje dzieci były. Chciałabym, żeby potrafiły myśleć samodzielnie, a nie według utartych schematów. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale życie jest zbyt cenne, zbyt krótkie, więc jeśli pytają, czy mogą zrobić coś, co nie jest tak do końca złe, to zwykle mówię „Jasne, zrób to”.

– Stworzyłaś organizację charytatywną, Creating Organ Donation Awareness (CODA), aby promować to, jak ważne jest oddawanie organów. Organizowałaś też wiele turniejów dla National Kidney Organization. Co możesz powiedzieć ludziom, którzy nie wiedzą zbyt wiele o tych rzeczach? Czy nadal jest sporo do zrobienia?

– Miałam dawcę. Wiem, jak to jest, gdy przechodzisz od stanu kompletnej choroby do bycia w pełni zdrową. Wielu ludzi czeka na listach do przeszczepu organów i to jest bardzo smutne, ponieważ wielu ludzi w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieję. Podarowanie komuś organu to podarowanie mu życia, a wiele osób po prostu o tym nie wie. Więc chciałam zwiększyć świadomość ludzi. To bardzo ważne, ponieważ chorzy umierają, czekając na przeszczepy. Jeśli na przykład czekasz na nerkę, możesz poczekać nawet pięć lat, a wielu tego nie doczeka. Naprawdę chciałam powiedzieć jak największej liczbie osób, że oddawanie organów ratuje życia. Teraz i tak jest pewnie lepiej, niż 10 czy 20 lat temu, ale wiele rzeczy jeszcze musi się zmienić. Ludzie muszą stać się bardziej świadomi.

Na część drugą wywiadu z Jennifer Harman zapraszamy już jutro.

rakeback PartyPoker