Drodzy pokerzyści 🙂 Dzisiaj wujo Wesker opowie Wam trochę o ludzkim umyśle. Trochę może i poprzynudzam, ale coś ciekawego jak sądzę wyniesie stąd dla siebie. Istnieje bowiem w psychologii coś takiego jak model uczenia się dorosłych (Adult Learning Model, w skrócie ALM). Jest to ciekawa teoria, która określa 4 różne poziomy procesu uczenia się dorosłego osobnika. Szerzej omówiono ją dosyć dokładnie w kontekście tego jak zastosować może ją pokerzysta w książce Jareda Tendlera „The Mental Game of Poker”. Wspomniane cztery poziomy to :

different levels in poker learningPoziom 1 Nieświadoma niekompetencja. Nie wiesz czego nie wiesz. Totalny mrok i nie wiem gdzie idę 🙂 Innymi słowy, nie rozumiesz nawet tego jakich umiejętności ci brak. Nie zawsze jest to też coś złego – dla niektórych pokerzystów absolutna niewiedza jest wręcz błogosławieństwem 🙂
Poziom 2 Świadoma niekompetencja. Tu już wiesz czego nie wiesz 🙂 To nie sprawia jednak, że zostajesz specjalistą. Rozumiesz po prostu jakiej wiedzy Ci brak i co powstrzymuje Cie na dalszej drodze rozwoju. Uświadomienie sobie tego, czego nie wiesz może nastąpić za sprawą kogoś innego. Do dobrych wniosków można też oczywiście dojść samemu.
Poziom 3 Świadoma kompetencja. Jeśli dotarłeś tutaj, to znaczy, że wykonałeś trochę pracy i ćwiczyłeś, aby nabyć umiejętność. Pamiętaj jednak, że na tym poziomie musisz myśleć o tym czego się nauczyłeś, w przeciwnym razie ponownie staniesz się niekompetentny. Umiesz stosować tę wiedzę, ale cały czas wymaga to od Ciebie mocy przerobowych umysłu.
Poziom 4 Nieświadoma kompetencja. Błogostan 🙂 Na tym poziomie, nauczyłeś się czegoś tak świetnie, że teraz jest to całkowicie automatyczne i nie wymaga od Ciebie myślenia. Nieświadoma kompetencja to szczyt procesu nauki i zdecydowanie najważniejsza koncepcja dla pokerzysty, który nierzadko rozgrywać musi ręce na kilkunastu stołach jednocześnie.

1. W pokerze dobry przykład tego jak przechodzimy przez poszczególne poziomy „wtajemniczenia” to dobór startowych rąk z którymi gramy. Na początku byłeś pewnie jak James Bond, grający każde rozdanie z dwoma losowymi kartami. Grałeś wszystko, z pewnością za dużo i sprawdzałeś podbicia bez pozycji z syfami w stylu QToff. Najzabawniejsze, że na tym etapie wydawało Ci się, że ogrywasz innych kiedy jakimś cudem wygrałeś. Nie rozumiałeś bowiem nawet, że robisz coś źle.

2. Pograłeś trochę i poznałeś plusy oraz minusy wszystkich kombinacji rąk startowych. Wiesz już, że czasem grasz z rękami – śmieciami. Jest już więc lepiej, trochę bardziej kontrolujesz rozdania i jest ok do momentu, kiedy pod koniec długiej sesji przegrywasz kilka dużych pul, bo niepotrzebnie poszerzyłeś zasięg. Niby proste błędy, mówisz z perspektywy, ale panowanie nad nimi wymaga od Ciebie skupienia, inaczej popełniasz kosztowne pomyłki w doborze rąk startowych.

3. Zdobywasz coraz więcej doświadczenia, pracujesz poza stołem, uczysz się i w końcu zaczynasz świadomie pasować marginalne ręce i nie masz z tym problemu większego problemu jeśli jesteś cały czas skupiony. Świadoma kompetencja.

4. W miarę zdobywania doświadczenia w Twoją grę wchodzi nieświadomy automatyzm, który upraszcza wiele sytuacji. To nawyk, decyzja podejmowana jest bez większych nakładów ze strony umysłu. Potrzeba dużo pracy, aby wyrobić w sobie takie zachowania, ale efekty są tego naprawdę warte. Teraz nie ma już potrzeby, aby myśleć o startowej ręce, dzieje się to niemal samo. Patrzysz na karty i wiesz co zrobić, bez wahania, nawet na lekkim tilcie. Jesteś w tym tak dobry, że Twój umysł jest wolny i może dowiedzieć się czegoś nowego.

Perfekcja w jednej dziedzinie sprawia, że możemy zaangażować się w kolejną. Poznać nowe strategie i zasady, stojąc na stabilnej, utrwalonej wiedzy. Dopiero po opanowaniu jednej rzeczy możemy bowiem ruszyć dalej, inaczej nasza konstrukcja runie oparta na słabych fundamentach.

Jeśli widzisz błąd na stronie, powiadom nas o tym. Zaznacz tekst i naciśnij Ctrl+Enter.

UDOSTĘPNIJ
Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.