W środowisku, w którym operatorzy zabraniają korzystania z HUD-ów, przy wyszukiwaniu słabych graczy jesteśmy zdani na własne obserwacje. Dziś przygotowałem dla Was listę pięciu zagrań, po których od razu powinna Wam się zapalić czerwona lampka – mam do czynienia z graczem rekreacyjnym.

W artykule skupiam się wyłącznie na zagraniach, które znamionują słabych graczy. Pamiętajcie również o tym, że np. niepełny stack, śmieszny obrazek w avatarze, udzielanie się na czacie i korzystanie z gadżetów typu latający papier toaletowy, którym to można rzucić w rywala, również mogą świadczyć o tym, że nie mamy do czynienia z regiem.

1. Open limp

Nie mówię o turniejach, ale jeśli chodzi o gry cashowe, w których efektywne stacki wynoszą przynajmniej 100 bb, rozpoczynanie gry od open limpu jest zagraniem wysoce nieefektywnym, które znamionuje słabego gracza. Od tej reguły jest jeden wyjątek, gdy po czterech foldach akcja dochodzi do gracza na SB, który staje przed decyzją, czy chce rozpocząć grę od 2-betu czy od zlimpowania. Oba zagrania są poprawne, a ich dobór w dużej mierze uzależniony jest od tego, kim jest rywal grający na pozycji BB.

2. Otwieranie sizingiem większym niż 3,5 bb

Standardowo przyjmuje się, że w grze online poprawne sizingi otwarcia znajdują się w przedziale od 2 bb do 3,5 bb. Jeśli widzicie gracza, który nagminnie gra wyższymi sizingami, uważnie przyglądajcie się jego grze. Najczęściej będzie to osoba, która nie ma pojęcia o tak podstawowej rzeczy jak właściwa wysokość otwarcia i na tej bazie możemy przypuszczać, że nie będzie ona również wirtuozem gry po flopie. Mała uwaga – jeśli inne znaki wskazują na to, że gracz jest ogarnięty, uważajcie – w ten sposób może grać dobry reg, który uzależnia wielkość swoich rozdań od np. tego, że na pozycji BB znajduje się jakiś słaby gracz, z którym warto grać o większe pule.

3. Min 3-bet

Innym zagraniem, które od razu przesądza o tym, że mamy do czynienia z graczem rekreacyjnym, jest używanie przy zagraniu 3-bet minimalnego sizingu. Przykładowo otwieracie za 3 bb, a rywal przebija Wasze zagranie do 6 bb. Z miejsca możecie zaznaczyć sobie odpowiednim kolorkiem takiego przeciwnika – kolorkiem, który najbardziej kojarzy Wam się z zarobionymi pieniędzmi.

Grając w ten sposób, rywal od razu pokazuje, że nie wie nic na temat standardowych sizingów dotyczących przebić przed flopem. Na tym streecie ta norma wynosi między 3x a 4x wielkość otwarcia. Sizingi przebić zależne są od wielkości otwarcia oraz od tego, czy gracz wykonujący 3-bet gra z pozycją, czy bez pozycji. Po tym zagraniu śmiało możemy również przyjąć, że naszemu rywalowi prawdopodobnie nic nie mówi również pojęcie „pot odds”. Będąc postawionymi przed tak małym 3-betem, otrzymujemy oddsy 3,5:1, czyli jakieś 22%. To doskonała cena, która większości naszych rąk daje natychmiastowe oddsy do sprawdzenia, a biorąc jeszcze pod uwagę implied oddsy, wychodzi na to, że możemy sprawdzić to przebicie z każdym układem.

4. Cold call

Cold call to sytuacja, w której gracz, który nie ma żadnych pieniędzy zainwestowanych w pulę, wykonuje tylko sprawdzenie do otwarcia/przebicia innych graczy. Istnieją scenariusze, w których to zagranie może być poprawne, jednak z reguły zagrywanie cold calli, a już w zupełności nadużywanie tego zagrania, jest oznaką słabości gracza. Osoba wykonująca cold call zdaje się często mówić: nie mam najmocniejszych układów (oprócz okazjonalnych pułapek), ale mam coś grywalnego, z czym chcę obejrzeć flop, żeby zobaczyć czy będę w stanie wzmocnić swój układ. Dobrzy gracze wychwycą, że range tego konkretnego gracza jest najczęściej scappowany i będą grali squeeze. Jeśli pierwotny agresor wyrzuci rękę, słaby gracz często będzie zmuszony wyrzucić swój spekulacyjny układ, a jeśli tego nie zrobi, to nie dość, że zapłaci wysoką cenę za obejrzenie flopa, to jeszcze postawi siebie w bardzo niekorzystnej sytuacji. Myślący rywal wie, że tam nie ma monsterów sprzed flopa i często będzie mógł zamknąć oczy i bić jedną, dwie, a nawet trzy ulice i na każdej z nich może spodziewać się wielu foldów.

5. Donk bet za minimalną wartość

Jeszcze jakiś czas temu każdy gracz, który grał tzw. donk bety, był traktowany jak dziwak. Obecnie takie zagranie już nikogo nie dziwi, gdyż to nie inicjatywa decyduje o tym, kto powinien częściej betować następną ulicę, ale przewaga zakresu czy nutsów na danym boardzie. Są takie struktury, na których „donkowanie” ma dużo sensu, niemniej jednak minimalny donk bet zawsze jest oznaką słabości oraz tego, że mamy do czynienia z osobą, która losowo wciska guziki. Jeśli w puli jest np. 6 bb, to jaki sens ma zagrywanie za 1 bb? Nie jest to rozsądny value bet; jako zagranie dla ochrony equity to ten sizing również jest zbyt niski, i tak naprawdę nie wiadomo, co to jest. Niektórzy regowie, gdy tylko zauważą takie zagranie, przebijają je z dowolnym układem własnym. Trenerzy każą traktować donk bet za minimum jako najzwyklejszy check.