Historia życia tego gracza mogłaby być inspiracją dla scenarzystów z Hollywood. Urodził się w taksówce, gdyż jego ojciec nie zdążył zawieźć na porodówkę swojej ciężarnej żony, ponieważ grał akurat na finałowym stole w lokalnym turnieju. Mimo iż okoliczności narodzin naszego bohatera nie były do końca szczęśliwe i każdy zrozumiałby jego wrodzony wstręt do kart, chłopiec od maleńkości wiedział, że, podobnie jak jego ojciec, zostanie pokerzystą.

Różnica między nim a jego ojcem była jednak taka, że starszy z rodu nie wybił się nigdy ponad poziom mistrza lokalnego kasyna, a młodzian powoli piął się po szczeblach pokerowej kariery. „MŁODY, ZDOLNY, PIĘKNY I BOGATY” – w ten sposób pisały o nim gazety. I rzeczywiście tak było…

Jego notowania spadły w momencie, kiedy popularny portal plotkarski „Kundelek.pl” opublikował jego intymny film z Vanessą „Hudgens” Selbst i jej partnerką. Sponsorzy, klepiąc go przyjacielsko po ramieniu, masowo zaczęli wycofywać się z kontraktów reklamowych, dając mu przy tym do zrozumienia, że byliby w stanie zrozumieć to, że dał się przyłapać na fikołkach z parą „QQ”, ale rywal, wedle jedynie słusznej oceny sponsorów, był wyceniany tylko na „JJ”, a z tego żadnych korzyści marketingowych nie ma.

Upadły anioł nie potrafił sobie poradzić z faktem, że jego notowania w mediach znacznie się pogorszyły. Przy pokerowych stołach również przestało mu się powodzić, a że od problemów do picia jest droga krótka, to bohater tej historii w mgnieniu oka został samozwańczym ambasadorem producenta jednego z trunków, które wytwarza się ze szlachetnych zbóż.

Kiedy było już z nim naprawdę źle, los się do niego uśmiechnął. W przyportowej gdyńskiej knajpie, będąc na mocnym kacu, wygrał w karty bilet na prom do Karlskrone – prawie jak Jack „LEO” Dawson na Titanica. Na szczęście nasz orzeł w kluczowym momencie „nie puścił drzwi”. Wręcz przeciwnie. Ten wygrany bilet na rejs i wpisowe do main eventu okazały się być dla jego życia i kariery zbawienne. Na promie już nie pił. Wziął udział w turnieju. Co prawda wielkiego wyniku nie osiągnął, ale nawet w miarę trzeźwi prosi podbijali do Alchemika i chwalili grę „człowieka znikąd”. Od tego momentu PG wiedziało, że trzeba temu chłopakowi podać pomocną dłoń.

Plan na jego karierę był i nadal jest taki. Dajemy mu pełne wsparcie i bierzemy go na wszystkie możliwe turnieje. WSOP, WPT, PokerTour itp. Pokazujemy obraz gracza, od którego karta – ta życiowa – się odwróciła. Jego pokerowe wyniki mają znów mówić za siebie, a gazety i przeklęty „Kundelek.pl” mają pisać: MŁODY, ZDOLNY POKERZYSTA PODNIÓSŁ SIĘ PO ŻYCIOWYM BADBEACIE I ZNÓW JEST KRÓLEM ŻYCIA„…

Takiego obrotu sprawy to nawet my się nie spodziewaliśmy. Z wielką przyjemnością i nieskrywaną dumą pragniemy ogłosić, że nowym członkiem PokerGround PRO Team zostaje (kliknij na zdjęcie)…

Nowym członkiem PokerGround PRO Team jest od dzisiaj…

 

Doro
Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?