Po raz czwarty zapraszamy Was za kulisy gier na wysokie stawki, które odbywają się w Bobby’s Room, w Las Vegas. Dzisiaj trochę mniej pokera, więcej zabawy i innych aktywności, w których udział bierze bohater niniejszego cyklu, czyli Gus Hansen.

Dotychczas w ramach cyklu powstały już trzy odcinki. Jeśli ich jeszcze nie widzieliście, zachęcamy do nadrobienia zaległości.

A teraz skupmy się na nowościach na profilu przebojowego Duńczyka!

Main Event World Series of Poker nie udał się zbytnio Gusowi Hansenowi. Duńczyk do drugiego dnia przeniósł niecałe 30K z początkowych 50K i liczył na szybkie double-upy lub na odpadnięcie z turnieju i przejście do innych, zdecydowanie bardziej interesujących czynności. Na pierwszym filmie nasz bohater ma jeszcze jakieś szanse na sukces. Na drugim jest już po tzw. herbacie. A może nawet po kilku głębszych?

Double up or bust!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

W sumie nie dziwimy się panu Hansenowi. Odpadnięcie z Main Eventu z pewnością nie należy do rzeczy przyjemnych. Dlatego właśnie warto iść za jego radą i w momencie pokerowej katastrofy najlepiej jest po prostu czymś zająć umysł. Z drugiej strony to chyba nie jakaś straszna tragedia, jeśli odpada się z turnieju, do którego wpisowe wynosi 2,5 Big Beta ze swojej regularnej gry cash w Bobby’s Room?

When you get knocked out of the Main Event it’s very important to keep your mind occupied

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

Między pierwszym a drugim dniem Main Eventu doszło do dwóch bardzo ciekawych rzeczy. Oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty „w biurze” na sesji 2K$/4K$ z graczami, których Duńczyk określa pieszczotliwie mianem „Usual Suspects”. Potem Hansen udał się ze swoją świtą do sali kasynowej, gdzie, jak twierdzi, kasyno Bellagio „rozdawało pieniądze” przy stole do gry w kości.

The usual suspects

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

Zastanawiam się, czy jak zacznę nosić tak postawione kołnierze, mnie również będzie spotykało tyle atencji ze strony pięknej części społeczeństwa. Przecież koło niego zawsze kręcą się jakieś piękne kobiety… Str8 Ballin’.

Money giveaway at the Bellagio!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

I gdy wieczór przebiegał w miłej atmosferze, a zgromadzeni wokół stołu Duńczycy porozumiewali się w ojczystym języku, którego za nic nie idzie zrozumieć, doszło do małej, na szczęście bardzo przyjemnej pomyłki ze strony naszego nadwornego playboya. Hansen był przekonany, że jego zakład jest przegrany. Zaczął nawet z tego powodu okazywać swoje wielkie niezadowolenie, jednak na szczęście dla niego on sam nie miał tym razem racji, a wyrzucona siódemka pozwoliła mu zgarnąć pulę. W tym momencie „Danowie” jazgotem przebili samych Brazylijczyków, a to już jest wyczyn klasy światowej.

It’s a thin line between pleasure and pain!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

Gdy doszło do otrzeźwienia – rzekłbym nawet, że wytrzeźwienia – Gus Hansen wyciągnął świstek ze swoimi notatkami i pochwalił się osobom obserwującym jego profil na Instagramie tym, ile czasu spędził od momentu rozpoczęcia festiwalu WSOP w Bobby’s Room. Wyszło tego bardzo dużo – dokładnie 364 godziny. Pewnie to tylko wycinek z jego kajeciku, ale na pierwszy plan na tym zdjęciu wysuwa się sesja, która trwała 28 godzin i 19 minut. To nie może być dobre dla zdrowia.

Dwa dni temu do biura Hansena w kasynie Bellagio zawitał wujaszek Patrik Antonius. Sesja dla Duńczyka mogła się zakończyć jako-tako – mimo zapewnień, że to wciąż jest wspaniałe lato – gdyż na kolejnym filmie widzimy Gusa z kolegą raczących się, jak to sam określił Duńczyk, „dziewczyńskimi” drinkami w ramach przerwy od pokera, której nasz bohater potrzebował.

When you need a break from poker – girlie drinks on a Wednesday nite!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

49. festiwal World Series od Poker rozgrywany w kasynie RIO w Las Vegas powoli dobiega końca. Bohater serii wpisów „Świat gier na wysokie stawki z Gusem Hansenem. Witajcie w Bobby’s Room!” nie zdradził póki co swoich planów na przyszłość i nie wiemy, do kiedy ma zamiar pozostać w Mieście Grzechu. Prawdopodobnie za kilka dni napiszę jeszcze jeden odcinek wieńczący całą serię, w którym ostatni raz powiemy sobie słowa: „It’s gonna be a great summer”, a być może nawet to samo zdanie tylko już w formie przeszłej. Do zobaczenia!

bonus 100% do 500$ PartyPoker