Kiedyś myślałem, że jak poprawię swoją grę na flopie, to będę świetnym pokerzystą. Dziś uważam, że w całej tej pokerowej historii, którą w każdym rozdaniu opowiadamy od fazy preflop do rivera, flop jest najmniej istotną ulicą.

Preflop 

Każde rozdanie zaczyna się przed flopem. Niektórzy bagatelizują tę fazę gry i grają zbyt luźno. Robią to do tego stopnia, aż nie są już w stanie zniwelować deficytu EV, który powstaje, gdy zbyt beztrosko poczynamy sobie przy wyborze rąk startowych. Choćbyś nie wiem, jakim czempionem pokerowym był, nie możesz rozgrywać 100% swoich rąk z wczesnej pozycji. Ani 90%, ani 80% etc. Jeśli Twoja przewaga nad resztą stawki jest znacząca, oczywiście, że możesz grać trochę szerzej niż to wynika z tabelek, ale ostatecznie trzeba znać umiar. Osobiście uważam fazę gry preflop za niezwykle istotną.

Turn

A teraz powiedzmy sobie coś na temat gry na turnie. Jest to ulica, na której bardzo łatwo o popełnienie błędu. Betujemy, kiedy nie powinniśmy. Czekamy, kiedy moglibyśmy betować. O tym, co powinniśmy robić na tej ulicy, świadczy przebieg akcji, tj. wszystko to, co wydarzyło się do tej pory w rozdaniu, oraz wygląd boardu, a także zakresy początkowe. Jeśli nie rozpatrujemy naszych rozważań wyłącznie przez pryzmat gry optymalnej z punktu widzenia teorii (GTO), to w naszych działaniach musimy jeszcze uwzględnić typ gracza, z jakim mamy do czynienia.

River

W końcu dochodzimy do rivera. W ostatniej fazie rozdania do rozpatrzenia mamy najwięcej informacji dotyczących przebiegu rozdania, na podstawie których musimy podejmować decyzje. Czasu na value betowanie coraz mniej. Ostatni moment na blefowanie. Patrząc na to, w jaki sposób gra populacja, jest to ulica, o której przeciętny pokerzysta wie najmniej. Z czego to wynika?

Po pierwsze z tego, że do rivera dochodzimy relatywnie najrzadziej. Najczęściej rozdania kończą się we wczesnej fazie, ktoś betuje, ktoś folduje, przez co mamy najmniejsze doświadczenie w poruszaniu się na piątej ulicy.

Druga sprawa – i na tym właśnie chciałbym skupić się w dalszej części niniejszego artykułu – związana jest z tym, że skoro najczęściej rozdanie kończy się gdzieś w okolicach flopa, to wielu z nas wychodzi z założenia, że nie ma ważniejszej ulicy niż właśnie ta. Nie jestem przekonany o tym, że tak jest.

Zaraz, zaraz – a co z flopem?

Na flopie pojawiamy się najczęściej, przez co możemy zakładać, że jeśli popełniamy w tym miejscu jakiś błąd – i robimy to nagminnie – ma to bardzo niekorzystny wpływ na nasz win rate. Z jednej strony się z tym zgadzam, a z drugiej nie. Nie zgadzam się dlatego, że właśnie na tej ulicy możemy zachowywać się najbardziej dowolnie, a nasze zachowanie często może nie przekładać się nawet na utratę EV.

Wszystkie zagrania, które możemy wykonywać w pokerze, możemy podzielić na trzy kategorie. Zagrania, których nie możemy wykonywać, żeby nie stracić przy tym EV. Zagrania, które są opcjonalne – np. możemy czekać lub postawić zakład i w żadnym przypadku nie stracić EV. Trzecią opcją są zagrania, które musimy wykonać, gdyż zaniechanie prowadzi do utraty EV.

Wiecie, jak rozkładają się wagi każdej z ww. opcji? W absolutnej większości nasze zagrania na flopie są opcjonalne, przez co możemy robić – że tak powiem kolokwialnie – „whatever”. Ta dowolność bierze się z tego, że do zakończenia rozdania jest jeszcze dużo czasu (więcej, gdy jesteśmy bez pozycji, a mniej, gdy mamy pozycję). Samo betowanie dalekie jest też od czarno-białego betowania ściśle for value lub for bluff. Na tej ulicy najmocniej widoczny jest element equity denial (rzecz nieco bardziej skomplikowana niż potocznie rozumiany bet for protection), który w ogóle nie występuje na riverze, a w ograniczonym stopniu obecny jest na turnie.

Nie zapominajmy też o tym, że gramy w odmianę No Limit Hold’em, co oznacza, że w każdej chwili możemy stawiać zakłady dowolnej wielkości. Zatem to, czy będziemy betowali od razu, czy przeczekamy tę ulicę, nie ma specjalnie wielkiego znaczenia dla EV. Dawno minęły te czasy, gdy każdy zakład miał wartość 50% wartości puli. Teraz równie naturalne są bety za 25%, jak i za 33%, 75%, 150% czy 400%.

GGPoker Leaderboard: Drugi raport cząstkowy (listopad 2021)

Gdy oddalamy się od flopa, te proporcje, ta dowolność, ulegają zmianie. Nadal większość zagrań jest opcjonalnych, jednak zwiększa się liczba sytuacji, w których nie tylko możemy, ale musimy zachować się w konkretny sposób, żeby nie stracić EV. To właśnie z tego powodu uważam turny oraz rivery za miejsca, w których – w porównaniu z tym, z czym stykamy się na flopie – znacznie łatwiej popełnić jest duże błędy. Pominiemy coś na flopie, zdążymy to jeszcze nadrobić. Ominiemy coś na riverze i szansy na naprawienie błędu już nie będzie.

Podsumowanie

Z własnego doświadczenia wiem, że gracze początkujący i średnio zaawansowani spędzają bardzo dużo czasu na uczeniu się tego, jak należy grać na flopie („Ogarnę c-bet i będę wygrywającym graczem” – myśli wielu z nas), gdyż rozsądek podpowiada nam, że warto przyłożyć się do tego streeta, gdyż tutaj przebywamy najczęściej. W rezultacie czas przeznaczony na studiowanie gry na flopie jest nieco „marnotrawiony”, a brakuje go na studiowanie spotów, w których nasze opcje strategiczne są bardziej określone, a nawet wymuszone. Weźcie to pod uwagę w trakcie swojej nauki.

Pasjonat pokera, który chciałby, żeby gra stała się ważniejszą częścią jego życia. Wybrał się w drogę z NL2 do NL100. Czy kiedyś zrealizuje swój cel?