Bryn Kenney - PokerStars

Kilka dni temu zakończył się panamski przystanek nowej serii turniejowej pokerowego giganta. „PokerStars Championship”, jak na razie, nie może pochwalić się dużą frekwencją, a krytycznie o cyklu wypowiadają się profesjonalni pokerzyści. Wyjątkowo ostro organizatorów zaatakował przed kilkoma dniami Bryn Kenney.

Do tej pory rozegrane zostały dwa przystanki z cyklu PokerStars Championship – jeden miał miejsce na Bahamach, a drugi rozgrywany był w Panamie. W obydwu frekwencja była gorsza od tej, którą mogły pochwalić się dawniejsze twory spod szyldu Starsów, jak np. PokerStars Caribbean Adventure.

PokerStars Championship

Panama jest nową lokalizacją, która została wybrana, aby w założeniu umożliwić rywalizację jak największej liczbie graczy z różnych zakątków świata. Już możemy powiedzieć, że ten plan organizatorów nie powiódł się, a dowodem może być zaledwie 366 uczestników turnieju głównego, w którym nagroda za zwycięstwo wyniosła mniej niż 300.000$.

Wielu profesjonalnych pokerzystów w ogóle nie wzięło udziału w festiwalu PokerStars Championship, a część z tych, którzy się na to zdecydowali, teraz tego żałują i zapowiadają bojkot następnych przystanków nowego cyklu.

Najostrzejsze słowa krytyki pod adresem PokerStars skierował poprzez post na portalu społecznościowym Bryn Kenney. Amerykański pokerzysta, który znany jest m.in. ze zwycięstwa w Super High Rollerze podczas PCA 2016, zamieścił na Facebooku obszerny wpis. Czytamy w nim:

Nikt nie jest zadowolony z tego, co robi PokerStars. Oni nie tylko tną wszelkie koszta i nie dają graczom nic w zamian, ale nawet nie dotrzymują obietnic. Powiedzieli, że w turniejach z wpisowym od 10k płatnych będzie jedynie 15% miejsc, a dzisiaj pokazali strukturę wypłat w High Rollerze za 10k, w którym wypłaty są dla 20%.

Myślą, że wszyscy są głupi, ale to, czego nie rozumieją to to, że przez ich wysoki rake i słabą obsługę wkrótce nie będą mieli eventów poza Barceloną. Smutne dni dla turniejów pokerowych. Dobrze, że inne cykle dodają więcej fajnych turniejów, bo rozumieją, jak bardzo PokerStars kopie pod sobą dołek.

To jest bardzo mała część tego, co PokerStars robi źle, zmieniają struktury wypłat, rezerwują wcześniej hotele i ściągają większe opłaty, tną koszty na wsparciu dla graczy i bezpieczeństwie. Pozbyli się wszystkich tych rzeczy, które ludzie kochali. Nie możemy już mieć nawet pewności, co do wypłat, bo i w tym względzie pojawiają się historie rodem z Full Tilt Poker.

Jeżeli chcielibyście mnie wysłuchać i uratować swój biznes, zadzwońcie do mnie, ale rozumiem, że wolelibyście patrzeć, jak wasz biznes się zawala zamiast posłuchać. Mają szczęście, że posiadają najlepszy personel, ale zobaczymy na jak długo, gdy oni po prostu tną koszta i próbują wycisnąć każdy cent.

Jeśli się ze mną zgadzasz, zagraj na Florydzie zamiast podróżować do Makau i pokaż im, że nie mogą robić, co im się żywnie podoba i nadal oczekiwać, że ludzie się pojawią. Ja nie pojawię się na pewno.

Pod postem Kenneya pojawiło się wiele głosów poparcia ze strony innych profesjonalistów. Bojkotu najbliższego z przystanków PokerStars Championship możemy spodziewać się od m.in. Paula NeweyaTobyego Lewisa Kevina MacPhee.

Kolejny z festiwali spod szyldu PokerStars rozgrywany będzie od 30 marca w Makau. W tym samym czasie na Florydzie odbędzie się festiwal WPT Seminole Hard Rock Poker Showdown, do którego wyboru zachęca w swoim wpisie Kenney.