poker
©World Poker Tour

Niemiecki pokerzysta, który ma na swoim koncie tytuły WSOP i WPT opowiada o przeprowadzce z Rosji do Niemiec, rywalizacji w high rollerach i pokerowych umiejętnościach Steve’a O’Dwyera.

Jest co najmniej jedna rzecz, którą poker i piłka nożna mają wspólną. To niemieccy zawodnicy, którzy na boiskach są niezwykle trudni do pokonania i często odnoszą sukcesy na mistrzostwach świata lub Europy. Podobnie jest z niemieckimi pokerzystami, którzy w ostatnich latach zdominowali turnieje pokerowe, szczególnie te z wysokim wpisowym: Fedor Holz, Koray Aldemir, Ole Schemion, Philipp Gruissem, Dominik Nitsche, Christoph Vogelsang, Rainer Kempe, Fabian Quoss, Stefan Schillhabel, Steffen Sontheimer, Martin Finger i Christian Christner.

Do tej grupy zalicza się także Dietrich Fast. W turniejach live wygrał 6.8 mln dolarów. W 2015 roku wygrał turnieju 550€ NL Hold’em podczas WSOP Europe. W 2016 roku zwyciężył w prestiżowym Main Evencie WPT Los Angeles Poker Classic, otrzymał 1 milion dolarów. Jego największy sukces finansowy to zwycięstwo w 800.000 HKD Super High Rollerze Asia Championship of Poker 2017 w Makau. W nagrodę otrzymał ok. 2.1 mln dolarów amerykańskich.

Jego najnowszy sukces pochodzi z wczoraj. Zajął dziewiąte miejsce w 1.000.000 HKD Main Evencie Triton Super High Roller Series Czarnogóra, otrzymał ok. 250 tysięcy dolarów amerykańskich.

poker
©World Poker Tour

Z Rosji do Niemiec

W ostatnich dniach, z Fastem rozmawiał Lee Davy z CalvinAyre.com. Na początku rozmowa dot. pochodzenia Dietricha: ,,Urodziłem się w Rosji. Moi rodzice dorastali w Rosji i przeprowadzili się do Niemiec, gdy miałem cztery lata, więc nie wiem za dużo o Rosji. Moi rodzice tam dorastali, więc ich sposób myślenia był dosyć… nie rosyjski…, ale Rosja na nich wpłynęła. Byliśmy niemiecką społecznością w Rosji, ale [na ich myślenie] wpłynął rosyjski rząd, więc to myślenie było konserwatywne.

Gdy przyjechaliśmy do Niemiec i dorastałem, to cały czas byłem znacznie bardziej konserwatywne niż moich przyjaciół, np. w czasie szkoły i po niej. Teraz mocno się zmieniłem. Mam otwarty umysł na wiele rzeczy, jak np. na pokera. Na początku, z punktu widzenia moich rodziców nie miałem w to wchodzić – gra na pieniądze, hazard, wszystkie tego typu rzeczy. Oni nie rozumieli strategicznej strony pokera”. Jak dodaje, jego rodzice oczekiwali, że pójdzie do normalnej pracy, założy rodzinę, wybuduje dom.

High rollery

Jedno z kolejnych pytań dotyczyło o tweeta, którego w styczniu zamieścił Sam Greenwood. Kanadyjski pokerzysta zdenerwował się na niemieckich pokerzystów, którzy w jednym z high rollerów krążyli wokół stołu, obserwowali, kto gra i czekali z zarejestrowaniem się do turnieju.

poker
Dietrich Fast

Fast pytany, czy Greenwood pisał to w żartobliwym tonie odpowiada: ,,Nie, on mówił poważnie o tej sprawie. Rozumiem jego punkt widzenia, że jeśli wszyscy czekają, to gra się nie rozpocznie. Ktoś i tak musi zagrać, gra więc rusza, a wielu hazardzistów lub bogatych ludzi chce widzieć, że jest akcji, że jest znacząca liczba graczy. Jeśli grają np. trzy osoby, to dla niektórych udział w tym nie jest atrakcyjny”. Jak tłumaczy, tacy gracze chcą akcji, żeby coś się działo w grze.

,,Uważam, że ktoś musi rozpocząć [turniej]. Moim zdaniem to muszą być najlepsi gracze, czterech, pięciu najlepszych na świecie, albo najbogatszych. Ja nie jestem żadnym z nich, więc muszę poczekać aż gra będzie wystarczająco dobra, żeby ludzie, którzy we mnie inwestują dali mi zielone światło na grę. Jeśli sprawa dotyczy mnie i mojej własnej inwestycji, czyli turnieju za mniej niż 100 tysięcy, np. za 5-10 tysięcy, to mam wystarczająco duże ego, żeby wejść do gry i walczyć, żeby iść na wojnę. Jednak to moja część, ale reszta to decyzja inwestorów.

Jeśli zrobię jeden błąd, to więcej we mnie nie zainwestują. Nasza relacja biznesowa oparta jest na zaufaniu. Ja ufam im, oni ufają mi. W to zaangażowanych jest dużo pieniędzy, więc nie chcę popełnić błędu, muszę robić to, co mówią. Jeśli mówią, że ich zdaniem obecnie to nie jest dobry turniej i nie chcą, żebym grał, to co ja mogę zrobić?” – wyjaśnia.

poker
©World Poker Tour

Konflikty

Wśród tematów znalazł się taki, który dotyczy relacji pomiędzy pokerzystami. Z zewnątrz może się wydawać, że stanowią oni grupę dobrych przyjaciół, ale nie zawsze tak jest:

,,Nie wszyscy są kolegami. Niektórzy kolegują się ze wszystkimi. Na przykład Timothy Adams, miły gość, nikt nie mógłby go nienawidzić. Jednak inni, zaliczam do tego grona także samego siebie, inni od Niemców lub Amerykanów nie są ulubieńcami wszystkich. Zawsze jest jakieś dokuczanie na Twitterze lub przy stole. To indywidualne sprawy. Steve O’Dwyer i ja nie jesteśmy przyjaciółmi. Jego ego jest bardzo duże – oczywiście zarobił mnóstwo pieniędzy, nadal je zarabia.

Niemieccy pokerzyści podchodzą [do gry] bardziej od strony fundamentalnej, a jeśli widzisz jego grę, to jest po prostu okropna. To jest nasza opinia, ale nadal zarabia pieniądze, więc i tak może być z tego dumny. My jednak mówimy mu, a przynajmniej ja, że jego gra jest naprawdę zła. To dokuczanie zdarza się przy stole, z dala od stołu. Udzieliłem wywiadu, który był na niemieckiej wersji Wikipedii, w którym powiedziałem, że moim zdaniem Steve to najgorszy gracz super high rollerów w stawce [w turniejach live O’Dwyer wygrał 23 miliony dolarów – red.].

Myślę, że on to czytał. To jest po niemiecku, ale jestem pewien, że ktoś to mu pokaże. Wzajemnie się denerwujemy, dokuczamy sobie. On często to robi przy stole. Gdy jest w dobrym nastroju i tak się zachowuje, to czasami coś robię, czasami jestem cicho i słucham muzyki. Nie jestem emocjonalnie zaangażowany w takie rzeczy”. Niemiecki pokerzysta, że podobne docinki i dokuczanie zdarza się także w innych grach, sportach.

_____

Obserwuj PokerGround na Twitterze

Zobacz także: Japonia pozwoli na pokera w kasynach, ale proponuje absurdalny przepis

_____

Powerfest na PartyPoker: 366 turniejów i 40 milionów dolarów w gwarantowanej puli nagród

baner Powerfest maj 2018