Majówka i po majówce – czas wrócić do pokera. Czy mi się chce? Średnio.

Nie wyjeżdżaliśmy nigdzie, bo niedawno byliśmy w górach. Zrobiło się bardzo leniwie – czyli tak, jak miało być, takie było założenie na majówkę. Dużo czytania książek (w łóżku i w wannie), dużo edukowania się w różnych dziedzinach i quality time spędzony w gronie rodzinnym.

Chess streets

W ostatnich dniach mocno śledziłem rozgrywki szachowe. Topowi gracze świata brali udział w Turnieju Kandydatów, który miał wyłonić zawodnika, który pod koniec roku powalczy o tytuł mistrzowski GM Magnusem Carlsenem. Po kilku dniach rywalizacji oficjalnym pretendentem do tytułu został GM Ian Nepomniachtchi. Mówiąc szczerze – nie mogę się już doczekać na tę batalię.  

Nic do Norwega nie mam, ale chciałbym, żeby wygrał Rosjanin. Niech coś się dzieje. Niech Dawid pokona Goliata. Niech bardzo solidnie grający “Nepo”, który ma jeszcze kilka miesięcy na trening, wzniesie się na swoje absolutne wyżyny. Będzie musiał to zrobić, jeśli chce mieć jakiekolwiek szanse z jednym z najlepszych graczy w historii. Najważniejsze, żebyśmy zobaczyli piękne szachy. Nie mam żadnych wątpliwości, że tak właśnie będzie i że “Nepo” – mimo iż stawia się go w roli wielkiego underdoga – będzie miał swoje szanse. 

GM Ian Nepomniachtchi

Drugą ciekawą imprezą w ostatnich dniach był kolejny przystanek cyklu Champions Chess Tour 2021, który odbywa się online. W tym wydarzeniu mogliśmy podziwiać GM Jana Krzysztofa Dudę. Apetyty na dobry wynik były bardzo duże, bo w tzw. międzyczasie czołówka walczyła o “rękę Magnusa”, ale niestety skończyło się jak zawsze. Wyszło słabo, ale w tej całej historii bez happy endu warto zapamiętać piękne, błyskawiczne zwycięstwo nad GM Wesley’em So oraz niemalże utarcie nosa samemu Magnusowi, i to w dniu swoich 23. urodzin. W finale spotkali się GM Carlsen z GM Nakamurą – czego można chcieć więcej?  

Równolegle z tą imprezą trwają też szachowe mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. Może fajerwerków jakiś nie ma, ale osobiście bardzo lubię GM Zbigniewa Paklezę i IM Piotra Brodowskiego w roli komentatorów wydarzeń na szachownicy i nie ukrywam, że potrafię z nimi “zawiesić się” przy oglądaniu szachów na długie godziny. A ich bezpośredni, pokazowy pojedynek “over the board”, który komentował xtentacion – bardzo dobry gracz, a przy tym najgorętszy szachowy streamer, którego marketingowy potencjał dzięki współpracom z zagranicznymi streamerami po prostu wystrzelił w kosmos w ostatnich tygodniach – był po prostu świetnym przedstawieniem. Dawno tak dobrze się nie bawiłem. 

Poker streets

Moje drogi z pokerem całkowicie się rozjechały – mówię tutaj o fanowskiej perspektywie. Oprócz Petera Clarke’a chłopaków z BBZ nie śledzę już nikogo, a nawet ich oglądam nieregularnie. Już dawno doszedłem do wniosku, że z tego oglądania, jak ktoś gra w pokera, to niewiele wynika. Podtrzymuję te słowa, a do tego mogę jeszcze dodać, że przestało mnie to po prostu bawić. A jak przestało bawić, to siłą rzeczy zaczęło mnie nudzić.  

Patrząc z innej perspektywy – tej typowo zawodniczej – zap… jak motorek z tabelkami, kursami i z solverem. Jednak przez to nagromadzenie arcyciekawych wydarzeń szachowych i majówkę miałem ostatnio przerwę w regularnym uczeniu się i w graniu. Teraz wracam powoli do codziennej rutyny. Jeśli chodzi o same gry, to zdecydowałem, że nie gram wyżej niż NL20€ (gram na RIO). Nie widzę po prostu większego sensu grania wyżej. Jakiś konkretnych pieniędzy i tak nie zarobię na pięćdziesiątkach czy setkach, a te dwudziestki w zupełności pozwalają mi na testowanie tego, czego uczę się z dala od stołów i dają mi komfort psychiczny, jeśli chodzi o obcowanie z wariancją. Jak przyjdzie TEN moment, na który ciężko pracuję, to uderzę w grubsze limity. To jednak melodia przyszłości i jakiś tam bardziej odległy cel. 

Edukacja, głupcze

Trzecim tematem, który chciałbym dzisiaj poruszyć, jest edukacja finansowa. Kolejny mój konik, nad którym spędzam ostatnio długie godziny. Niby 15 lat temu skończyłem uczelnię ekonomiczną, ale, jak można się domyślić, wiedza wyniesiona ze studiów jest na obecną chwilę całkowicie “out of date”. Oprócz tego, że ceną nadal rządzi prawo popytu i podaży, to właściwie zmieniło się wszystko – i to niestety na gorsze. Patrząc na to, co robią z nami kolejne rządy – nie tylko ten obecny – możemy albo dalej dawać się dymać – z każdym rokiem coraz bardziej – albo możemy choćby spróbować wziąć sprawy w swoje ręce. Ja wybieram bramkę nr 2.  

Zdecydowanie bardziej polecam każdemu z Czytelników alokację swojego czasu na edukację finansową niż na edukację pokerową. Ostatecznie, nawet, jak zarobicie na grze w pokera jakieś sensowne pieniądze – co uda się zaledwie garstce – które po wielu trudach uda Wam się opodatkować – co uda się tylko tym najbardziej ogarniętym w finansach/podatkach lub tym, którzy będą potrafili wynająć dobrego doradcę podatkowego – to coś będziecie musieli z nimi zrobić. W przeciwnym razie zeżre Wam je kilkunastoprocentowa inflacja, którą swoimi działaniami – przede wszystkim drukowaniem pieniędzy z powietrza i utrzymywaniem niskich stóp procentowych – napędzają miłościwie panujący nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie. Normalność może przynieść nam tylko działanie na rynkach zdecentralizowanych. Ale tu – jak wszędzie – wcale nie jest tak różowo, bo też większość graczy próbuje nas zrobić w konia, dlatego właśnie tak bardzo istotne jest stałe edukowanie się. 

Tyle na dziś. Od jutra wracamy do ramówki.