Już 22 marca na PokerStars rozpocznie się największy turniej w historii tej platformy. Gdy mówimy największy, mamy wydarzenie z największą pulą gwarantowaną, w której znajdzie się aż 12.500.000$. Czy na ten event powinniśmy mieć jakąś inną strategię niż zwykle?

Zawsze w przypadku tak wyjątkowych wydarzeń jak urodzinowa edycja Sunday Million wielu z Was z pewnością zadaje sobie pytanie o to, czy powinna grać inaczej – bardziej agresywnie lub zachowawczo. Nie dziwię się nikomu – gra toczy się o miliony dolarów! Ogólnie powinniśmy grać w sposób standardowy, ale rozumiemy też osoby, które traktują to wydarzenie w kategorii „raz w życiu” i przez to chcą z możliwie najmniejszym ryzykiem przechodzić kolejne fazy turnieju. Trudno będzie w ten sposób wygrać cały event, ale nie tylko na szczycie czekają na graczy wielkie pieniądze. Co to w ogóle znaczy wielkie? Jak dla kogo wielkie…

W teorii…

Nasz osobisty stosunek do wartości puli gwarantowanej nie powinien mieć żadnego wpływu na poprawność podejmowanych decyzji. Zagrania są albo cEV+, albo neutralne, albo cEV-. Innych nie ma. Po prostu standardowo każdy uczestnik powinien wykonywać możliwie najwięcej posunięć maksymalizujących jego wartość oczekiwaną, a wystrzegać powinien się posunięć, na których traci. Na tym stwierdzeniu właściwie powinniśmy zakończyć artykuł.

Teoria teorią, a życie życiem

Odnoszę jednak wrażenie, że gracze rekreacyjni, dla których dobry wynik w tym turnieju może być złotym strzałem zmieniającym życie lub obecną sytuację w ich regularnych grach, mogą skorzystać na nieoptymalnej grze. W tym turnieju jest naprawdę wiele do zyskania, co może prowadzić do odstępstw od optymalnej strategii.

Dajmy na to, że ktoś na co dzień gra cashe na stawkach NL5. Gra w turnieju, gdyż udało mu się wygrać wejściówkę w satelicie. Gdy scashuje ten turniej, będzie mógł dołożyć wygraną do swojego bankrolla i przenieść się na NL10 lub zwiększyć poduszkę bezpieczeństwa na obecnym limicie. Czy opłaca mu się bić z koniem i walczyć o najwyższe cele? A może powinien celować w minimalnego casha, bo jego szanse na końcowy sukces i tak są bardzo iluzoryczne?

Każdy powinien odpowiedzieć sobie samemu na to pytanie. Ja osobiście skłaniam się do drugiego scenariusza. Wygranie turnieju na kilkadziesiąt tysięcy osób to rzecz z gatunku niesłychanie trudnych nawet dla uznanych turniejowych zawodowców. Co dopiero dla cashowego grindera z mikrostawek…

Wczesna faza turnieju 

„Jednostrzałowcy” na początkowym etapie gry, gdy przy stołach będą siedziały tysiące podobnych im graczy, którzy swoje miejsce w turnieju zapewnili sobie w satelitach, powinni traktować początkową fazę turnieju jak pole minowe, przez które trzeba jakoś przejść. Urodzinowa edycja Sunday Million będzie trzydniowa i choćbyście nie wiem, ile żetonów nie nazbierali, nie wygracie tego eventu w pierwszym dniu jego trwania. Za to możecie go przegrać. Pamiętajcie o tym, że w ostatecznym rozrachunku to, czy w Waszym stacku na starcie drugiego dnia, nie mówiąc już o trzecim, znajdzie się kilka tysięcy żetonów więcej lub mniej, nie będzie miało żadnej różnicy na końcowy rezultat. Dlatego też bądźcie cierpliwi i rozsądnie wybierajcie momenty, w które chcecie się zaangażować.

Kluczem do sukcesu jest przetrwanie, a to oznacza unikanie marginalnych sytuacji. Jeśli strategia „tight is right” jest rozsądna w przypadku eventów na tysiące osób, to rekomendacja na urodzinowy Sunday Million powinna brzmieć „tighter will probably be even righter”. Gramy tylko układy premium i te najbardziej rozwojowe – tak często, jak się tylko da na pozycji – i jeśli nie trafimy gotowego układu lub morza equity, to po prostu ściągamy nogę z gazu. Tak, to bardzo weak-tight taktyka, jednak pamiętajcie, że nie stać nas na wzięcie drugiego bulletta (215$), dlatego też musimy szanować swoje żetony. Aaa, i niech nie zwiedzie Was to, że w stacku startowym będzie ich tak dużo. To wcale nie oznacza, że trzeba nimi szastać na prawo i lewo.

Warto trzymać się jeszcze jednej zasady, która ma zastosowanie nie tylko w tym przypadku, ale generalnie w każdym turnieju, w jakim bierzecie udział. Starajcie się grać jak najmniej przeciwko dobrym graczom, a odrobinę, jednak nie do przesady, więcej w rozdaniach, gdy Waszymi przeciwnikami będą gracze, których wcześniejsze zagrania świadczą o tym, że czytali „inne pokerowe książki” niż Wy.

Bubble

Dynamika na bubble’u tego turnieju będzie niezwykła. Pamiętajcie o tym, że większość fieldu będą stanowili amatorzy, których wielkim marzeniem będzie ukończenie gry na miejscach płatnych, jakichkolwiek miejscach płatnych. Z takiego stanu rzeczy możemy wyciągnąć dwa wnioski, które możemy od razu przełożyć na działania taktyczne.

Obserwujcie, kto jest kim przy Waszym stole i jaki ma cel, tj. czy gra na przetrwanie czy o wygraną. Większość będzie grała po to, żeby nie odpaść i to powinniście odpowiednio wykorzystać, jeśli do tej fazy dojdziecie z grywalnym stackiem. Jeśli sami będziecie walczyli o tlen, to grajcie bubble’a jak bubble’a satelity. Po prostu pogódźcie się z tym, że milionów to Wy w tym przypadku już nie wygracie, ale warto zapewnić sobie pieniądze, które w stosunku do Waszych bankrolli są znaczące.

Inna sprawa, którą musicie brać pod uwagę, jest to, że Wasi słabi przeciwnicy mogą wykonywać bardzo słabe – mam na myśli pod względem jakości – sprawdzenia. Nie liczyłbym specjalnie na to, że będą oni trzymali się wiedzy zamkniętej w pokerowych tabelkach. Myślę, że to bardzo ważny aspekt, którego nie możemy tracić z pola widzenia. Bardziej marginalne pushe odstawiłbym w tym przypadku na półkę, podobnie jak w starciach z dużymi stackami, bo może nas to drogo kosztować. I tu znowu wracamy do taktyki z poprzedniego akapitu – obserwujcie, kto jak gra, a będziecie wiedzieli, jakie korekty wprowadzić do Waszego planu gry.

Payjumpy

Gracze z satelit, którzy na co dzień nie grają turniejów za 215$, będą bardzo zależni od przeskoków w kasie. W ich przypadku każdy payjump w turnieju takim jak ten będzie oznaczał znaczący dopływ gotówki. Mówię tylko o jakiś pierwszych przeskokach w kasie, bo jeśli mówimy o „drabinkowaniu” w późniejszej fazie turnieju, a na stole finałowym to już w ogóle, to na nie będą wrażliwi niemal wszyscy. To też trzeba wziąć pod uwagę.

Stara turniejowa prawda głosi, że większe stacki powinny wywierać presję w trakcie turnieju na stacki mniejsze, a najlepiej na takie, które można zaliczyć do grupy średnich. Gracze właśnie z takim dorobkiem dwa razy się zastanowią, zanim wykonają jakieś ryzykowne zagranie, a to dlatego, że zbyt wiele mają do stracenia. Większość z nich odpuści marginalnie dochodowe sytuacje i poczeka na lepszy moment, a do tanga dołączy tylko wtedy, gdy ich układ będzie naprawdę silny. Ich chęć do gry może zwiastować naprawdę silne układy.

Podsumowanie

Osobiście gram zawsze po to, żeby wygrać. Jednak potrafię zrozumieć osoby, które grając ponad swoje możliwości finansowe (np. z satelity), chcą tylko dotrwać do miejsc płatnych. Rady zawarte w niniejszym artykule mogą przydać się każdemu, kto weźmie udział w tym turnieju. Jednak najbardziej skorzystają z nich gracze, którzy dysponują tylko jednym wpisowym i które muszą zrobić najlepszy użytek z jednej szansy, jaka się przed nimi otworzyła. Pamiętajcie: tighter is righter. Powodzenia 22 marca!

Wy też możecie walczyć o pieniądze zmieniające życie. Jeśli nie macie jeszcze konta na globalnej domenie PokerStars, załóżcie je z tego linku i skorzystajcie z bogatej oferty turniejowej i cashowej największego poker roomu na świecie.

PokerStars