Esfandiar

2 dni temu Dzmitry Urbanovich i Vanessa Selbst zawarli zakład, który może przynieść naszemu zawodnikowi 2 miliony dolarów profitu, jeśli tylko uda mu się zdobyć 3 bransoletki w czasie tegorocznego WSOP. Niezła potencjalna wygrana za $10.000 „wpisowego”… Inny „gruby” zakład zawarli między sobą Antonio Esfandiari oraz Bill Perkins. „Magik” zwyciężył, ale … został przez organizatorów wyrzucony z Main Eventu PCA.

Zakłady boczne między graczami są w społeczności czymś tak oczywistym jak flop, turn i river w Texas Hold’em. Popularne „boki” są nieodłącznym elementem każdego pokerowego wyjazdu, powodem radości zwycięzców i smutku pokonanych. Wielu graczy tak skupia się na wykonaniu zadania, że przestaje brać pod uwagę to, czy nie grozi im niebezpieczeństwo związane z utratą zdrowia, możliwość trafienia za „kratki” i inne przykre konsekwencje (you name it). Liczy się tylko to, żeby nie okazać słabości, zachować honor i pokazać temu @#%&*## przeciwnikowi, który śmiał rzucić nam wyzwanie, że się grubo myli. A potem wziąć od niego wygraną, szyderczo zaśmiać mu się prosto w twarz i … iść wspólnie do baru. Tak to działa. Każdy to kiedyś przerabiał. Za to lubimy zakłady boczne.

Antonio Esfandiari znany jest z tego, że nikomu nie odmówi dobrego zakładu. Nie odmówił też i Billowi Perkinsowi, z którym założył się o to, że każdy krok, jaki będzie stawiał w ciągu 48h, będzie głębokim wykrokiem w przód. (Zdj. Człapiący Esfandiari, któremu z politowaniem przygląda się sam Dominik Pańka.) Nie jest znana stawka zakładu, ale biorąc pod uwagę, że Antonio nie chciał zdradzić jej wysokości oraz to, jak bardzo bolesne to było doświadczenie dla jego nóg, śmiemy przypuszczać, że nie były to drobne kwoty. Esfandiari wygrał to „starcie”, ale został wyrzucony z Main Eventu PCA.

Oficjalny komunikat PokerStars w tej sprawie:

Antonio Esfandiari został zdyskwalifikowany za poważne naruszenie etykiety przy pokerowym stole.

Nikt nikogo nie wyrzuci z turnieju z wpisowym $5.000 dolarów za to, że porusza się jak, nie przymierzając, bocian w ciąży. Musiało wydarzyć się coś innego. I chyba w istocie rzeczy tak było. W mediach społecznościowych mówi się o tym, że „Magik”, aby uniknąć cierpienia związanego z przemieszczeniem się do toalety, załatwił swoje potrzeby fizjologiczne przy pokerowym stole. Co z tego, że do słoika i że przykrył się ręcznikami… Taki numer by przeszedł na suto zakrapianej domówce, ale już niekoniecznie w czasie jednego z największych pokerowych festiwali na świecie. Po dyskwalifikacji Esfandiari musiał odejść od stołu oczywiście „człapiąc”. Tym samym nowego wymiaru nabrało znaczenie powiedzenia „the walk of shame”.

Ból, i nie chodzi wcale o nogi „Magika”, polega na tym, że w momencie wyrzucenia z turnieju Esfandiari miał w stacku ponad 100.000 żetonów i szansę na zaliczenie deepa w turnieju. Deepa nie będzie, pozostał trochę wstyd, ale wypłata od multimilionera z pewnością wynagrodzi mu porażkę na niwie turniejowej oraz wyrzuty sumienia.

Esfandiari w wywiadzie dla Pokernews przeprosił za swoje zachowanie. Żałuje tego, co się stało. Chciałby cofnąć czas, ale oczywiście nie jest to możliwe. Swoje zachowanie tłumaczył tym, o czym pisałem wyżej: że jak jest zakład, to robi się wszystko, żeby go wygrać i czasem się po prostu przegina.

Redakcja Pokerground rozumie motywy „Magika”, lekko podśmiewa się pokątnie, ale oficjalnie nie popiera takiego zachowania. To po prostu złe dla wizerunku pokera!

No dobrze. A teraz przyznajcie się „aniołki”, jaki był Wasz najbardziej „przegięty” zakład?

PS: Pamiętacie ten klasyk?

źródło:pokernews.com