Rob Yong ©Mickey May
Rob Yong ©Mickey May

Zapnijcie pasy. Pod koniec roku będziemy świadkami gry cashowej, jakiej nie widziano w telewizji od czasów High Stakes Poker! Spiritus movens całej sytuacji jest Rob Yong, właściciel kasyna Dusk Till Dawn w Nothingham i osoba najbardziej decyzyjna w PartyPoker.

Rob Yong wystąpił niedawno w Poker After Dark Cash Game. W mojej opinii był to jeden z najlepszych odcinków tej serii po reaktywacji tego formatu. O tym, dlaczego tak myślę, możecie przeczytać – tutaj.

Jeszcze na antenie Yong mówił, że będzie chciał częściej wpadać na gry telewizyjne do PokerGO. Już kilka dni po ogłoszeniu tej deklaracji Anglik zapowiedział zorganizowanie potężnej gry cashowej, którą będziemy mogli oglądać w grudniu bieżącego roku.

Pierwsze przygotowania

Zaczęło się od zadania pytania na Twitterze o to, jaki typ graczy chcielibyśmy oglądać w grach cashowych transmitowanych w „telewizji” lub online. W ankiecie oddano ponad 4.500 głosów. W większości respondenci opowiedzieli się za „prosami starej daty”. Nie jestem tym faktem specjalnie zdziwiony. Myślę, że wielu z nas czuje po prostu nostalgię za czasami HSP i w tej ankiecie wyraźnie to widać.

Rob’s Home Game

Dziś rano Yong ogłosił plan zorganizowania dużej gry, którą w grudniu mielibyśmy oglądać na PokerGO. Parametry tego widowiska przyprawiają o szybsze bicie serca miłośników cashówek. Zabawa miałaby trwać przez 3 lub 4 dni. Blindy to 500$/1.000$ + 1.000$ ante. Minimalne wpisowe 200.000$. Anglik od razu zaznacza, że zwycięzcy nie mogliby opuścić tej gry do czasu jej zakończenia oraz żetony nie mogłyby być zabierane ze stołu. Do głównej gry można będzie się dostać z kwalifikacji.

Tradycyjnie już Yong poprosił społeczność o wyrażenie opinii na temat tego, kogo chcielibyśmy zobaczyć przy stole. Ja od razu zaproponowałem Wiktora „Limitlessa” Malinowskiego i Was również zachęcam do tego samego.

Mam świadomość że sprawa zaproszenia dla Polaka jest w dużej mierze z góry przegrana. Po pierwsze zalicza się on do grupy „Super GTO Pros”, a po drugie – nie chciałbym tutaj niczego przekręcić – ale wydaje mi się, że kilka lat temu Wiktor mocno przejechał się po Yongu i chyba nie jest mile widzianą osobą przy jego „wigilijnym” stole.

Tylko nie Phil Hellmuth

Wiem, kogo nie chciałbym tym razem widzieć przy stole… Phila Hellmutha.

Uwielbiam Hellmutha. Imponują mi ludzie, którzy mają niczym niezachwianą wiarę w siebie i we własne możliwości. Mam też ogromny szacunek do jego osiągnięć na WSOP. Niestety w grach cashowych jest on po prostu słaby, a ostatnie transmisje z jego udziałem zupełnie mnie rozczarowują. To nie jest Hellmuth, który 10 lat temu pojawiał się w studio po to, aby grać o wielkie wygrane. W 2019 roku The Poker Brat gra tak, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Wkupuje się zawsze za minimum. Najczęściej strasznie nituje i – czego się nie spodziewaliśmy – bardzo rzadko, jeśli w ogóle, udaje się komuś wyprowadzić go z równowagi. A opanowany Hellmuth nie wygląda już tak atrakcyjnie w telewizji, jak ten „płaczący” i tupiący z bezradności nóżką.

A kogo Wy chcielibyście zobaczyć przy stole? Kto Waszym zdaniem nie powinien otrzymać zaproszenia?

Refleksja na temat Roba Yonga

W moim mniemaniu Rob Yong idealnie nadaje się do roli gospodarza gier cashowych na wysokie stawki – zarówno live jak i online. Jego obecność przy stole gwarantuje wiele akcji, gdyż on sam jest nieustraszony, charyzmatyczny i ma nieograniczony bankroll. Do tego ma za sobą duży poker room online, w którym również – co widzieliśmy już niejednokrotnie – może organizować gry na bardzo wysokich stawkach.

Patrząc na jego aktywność w mediach społecznościowych w ostatnich miesiącach, dochodzę do wniosku, że Anglik chce jawić się społeczności jako ktoś, kogo można określić mianem „człowieka orkiestry”; wszędzie jest go pełno. Przez ostatnie lata Anglik kierował PartyPoker jakby z tylnego siedzenia, prawie jak Prezes Polską, a teraz wyraźnie wyszedł na pierwszy plan i wszyscy przestali się kryć z tym, że to on rozdaje karty w PartyPoker, a nie np. Mike Sexton. Jego aktywność medialna jest zauważalna, ciekawa, a jego konsultacje ze społecznością wnoszą wiele dobrego do dyskusji na temat zmian w branży i na PartyPoker.

Podoba mi się to, że Anglik z Twittera zdołał zrobić narzędzie do zbierania opinii o kolejnych pomysłach, które chce wdrożyć w firmie i z tego narzędzia chętnie korzysta. Pod tym względem osoby decyzyjne w swoich biznesach mogłoby się od niego wiele nauczyć.

I gdy tak patrzę na jego aktywność i kolejne ruchy, nie wiem tylko, czy ten człowiek okaże się Mesjaszem lub przynajmniej Mojżeszem pomarańczowego poker roomu, który wywinduje tę stronę do miana najlepszej w branży, czy sprowadzi na PartyPoker zagładę i wszelkie plagi egipskie, a to głównie przez rozdawnictwo milionów dolarów w bonusach i overlayach, co tyczy się zarówno gier live jak i online. Czas pokaże.

Póki co szykujemy się do dużej gry, którą w prezencie pod choinkę przyniesie nam Santa Claus Rob.