Długo zastanawiałem się nad tym, od czego rozpocząć serię artykułów dla graczy początkujących, którzy chcą spróbować swoich sił w odmianie MTT. Ostatecznie zdecydowałem się na wyjście od ogólnej rozmowy dotyczącej różnic między formatami cash i MTT. 

Turnieje MTT oraz gry cashowe są różnymi formatami tej samej gry w pokera. Mimo istotnych różnic, które mają decydujący wpływ na sposób prowadzenia rozgrywki, w obu światach obowiązują takie same zasady. A jaka jest naczelna zasada? Oczywiście zawsze staramy się wybierać takie zagrania, które maksymalizują wartość oczekiwaną.

Nadrzędne różnice o znaczeniu strategicznym między grami cashowymi i turniejami MTT obejmują:

  • z reguły znacznie głębsze stacki efektywne w grach cashowych (100 bb i wyższe), co ma ogromny wpływ na złożoność gry;
  • rosnące blindy w grach turniejowych;
  • zmienną dynamikę w zależności od fazy turnieju, struktury wypłat, presji ICM, występowania bounty etc;
  • brak odpowiednika rake’u w turniejach MTT (tylko wpisowe + opłata dla organizatora).

Poza tym – o czym już wspomniałem wyżej – to i to jest pokerem. Dlaczego zatem osobna seria poświęcona turniejom MTT? Powiem tak: ani gracz MTT, który zostanie rzucony na cashowe ulice, ani gracz cashowy, któremu przyjdzie uczestniczyć w turnieju MTT, nie będą czuli się w nowych światach komfortowo. Jestem jednak zdania, że gdybyśmy przeprowadzili eksperyment i zamienili graczy miejscami, to gracz cashowy poradziłby sobie odrobinę lepiej w turniejach niż odwrotnie. Dlaczego?

Cashowiec rejestruje się do turnieju

W mojej opinii gracze regularni specjalizujący się w cashówkach, szczególnie tacy, którzy dają sobie radę na niskich i średnich limitach, rozumieją teorię gry troszkę lepiej niż ich koledzy z ulic turniejowych. Mając do czynienia przez niemal 100% czasu ze stackami 100 bb + na co dzień biorą udział w znacznie bardziej złożonej rozgrywce. To nie jest żaden hejt w stronę MTT-owców, po prostu takie są fakty. Turniejowcy grają częściej na efektywnych stackach wynoszących od kilkunastu do 30 bb i siłą rzeczy mają do ogarnięcia znacznie mniej skomplikowane scenariusze.

Turniejowiec próbuje swoich sił w cashówkach

Jeśli „całe życie” gra się na kilkunastu czy kilkudziesięciu blindach, nietrudno się domyślić, że tak istotna zmiana jak wielkość stacka efektywnego będzie miała kolosalny wpływ na gracza przyzwyczajonego do zupełnie czegoś innego. Osobiście twierdzę, że nieporównywalnie trudniej jest przejść z gier MTT do cash (z niewielkich stacków na duże stacki) niż odwrotnie. To powiedziawszy, jestem jak najdalszy od tego, żeby graczy turniejowych osądzać od czci i wiary. Ci pokerzyści specjalizują się w rozgrywce w trochę innym „rewirze”, na stackowych płyciznach, w miejscach, w których cashowcy nie byliby już tak bardzo skuteczni.

Gdy już przejdziemy do sedna niniejszej serii, a więc będziemy zajmować się konkretnymi sytuacjami, z jakimi borykają się turniejowi gracze, skupimy się właśnie na blindach efektywnych sięgających maksymalnie 40 bb, bo w mojej opinii jest to kwintesencja gry turniejowej.

Nie mam dla Was dobrych wiadomości

Przed rozpoczęciem nauki musimy sobie powiedzieć o czymś bardzo ważnym – przygotujcie się na częste porażki. To już nawet nie chodzi o to, że na starcie każdy popełnia bardzo wiele błędów i dlatego przegrywa. Nie. Tutaj chodzi o to, że choćbyście grali nawet bardzo dobrego pokera, to najczęstszym jednostkowym wynikiem będzie po prostu utrata wpisowego. Musicie być na to mentalnie przygotowani. Rzekłbym nawet więcej – im szybciej pozbędziecie się nierealnych oczekiwań, tym będzie lepiej. Duże wygrane są raczej wyjątkiem niż regułą i jedyne, co nas może w tej chwili pocieszyć, jest to, że jeśli już taki wynik uda się ustrzelić, to zarobicie na nim tyle, żeby pokryć wszystkie nieudane próby i jeszcze na całej operacji wyjść na plus.

Jeśli to komuś pomoże – cashowcy mają trudniej.

Jeśli to komuś pomoże – panuje powszechna opinia dotycząca turniejów MTT, która mówi o tym, że są one prostsze od gier cashowych, a fieldy są mniej zaregowane.

Czego możecie spodziewać się w kolejnym odcinku? 

Zaczniemy dosyć nietypowo – tak sobie myślę – bo nie od tabel z rękami startowymi, ale od gry na short stacku. Dlaczego taki wybór? Obrałem tę ścieżkę z dwóch powodów:

  • Nie zamierzam w niniejszej serii publikować żadnych tabel z rękami startowymi. Waszym zadaniem jest zaopatrzenie się w podstawowe materiały, a następnie ich regularne studiowanie. Przy czym najważniejsze jest to, żeby spróbować zrozumieć, a nie wkuwać materiał na blachę. Inny problem, jaki mam z tabelami, dotyczy tego, że po prostu te, którymi dysponuję, wchodzą w skład płatnych kursów, a ja nie chciałbym rozpowszechniać za darmo materiałów, które są cudzą własnością.
  • Świadomie wybieram tę kolejność przyswajania materiału, gdyż jestem zdania, że początkujący gracze najczęściej będą przebywać właśnie w tym środowisku, a zatem sądzę, że jest wiele do zyskania już na samym starcie, jeśli poprawicie swoją grę/zwiększycie poziom wiedzy w scenariuszach najmniej skomplikowanych.

Do zobaczenia już za tydzień.

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?