Howard Lederer

Prawdziwa gratka na Święta. Howard Lederer udzielił wywiadu jednemu z brazylijskich dziennikarzy. W rozmowie wracamy do wątków z przeszłości, ale ciekawsze jest to, co „The Professor” mówi odnośnie planów biznesowych na najbliższe miesiące. Będziecie zaskoczeni.

– Opowiedz o Waszych planach na przyszłość. Jeśli chcieliście zaszokować pokerową społeczność, to chyba Wam się udało…

– To dziennikarze kreują wokół nas negatywną atmosferę. Gdybyśmy się uparli, mielibyśmy na swoim koncie wiele wygranych procesów o zniesławienie. Może czas już odpuścić? Jeśli chodzi o nasz nowy projekt, to chcemy wrócić do branży pokerowej – bardzo mocno rozważamy założenie własnego kasyna z poker roomem online.

– Wybacz szczerość, ale nie jestem pewny, czy ktoś Wam zaufa?

– Jeśli będziecie ciągle nam przeszkadzać, to na pewno nikt nam nie zaufa. Mogliście nas obrażać, mogliście nas obsmarowywać i było to do zaakceptowania, bo dotyczyło tylko mnie lub Chrisa. Wiemy, jakie były wówczas nastroje społeczne. Jednak minęło już wiele lat, na miłość boską. Jeśli nawet przypisuje się nam winy, to odpokutowaliśmy już swoje. W biznesie występujemy jako osoby prawne, a nie prywatne. Zacznijcie szkalować dobre imię naszej firmy, a zapukają do Was nasi prawnicy.

–  Nie unikniecie tego, że media będą wyciągać Wam sprawy z przeszłości. Szczególnie młodsze pokolenie graczy może nie wiedzieć, jakie grzechy ciągną się za Wami. Naszą rolą jest dostarczenie im informacji, aby mieli wybór, czy chcą powierzyć swoje pieniądze osobom, które wykazały się – ujmę to najdelikatniej – wielką niegospodarnością.

– Powiem ci tak: nie masz pojęcia, o czym mówisz. W ogóle odnoszę wrażenie, że po „Czarnym Piątku” kilku dziennikarzy wysmarowało – bo inaczej nie mogę tego nazwać – artykuł ze spekulacjami, które podchwycił cały świat. Z miejsca staliśmy się wrogami publicznymi nr 1, a tak naprawdę nikt z Was nie ma pojęcia, co się wydarzyło – to sprawa między nami i Departamentem Sprawiedliwości. Gracze swoje pieniądze dostali.

Lederer, Ferguson, Negreanu

– Wchodzisz na drażliwy temat. Niektórzy popadli w ogromne tarapaty finansowe po tym, jak ich środki na lata zostały zamrożone.

– Jest takie mądre powiedzenie: nie wkłada się wszystkich jajek do jednego koszyka. To niedorzeczne. Nie trzymasz wszystkich pieniędzy w jednym banku, bo w razie problemów, tracisz wszystko. Podobnie jest z budżetem na grę – na poker roomie powinniśmy trzymać tylko niewielką część swoich środków.

– Chcesz powiedzieć, że gracze sami są sobie winni? 

– Chcę powiedzieć, że ostrożności nigdy za wiele.

– Ostatnie pytanie odnośnie przeszłości – czujesz jakąkolwiek skruchę, żal w związku z „aferą Full Tilt”?

– Nie wszystko wyszło dobrze, ale ja nie zamierzam – i myślę, że Chris i inne osoby również – biczować się z tego powodu przez całe życie. Winy zostały odkupione. Teraz patrzymy w przyszłość i ruszamy z nowym projektem.

– Opowiedz coś więcej o nim.

– Znaleźliśmy inwestorów. Porozumieliśmy się z kilkoma doświadczonymi managerami. Po analizie wyników branży wyszliśmy z założenia, że prowadzenie salonu gier najbardziej nam się opłaca. Otwieramy kasyno, w którym również będzie można grać w pokera – dokładnie w takich proporcjach. Czekamy teraz na przyznanie licencji, o którą ubiegamy się na Gibraltarze.

– Czym Wasz produkt będzie się wyróżniał na tle konkurencji?

– Będziemy mieli najnowszy soft w branży. Gry będą dostarczane jedynie przez renomowanych producentów. Jeśli chodzi o sam poker room, co pewnie cię najbardziej interesuje, to nastawiamy się na graczy rekreacyjnych. Nasi klienci będą często wynagradzani. W każdym dniu na każdego z nich ma czekać niespodzianka. Tak to widzimy.

– Czyli model PokerStars? A co z graczami regularnymi?

– Nie będą zwalczani, ale nie będziemy nikogo zwodzić – na innych poker roomach regularsi znajdą korzystniejszą ofertę. Myślę, że to uczciwe podejście z naszej strony.

Chris Ferguson

– Będziecie promowali swój salon gier swoimi twarzami?

– Tak. Wciąż jesteśmy bardzo rozpoznawalni. Chris niedawno zdobył tytuł Gracza Roku na WSOP – baner z jego wizerunkiem będzie wisiał w głównej sali w hotelu RIO, gdzie rozgrywany jest ten festiwal. Właśnie wtedy planujemy start naszej działalności. O „Jesusie” będzie ponownie głośno z powodu tego baneru. Zamierzamy wykorzystać ten fakt do promocji naszego roomu – darmowej reklamy nigdy za wiele.

Zdajemy sobie sprawę, że wiele osób będzie nas oczerniać. Nie przejmujemy się tym. Dla początkującego biznesu ważne jest zbudowanie rozpoznawalności. Dobrze czy źle – ważne, żeby gadali – to bardzo istotne, bo bez mocnego uderzenia znikniemy w tłumie razem z innymi bezbarwnymi konkurentami. Myślę, że to nam nie grozi.

– Depozyty graczy będą bezpieczne? Nie będzie kont „super user”?

– Nie nudzi ci się to?

– Pytam, bo osobiście bałbym się Wam zaufać…

– Nikogo nie zmuszamy do gry. Nasza oferta będzie mówić sama za siebie. Robimy prawdziwy, odpowiedzialny biznes, a nie skok na kasę.

– To jednak wcześniej był skok?

– To jest właśnie rzetelne dziennikarstwo. Dziękuję za wywiad. Mimo wszystko opublikuj całość. Nie mamy nic do ukrycia.

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Sam Trickett!

baner MILLIONS Grand Final Barcelona

Pasjonat pokera. Niestety do samej gry chyba nieuzdolniony (chociaż kiedyś szipnął The Hot 0,55 na ponad 7 tys. osób). Gdyby było inaczej, nie kisiłby się na mikrostawkach od - ho, ho, ho - lub jeszcze dłużej. Może to wina tego, że nie wie(dział), co to jest bankroll management. Uwielbia wszystko, co związane jest z lotnictwem oraz lubi czytać książki. Kocha ludzi i zawsze stara się w nich widzieć pozytywne strony.