Ike Haxton kiedyś był jednym z najciężej pracujących graczy sponsorowanych przez PokerStars. Od momentu odejścia z Team PRO wiele się zmieniło. Teraz Amerykanin jest jednym z najbardziej zagorzałych wrogów tej marki. Zobaczcie, co ma do powiedzenia na temat nowej gry Power Up i swojego byłego „pracodawcy”.

Kilka dni temu operator wprowadził do swojej oferty grę Power Up, która jest połączeniem gry komputerowej i pokera. Gracze regularni przyjęli ją chłodno, gdyż boją się, że kolorki, gadżety i efekty specjalne odciągną od standardowych gier rzeszę graczy rekreacyjnych. Służby prasowe PokerStars twierdzą na Twitterze, że nic takiego nie nastąpi, ale Ike Haxton ma całkiem odmienne zdanie na ten temat.

Wszystko zaczęło się od Tweeta, w którym jeden z klientów mówi, że nie podoba mu się to, w jakim kierunku zmierza PokerStars. „Kiedyś chodziło tylko o pokera, a teraz są jakieś skrzynki i Power Upy. To wszystko jest całkowicie pozbawione sensu”.

[Power Up] niczego nie zastępuje. To po prostu nowa gra. Były kiedyś czasy, gdy PokerStars nie oferowało rozgrywek w Omahę, Studa, Zoom itd. Spróbuj.” – odpowiedziało PS. I właśnie na tę odpowiedź zareagował Ike Haxton:

Nie mogliśmy się oprzeć, żeby okraść was z rakebacku, ale chcemy was zapewnić, że środki przeznaczone na pierdoły niczego nie zamieniają”.

Jest nam szczerze przykro, że w ten sposób podchodzisz do sprawy. Rozumiemy Twoje powody. Sądzimy, że Power Up może spodobać się graczom. Nic innego nie chcieliśmy powiedzieć.” – odpowiedziało PokerStars. „Nie, chcieliście powiedzieć klientowi, który narzeka na to, że PokerStars zamienia pokera na jakieś gadżety i gry karnawałowe, że się myli. A przecież on ma rację.” – trafił w sedno Amerykanin.

Zgadzacie się z zarzutami Amerykanina?

To tylko pokazuje to, o czym mówimy już od jakiegoś czasu, że PokerStars skupia się na tym, aby oferować swoim klientom te gry, które są dla firmy najbardziej dochodowe. Wartość akcji ma rosnąć za wszelką cenę. Jeśli tą ceną jest odwrócenie się od pokera i przemiana z największego poker roomu na świecie w salon gier – drugiej kategorii, jak twierdzi Haxton w swojej kolejnej wypowiedzi – to niech i tak będzie.

PokerStars już jakiś czas tamu określiło profil swojego docelowego klienta: gracz rekreacyjny. Nie możemy ich za to krytykować. W końcu to „ich cyrk i ich małpy”. Ale czy trochę nie szkoda Wam tego, w jaki sposób sprawy się potoczyły? Nie tęsknicie za tym operatorem z czasów, kiedy kierował nim Isai Scheinberg?

Stawiamy tezę, że znacznie łatwiej jest przyciągnąć do gry na stronie mniej świadomych użytkowników, dając im po prostu ładnie opakowane gadżety, niż zyskać szacunek i lojalność graczy regularnych. Ciekawe zatem, w jaki sposób zachowa się rynek, gdy PartyPoker, które obecnie najlepiej dba właśnie o graczy regularnych, zaoferuje również coś ekstra dla typowych amatorów, ale przy tym nie odwróci się od „regsów”? Może po prostu dojdzie do tego, że pomarańczowy operator odzyska fotel lidera w branży?

Jest taka szansa. Czas pokaże.

baner monsterseries