Kiedy pokerowy boom rozpętał się po wygranej Chrisa Moneymakera na festiwalu World Series of Poker zwykli ludzie zaczęli interesować się grą i szukali sposobu na to, aby jej spróbować. Najprostszym sposobem były gry internetowe.

poker face girl attractive gamesO ile ktoś nie miał fajnego stołu w kuchni i grupki przyjaciół do gry to komputer był dla niego wprowadzeniem do karcianej przygody. Z początku gry wypełnione były rekreacyjnymi zawodnikami. Stoły pełne były emocji i łatwo można było wygrywać sobie pieniądze na boku jeśli posiadało się pewne umiejętności.

Niestety pokerowy boom powoli wyhamował i gry nie były już tak przyjazne. Wygrywanie stawało się coraz trudniejsze i w końcu dla wielu grinderów przeistoczyło się ono w ciężką pracę na stołach. Nic dziwnego; liczba graczy rekreacyjnych zmalała i nie przynosili oni już tyle pieniędzy ze sobą.

Ekosystem ewoluował i mimo, że w jego wodach zaroiło się od drapieżników to równowaga została załamana. Nie mieli oni na kogo polować. Nadeszła więc pora na zmiany, choć niekoniecznie takie jak proponują niektóre roomy. Co można więc zrobić, aby na nowo uatrakcyjnić pokerowe gry w sieci? Oto 4 pomysły:

Numer 1: Prostota

Aby coś sprawiało ludziom frajdę musi był proste.

Internetowe gry jakie widzimy w roku 2016 na ekranach monitorów nie są przyjazne użytkownikowi.

Pokerowe lobby roi się od zakładek, gier cashowych, stołów fast fold, turniejów, Sit & Go i eventów losowych. Gracz musi korzystać z filtrów, aby znaleźć gry, stawki i struktury, które mu odpowiadają (liczba graczy, typ turnieju, itd.). Nie każdy turniej to popularny hold’em i łatwo jest o pomyłkę. Łapka w górę kto usiadł kiedyś nie tam gdzie trzeba i grał w coś czego nie rozumiał..

Proces poszukiwania stołu przytłacza wielu graczy.

Moim zdaniem pokerowe roomy powinny uprościć swoją ofertę i zmniejszyć lobby jeśli chcą trafić do zwykłego śmiertelnika.

Numer 2: Sponsorowani zawodnicy

Stronom pokerowym potrzebni są zawodnicy, którzy będą napędzać gry high stakes i dawać przykład innym. Nie chodzi o to, aby przegrywali celowo do innych, ale aby grali agresywnie, ciekawie i chętnie się ich oglądało. Tacy, którzy grają szerokim zasięgiem preflop, ale nie 3-betują za dużo i dają pograć. Nie przebiegli check-raiserzy i blefiarze. Pokerzyści, którzy czasem sprawdzą bez ogromnej przewagi i dadzą innym zgarnąć pulę.

Fajną rzeczą w tego typie sponsoringu jest to, że gracz sponsorowany nie musi być znanym pokerzystą. Zawodnicy rozdający żetony zawsze przyciągają do siebie oponentów i łatwo będzie ich namierzyć jeśli będą oznaczeni jako sponsorowani prosi przez sam poker room.

Strony mogłyby powiadamiać użytkowników o tym fakcie: “Sponsorowany gracz, “IPlayLoose” siedzi na stole numer 47…”

W czasach gdy gry online stawały się dopiero popularne była to częsta praktyka. Co więcej jest ona do dzisiaj stosowana w naziemnych kasynach.

Numer 3: Lepsza zachęta

Naziemne kasyna kontrolują rynek amerykański, więc gry w sieci muszą też czymś przyciągać zawodników. Może by za depozyt dawać można było 10 razy tyle gotówki do wyrobienia w punktach?

Satelity mogłyby być też bardziej nastawione na to jak fajnie będzie pojechać na turniej i pomieszkać w hotelu koło najlepszego kasyna na świecie zamiast na samej grze tam. Zamiast dawać 5000$ na wpisowe i 2000$ na wydatki lepiej byłoby dać 2000$ na wpisowe i 5000$ na wydatki i jakieś rozrywki. Niech poker będzie przygodą, nie ciężką pracą.

Inne ciekawe propozycje to:

  • Wysłanie gracza na kolację z profesjonalnym pokerzystą lub szefem marketingu roomu.
  • Organizowanie freerolli z kimś znanym, w których można by było się rozgrzać przed turniejem.

W takiej sytuacji jeśli ktoś szybko odpadnie to i tak będzie miał co wspominać. Doświadczenia będą bardziej powiązane z wycieczką, a nie z eventem, co dodatkowo zniechęci prosów do gry w satelitach.

Numer 4: Ciągła kampania reklamowa

Full Tilt Poker świetnie promował się hasłem “Play Where the Pros Play” (Graj tam gdzie zawodowcy), ale od tamtego czasu nikt nie powielił tego pomysłu.

FTP miał reklamy w tym samym stylu. Od razu było wiadomo na co patrzymy i o co chodzi.

Chciałbym, aby poker roomy stworzyły coś co gracze rozpoznają i kojarzą ze stroną jak muszelka stacji Shell. Nie chodzi tylko o to, aby promować swoje najnowsze oferty, ale aby budować świadomość istnienia marki.

To tak samo jak z serialami, które opowiadają jedną historię i musimy włączać telewizor co tydzień i tymi, które za każdym razem opowiadają inną historię. Te pierwsze znajdują o wiele więcej wiernych fanów.

źródło: parttimepoker

Nauczyciel, tłumacz, dziennikarz, mąż, świeżo upieczony ojciec i amator pokera. W wolnej chwili lubię powędrować korytarzami tworzonymi w wyobraźni Stephena Kinga. Nie pogardzę także dobrą grą jeśli dać mi jakiegoś pada w ręce. Muzycznie zatrzymany w latach 90-tych.