Na forum pokerowym 2+2 toczy się ostatnio ciekawa debata, którą niektórzy użytkownicy nazywają sprawą „strażników gry”. W skrócie mówiąc chodzi o to, że karciane kluby kontrolowane są przez grupkę zawodników, którzy nie dopuszczają do udziału innych zawodowców, aby nie tworzyć sobie konkurencji na stole.

Jeden z nowszych wpisów na temat tej sprawy pojawił się na Twitterze a zamieścił go nie kto inny jak mistrz World Series of Poker, Greg Merson (niekryty krytyk takich właśnie nieczystych zagrań), który sarkastycznie zapytał Jean Roberta Bellande’a o to czy Qui Nguyen mógłby zagrać na stołach high stakes w kasynie Aria.

Greg MersonNie po raz pierwszy Greg Merson (na zdjęciu) wyraził frustrację dotyczącą tego jak klub graczy starszej generacji strzeże dostępu do swoich gier. Debata rozgorzała tak naprawdę już kilka lat temu, kiedy to Merson zwrócił uwagę, że nie brakuje klubów, w których łamane jest prawo hazardowe stanu Nevada. Jak twierdzi Merson i inni gracze pokerowe kluby stosują wyrafinowane sztuczki, aby nie dopuścić do gry niektórych zawodników. Mieszane i gubione są listy graczy, zmieniane zasady dotyczące miejsc do gry, wszystko byleby do stołu zasiedli tylko „wtajemniczeni”.

Merson niewątpliwie ma rację. Poker powinien być grą, gdzie wszyscy traktowani są jednakowo. W sieci obowiązuje sprawiedliwość i nikomu nie zabrania się zajęcia miejsca przy stole jeśli tylko stać go na minimalny buy-in.

W grach na żywo (domowych i kasynowych) jest jednak różnie. Często gracze muszą zapłącić ekstra, aby wjechać na salony karcianego klubu.

Temat jest ciekawy, bo w grach online nie ma już tylu fishy co kiedyś, a w tych odbywających się na żywo nadal jest dosyć miło i przyjemnie pod warunkiem, że znajdziemy kilku entuzjastów lub grę do której słabi gracze regularnie ściągają. Oczywiście w zamian gracze tacy chcą dostać coś od zawodowców. Nierzadko wystarczy pochwała lub jakaś rada oraz przyjazna atmosfera przy grze.

Podsumowanie

Merson ma poczucie, że traci pieniądze, bo odmawiane są mu miejsca w niektórych grach. Jakby był na jakiejś czarnej liście, a słabsi gracze chcieli zatrzymać wszystkie pieniądze z gier dla siebie.

Oczywiście inni zawodnicy bronią się mówiąc, że Greg jest nudnym graczem i nie dopuszczają go do gry, bo nie działa on zbyt dobrze na zawodników rekreacyjnych i ekosystem pokera. Cisi, doskonale wyszkoleni zawodnicy ich zdaniem zabijają klimat pokera.

Gry dzisiaj nie mogą polegać tylko na maksymalizacji każdego możliwego profitu, bo będzie tak jakbyśmy wszyscy zaczęli nagle jeździć ogromnymi paliwożernymi samochodami. Kryzys paliwowy czaiłby się za rogiem.

Jeśli atmosfera w grze nie będzie przyjazna, to nikt nie usiądzie do stołu i poker wymrze.

Merson i inni profesjonaliści są źli na graczy skupiających się wokół siebie, ale ci starają się tylko chronić gry, które mogłyby ich zdaniem stać się zagrożone, gdyby zaczęły koło nich krążyć „rekiny”.

Amarillo Slim powiedział kiedyś: “owcę można strzyc wiele razy, ale obedrzeć ze skóry tylko ten jeden.” Jean Robert Bellande i inni gracze z wysokich stawek obawiają się, że Merson przyjdzie na sesję z rzeźnickim nożem, a nie nożyczkami do strzyżenia.

źródło: parttimepoker

Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.