Pokerowyalfabetdoro

Antoni Słonimski rozpoczął hasłowe opisywanie rzeczywistości swoim Alfabetem Wspomnień. Potem robiło to jeszcze wielu, ostatnio Jack Daniels. A teraz robię to ja. Podsumowuję ostatni rok w formie hasłowej. Zapraszam na Pokerowy Alfabet Doro, czyli na zbiór nieuczesanych myśli mniej lub bardziej związanych z pokerem, które towarzyszą mi na przełomie 2018 i 2019 roku.

A

Apetytu brak – Ależ paskudne jedzenie serwuje kuchnia w Go4Games Casino w Ołomuńcu. Jeżdżę tam od dwóch lat i obiektywnie mogę stwierdzić, że w marcu 2017 roku „nie startowali” z wysokiego poziomu, ale dało się to wszystko, jak to mówią, wyrzygać. Jednak to, co serwują obecnie, woła po prostu o pomstę do nieba. Kilkukrotnie rozważałem wykonanie małej „podpierdółki” do czeskiego sanepidu.

B

Będę pokerzystą – Zawziąłem się i mam zamiar przejść tego cashowego pokera – w moim odczuciu oznacza to dojście do regularnej gry na NL100. Potem zamierzam, przynajmniej w niedziele, zajmować się turniejami. Moja seria „Wpłaciłem setny pierwszy depozyt…”, w której opisuję swoją wspinaczkę po limitach, cieszy się dużym powodzeniem. Wielu z Was znajduje się w tym samym miejscu, co ja, i utożsamia się z tym, o czym piszę. Słowa wsparcia, wskazówki i życzenia powodzenia płyną zarówno od graczy rekreacyjnych, jak i od uznanych regów. Dziękuję za to, że wyrażacie swój stosunek – jaki by on nie był – zarówno do mojego wyzwania, jak i do samego pisania. To naprawdę ważne dla autora tekstu. Kto nigdy nie pisał, ten nie wie, to ja może trochę podpowiem, brak jakiejkolwiek reakcji to cios w serce największy i najbardziej bolesny.

C

Cashówki – Mógłbym obserwować gry cash na Poker Fever przez cały swój pobyt na festiwalu. Szczególnie, gdy chodzi bardzo gruba gra, w której udział bierze kilku znanych polskich regów. Gotówka działa na mnie jak magnes. Na widok żetonowych wież o nominale 5.000 CZK po prostu miękną mi nogi. Serce bije mocniej również wtedy, gdy uda mi się dostrzec błękitne krążki, każdy o wartości 25.000 CZK. Gdy byłem dzieckiem, z taką samą intensywnością wpatrywałem się tylko w śmieciarkę, która podjeżdżała codziennie pod mój blok, a teraz zastygam w bezruchu, gdy widzę, jak dziesiątki tysięcy koron ląduje w puli niemal w każdym rozdaniu. Marzy mi się uczestnictwo w takich grach za kilka lat…

D

Dziennikarz – Do redakcji PokerGround dołączyłem pod koniec 2015 roku. Kiedy to nastąpiło, zostałem dziennikarskim wyrobnikiem – nie dziennikarzem. Nie miałem żadnego doświadczenia, a do tego 95% tekstów, pod którymi się podpisywałem, było tekstami tłumaczonymi. Trzy tysiące tekstów później – chyba można to już nazwać doświadczeniem – te proporcje całkowicie się odwróciły. Tłumaczę tylko teksty promocyjne, a 95% tego, co obecnie wychodzi spod mojego pióra, są to teksty w pełni autorskie. To napawa mnie dumą. Od kilku miesięcy dopuszczam do siebie myśl, że uprawiam zawód dziennikarza. Fajne uczucie i jeszcze większy powód do dumy.

Poker Fever Doro
Pan dziennikarz

E

E-book reader – Moje odkrycie z tego sezonu i sposób na długie kolejowe podróże. Dlaczego o tym piszę w artykule o pokerze? Dlatego, bo właśnie podróż pociągiem – do domu jadę 13 godzin – jest doskonałym miejscem do tego, aby podszkolić swoje pokerowe umiejętności. Obecnie studiuję książkę Grinders Manual Pete Clarke’a (trener RIO), którą uważam za najlepszą pozycję do nauki gry cashowej online 6-Max, jaka kiedykolwiek została wydana. Wracając do czytnika – ma tę przewagę nad laptopem, a już w ogóle nad telefonem, z którego czyta się bardzo niewygodnie, że ma niebywale żywotną baterię. Jeśli dużo podróżujecie i chcecie ten czas wykorzystać na naukę gry, koniecznie zaopatrzcie się w takie urządzenie.

F

Fever – Nie mogło tego hasła zabraknąć w moim alfabecie. Całym sercem jestem związany z marką Poker Fever i niesamowicie cieszy mnie to, że mimo ogromnej konkurencji, szczególnie ze strony ośrodka w Rozvadovie, seria przetrwała drugi rok, ma się dobrze i co najważniejsze stale się rozwija. Zza kulis wiem, że organizatorzy Poker Fever rozwijają swój cykl w oparciu o pomysły własne oraz o konsultacje z graczami. To moim zdaniem strzał w dziesiątkę i krok do spełnienia celu „by żyło się lepiej” graczom i organizatorom. Wiele zmian, o które zabiegaliście, będzie widocznych już w marcowym harmonogramie. Trzeci sezon, który rozpocznie się w styczniu od festiwalu Poker Fever CUP, zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Mam nadzieję, że w drugiej połowie roku uda mi się wystąpić na małym festiwalu w roli gracza.

Sims i Doro
Na robocie

G

Gra live – Bardzo mi jej brakuje. Czekam na chwilę, w której Legalny Poker lub podobna inicjatywa zawita do Białegostoku. Doświadczenia w grze live nie mam prawie żadnego, a bardzo chciałbym to zmienić, gdyż, jak już wiecie, moje pokerowe ambicje sięgają gier cashowych na żywo. Ale, jak to mówią, żeby zacząć biegać, trzeba nauczyć się chodzić. Na ten moment chciałbym grać regularnie, za symboliczne wpisowe, nie dalej niż 20 minut drogi autobusem od domu. Na koniec dygresja. Powiem szczerze, nie wierzyłem w to, że gra o „toster” i „lokówkę” może kogoś interesować. Biję się w piersi i zmieniam zdanie. Przydałoby się coś takiego w mieście, w którym mieszkam.

H

Henryk Sienkiewicz – W komentarzach pod tekstem Ace’a oberwało się mi i Jackowi za prowadzenie relacji z festiwali w sienkiewiczowskim stylu. O wygranych naszych graczy rozpisujemy się kwieciście, a porażki i idiotyczne zadania Polaków bywają przez nas przemilczane. Czechów wytłuszczone. Można odnieść wrażenie, że Polacy zawsze są dobrzy i grają znakomicie, a Czesi z założenia są źli i prezentują „czesiowe”, czyli słabe umiejętności pokerowe. Zastanowiłem się nad tym i muszę przyznać Wam rację. W czasie kolejnych przystanków zmienię sposób narracji na bardziej obiektywny. Wiem, że są gracze w polskim obozie, którzy śmiertelnie się obrażą, jeśli opiszę ich słabe zagrania lub pokuszę się o komentarz do tego, co zauważyłem, ale chyba będę musiał z tym żyć.

poker
Doro

Już jutro zapraszam na część drugą Alfabetu Doro.

Reload PartyPoker