Fiński pokerzysta opowiada o złotych czasach pokera online i posiadaniu ogromnej przewagi nad rywalami. Wyjaśnia także, z czego jest najbardziej dumny.

Patrik Antonius ma zaledwie 37 lat, ale już teraz jest jedną z legend pokera. Wszystko dzięki swojej wspaniałej karierze w grach online. W grach cashowych online wygrał ponad 17 milionów dolarów. W turniejach live ponad 11 milionów dolarów. Na swoim koncie ma tytuł mistrza EPT.

Niedawno był gościem dwuczęściowego odcinka podcastu ,,Heads-Up with Remko”, który powstaje dla Poker Central. Pierwszą część podsumowaliśmy tutaj. Poniżej piszemy o drugiej części.

Na początku pojawił się temat młodych gwiazd pokera. Patrik był pytany o graczy młodszych od siebie, którzy w pewnym momencie zaczęli dołączać do świata gier online na wysokie stawki. Mowa o Tomie Dwanie, Philu Galfondzie, Viktorze Blomie. Jak Patrik na nich patrzył? Stosowali przecież podobną agresywną strategię gry. Fiński pokerzysta odpowiedział, że z radością przywitał ich w tym świecie. Powodem jest fakt, że w grach na wysokie stawki nigdy nie ma przesadnie dużej liczby graczy, więc każdy nowy jest na wagę złota.

,,To były wspaniałe dni, lata. Z nimi mieliśmy wiele wspaniałych gier, dużo akcji. Gus [Hansen] dużo grał, a także David Benyamine, Phil Ivey, Tom [Dwan], Guy [Laliberte]. Wielu przypadkowych graczy zaliczyło duże ,,runy”. Ci z niższych limitów przychodzili grać na wyższych stawkach. Pieniądze były duże, swingi były duże. Jednak po tamtych latach, poker online krok po kroku stawał się inną grą. Powodem była technologia” – opowiada.

Patrik dodaje, że wiedział, że w pokerze online nadchodzą zmiany. ,,Nieco żałuję, powinienem poświęcić temu więcej uwagi. Zbyt mocno żyłem daną chwilą, co pomagało mi osiągać lepsze rezultaty, ale nie przygotowało mnie na przyszłość, co będzie za pięć lat” – wyjaśnia.

Ne wystraszyć rywali

Pokerzysta tłumaczy, że w tamtym czasie poświęcał się grze i nie miał za dużo czasu na myślenie o takich rzeczach. To, co go zaskakiwało to to, że do pewnego czasu nie czuł zagrożenia ze strony rywali, wygrywanie przychodziło mu ,,całkiem łatwo”. Wiązało się to oczywiście z ciężką pracą nad polepszeniem własnych umiejętności, ale efekt był pozytywnie zaskakujący dla Patrika.

,,W tamtym czasie uważałem, że mogę grać jeden, dwa poziomy wyżej niż grałem. Uważałem jednak, że nie będzie dla mnie dobrze, abym grał swoją absolutnie najlepszą grę, ponieważ wygrywam dobre pieniądze, rywale ze mną grają, więc jest OK grać w taki sposób. Wiesz, oni zobaczą, że gram bet, blef, bet, sprawdzenie, że czasami wybieram zły rozmiar zakładów. To powody, dla których oni z tobą grają. Ja radziłem sobie naprawdę dobrze, więc naprawdę nie miałem powodów, żeby coś zmieniać” wyjaśnił. Gdyby Patrik zaczął grać lepiej, to nikt nie chciałby z nim rywalizować. Lepiej więc było nie włączać wyższego biegu we własnej grze.

Ciągłe wygrywanie

W dalszej części padło pytanie o największe swingi Patrika. Czy trwały one dni, miesiące, a może cały rok? Jak był najtrudniejszy moment w jego karierze? Pokerzysta wspomina, że przez pierwsze trzy lata prowadził archiwum wyników, gier, ale zrezygnował z tego, ponieważ nie dawało to żadnych korzyści. ,,Przez ponad cztery lata, od 2002 do 2006 roku, nie miałem przegranego miesiąca w pokerze online. Szło mi dobrze w niektórych większych grach, w dużych grach PLO i No-Limit, ale też grałem bardzo dużo. Gdy grasz tak dużo, to masz przewagę. Miesiąc gry online w tamtym czasie to było kilka lat gry live. Ciężko mieć miesiąc na minusie, jeśli rozgrywasz dużo rozdań i grasz każdego dnia. To było jak ,,drukowanie” pieniędzy.

Następnie zacząłem brać udział w większych grach live, swingi zaczęły być większe. Mogłem być na minusie przez sześć miesięcy, ponieważ tam nie rozgrywasz tak dużo rozdań, a duże gry są naprawdę duże. To były lata, od 2002 do 2007/8 roku, gdy miałem największą przewagę nad moimi rywalami. Wszystko z powodu gry w internecie. Grałem bardzo dużo w internecie, rozgrywałem więcej rozdań niż którykolwiek z moich rywali, oglądałem więcej rozdań, grałem więcej.

Gdy nie grałem to także dużo analizowałem. Nie wiem, co więcej mógłbym zrobić, aby stać się lepszym pokerzystą w tamtym czasie” – odpowiedział. Fin dodał, że gdy ludzie zyskali dostęp do historii rozdań, to zaczęli uczyć się pokera, robili wideo, analizy rozdań, danych. Od tego czasu pokerzyści zaczęli się polepszać. ,,Teraz jesteśmy na kolejnym poziomie, w porównaniu do tamtych dni” – stwierdził.

Justin Bonomo
©Macau Billion Poker

Patrik opowiedział także o tym, co napawa go największą dumą w karierze. ,,Jestem bardzo dumny, że pozostałem tą samą osobą, którą byłem wcześniej. Widziałem wielu ludzi, których zmieniły pieniądze i sukces. Ja mam tę samą mentalność, którą miałem, gdy byłem młodszy. Ja wywodzę się ze sportu. Wiem, że ciężka praca to jedyny sposób, aby osiągnąć to, czego chcesz. Chodzi o poświęcenie, o to, jak bardzo tego chcesz. Ja nadal mam te same zasady. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak uporządkowałem swoje życie. Teraz mam rodzinę, dwie córki. Chcę stawać się lepszy niż kiedyś” – tłumaczy.

_____

Obserwuj PokerGround na Twitterze

Zobacz także:  WSOP 2018: Autor książek pokerowych i mistrz WSOP zakładają się o Hellmutha i Negreanu

_____

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

baner KO Series - czerwiec 2018