Harrison Gimbel ma tylko 25 lat, ale połowę z tego czasu spędził grając w pokera. Podczas gdy inni młodzi ludzie zastanawiają się co mogliby robić w życiu, mieszkaniec Florydy już od czasu boomu Moneymakera dobrze wie, że chce być profesjonalnym pokerzystą.

Gimbel nie musiał długo czekać na spełnienie marzeń. Rozpoczynał od internetowych stołów, a potem w wieku 19 lat wygrał PokerStars Caribbean Adventure w 2010 i zgarnął 2,2 miliona dolarów za swój występ. Od tamtego czasu trzy razy dotarł do finałowego stołu World Poker Tour, a w marcu tego roku wygrał tytuł mistrza WPT. Obecnie na jego koncie z turniejów na żywo znajduje się 3,7 miliona dolarów, a kolejne 2 miliony napłynęły do niego z gier po sieci.

Pokerowe początki

Harrison Gimbel WPT Rolling Thunder 2016Gimbel dorastał w mieście Jupiter, na Florydzie, jakąś godzinę drogi od Fort Lauderdale. Zawsze wzorował się na starszym bracie Danielu, który zaszczepił w nim miłość do pokera.

“Zawsze chciałem uprawiać sport, ale kondycja mi na to nie pozwalała” przyznaje Gimbel. “Trochę próbowałem zapasów w szkole średniej, ale poker stał się moim głównym hobby. Gry strategiczne zawsze bardzo mnie pociągały. Mój brat zaczął grać z przyjaciółmi w pokera w 2003 kiedy miał 15 lat. Ja miałem wtedy tylko 13, ale gry toczyły się o 5 dolarów, więc zabierałem się z nim i wkrótce odkryłem, że jestem w tym dosyć dobry.”

Starszy Gimbel był w sumie dobrym zawodnikiem i zajął nawet siódme miejsce na turnieju PokerStars Sunday Warmup swego czasu, ale to Harrison stał się bardziej sławny.

“Byłem na pierwszym roku w szkole średniej, ale już wtedy wiedziałem, że chcę być zawodowym pokerzystą” wspomina Gimbel. “Nikomu o tym nie mówiłem. Poker nie wydawał się zbyt ambitnym marzeniem dla nastolatka, ale dla mnie było to coś wspaniałego.”

“Mój brat był tym mądrzejszym w rodzinie i czułem, że rozczarowuję rodziców jeśli chodzi o moje stopnie. W pewnym momencie zostałem nawet na parę tygodni zawieszony, bo za dużo grałem w pokera w internecie. Pod koniec szkoły podciągnąłem stopnie i mogłem liczyć na przyjęcie na studia. Złożyłem papiery do uniwerków na Florydzie i nie dostałem się do żadnego z nich. W końcu przyjęli mnie na Uniwersytet Alabamy, a i to z ledwością. Kilka lekcji odbywałem na uniwersytecie, a kilka w okolicznym koledżu.”

Przejście na zawodowstwo

Harrison długo nie został jednak w szkole. W Alabamie wybuchła epidemia i złapał niezbyt groźną odmianę grypy, przez co spędził tydzień w domu z komputerem. Po wyzdrowieniu nie wrócił jednak do nauki, bo zaczął grać w pokera w pełnym wymiarze godzin, co nieco zabolało jego rodzinę.

“Wiedzieli, że lubię pokera i jestem dobrym graczem. Zawsze bardzo mnie wspierali. Moi dziadkowie nie mogli się do tego jednak przekonać, bo traktowali pokera jak hazard. Mój brat, który teraz pracuje jako prawnik, przekonał ich w końcu, że wiem co robię.”

“Wygrałem wkrótce po tym satelitę do Aruba Poker Classic. To był pierwszy poważny turniej na żywo” -mówi Gimbel. “Byłem podekscytowany tym, że gram. Pamiętam moje pierwsze rozdanie. Byłem na buttonie i podbiłem. Jeff Madsen zrobił 3-bet i spasowałem. Ręka ta nie miała wielkiego znaczenia, ale rozpoczęła moją profesjonalną karierę.”

Upragnione wyniki i wygrane

Gimbel radził sobie coraz lepiej zarówno w sieci jak i grach live. W listopadzie 2010 wygrał Fall Poker Open Championship w Hard Rock i zainkasował 330.000$. Rok później ukończył na trzecim miejscu w Main Evencie Rock and Roll Poker Open i dotarł do finałowych stołów w WSOP Circuit oraz World Series of Poker.

“Myślę, że mam to coś w genach. Albo się wygrywa albo nie. Ja nigdy nie byłem dobry w koszykówkę, ale chciałem zdobywać punkty podając innym i uczyłem się jak być lepszym. Byłem jak sprzęgło. Na początku w pokerze też nie było łatwo, więc pracowałem nad sobą. Wypracowałem sobie strategie i nauczyłem się wybierać momenty do ataku. Dużego turnieju nie wygrywa się od razu pierwszego dnia.”

Na początku 2016, Gimbel zdobył pierwszy tytuł WPT kiedy zwyciężył Main Event WPT Rolling Thunder w Północnej Kalifornii i wygrał 275.112$. To był dla Harrisona wyjątkowy triumf.

Dążenie do doskonałości

Obecnie Harrison Gimbel mieszka znowu z bratem w Jupiter, chociaż 6 miesięcy w roku spędza na wyjazdach po trasach pokerowych.

“Mój brat jest świetnym współlokatorem bo nie pyta mnie ile wygrałem i ile przegrałem, tylko jak dobrze podejmowałem decyzje. A o to w pokerze chodzi.”

“To jak dobrze nam idzie zależy od włożonej w grę pracy” – wyjaśnia. “Gram od 7 lat i nadal lubię rozmawiać o rozdaniach z innymi zawodowcami. Kocham czytać opinie innych i zmieniać swoje strategie. Poker nigdy mi się raczej nie znudzi. Jestem jednym z największych pasjonatów tej gry.”

“Musimy bardziej rozwijać gry karciane” mówi Gimbel. “Musimy być milsi dla amatorów i nie chodzi tylko o to co do nich mówimy. Nikomu nie jest fajnie kiedy robi sobie przerwę i po powrocie do stołu odkrywa, że inni zrobili to samo bo czekają na niego jak sępy. Pokerzyści muszą myśleć długoterminowo. Nikt na siłę nie powinien być też wyznaczany na ambasadora, ale gdybym wygrał Main Event byłbym zapewne bardzo dobry w tej roli. To przecież tak jakby być twarzą pokera przez cały rok!”

źródło: cardplayer

Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.