Viktor Isildur Blom

Nie wszyscy są pod wrażeniem sposobu, w jaki Viktor Isildur Blom przypieczętował swoje zwycięstwo w Main Evencie MILLIONS Germany. Każdy ma do tego prawo, ale Doro nie zgadza się na deprecjonowanie sukcesu Szweda.

Nie wiem, czy jest to przypadłość typowo polska czy po prostu ludzka, ale Polacy bardzo szybko stają się ekspertami we wszystkich tematach, które pojawiają się w czołówkach serwisów informacyjnych. Tragiczne wydarzenia sprzed kilku tygodni, które rozegrały się na ścianie Nanga Parbat, sprawiły, że jak grzyby po deszczu wyrosło nam nowe pokolenie eksperów od himalaizmu. W ostatnich dniach wielu z nas stało się wybitnymi znawcami skoków narciarskich. Liczba biegłych z dziedziny piłki nożnej w Polsce jest wręcz legendarna.

Od wczoraj społeczność pokerowa może być dumna z powstania kolejnego eksperckiego panelu – nie tylko polskiego, lecz międzynarodowego. Po fantastycznym sprawdzeniu, które przypieczętowało zwycięstwo Viktora Bloma w Main Evencie MILLIONS Germany, wśród głosów zachwytu zaczęły pojawiać się także opinie ekspertów (?), którzy deprecjonują klasę ostatniego zagrania Szweda.

Jak to było z tym callem?

Jason Mo, bardzo dobry pokerzysta, który na swoim koncie ma ponad 2.000.000$ wygranych, najwyraźniej nie może pogodzić się z tym, że to nie wokół jego osoby powstała burza medialna, że aż z wrażenia pomylił sekwencję zdarzeń.

Jasonie Mo (i Sabo) przyjrzyj się dokładnie temu, jak przebiegało finałowe rozdanie.

Isildur po czterech minutach decyduje się na sprawdzenie.
EASY CALL

To Isildur otworzył z buttona i na flopie zagrał c-bet. Jego bet na turnie nie był już aż tak oczywisty, gdyż na przebicie Szwed musiałby poważnie rozważyć wyrzucenie swojej ręki, która często byłaby w tej sytuacji najlepsza. Na riverze Isildur ma arcytrudną decyzję do podjęcia, która ma zadecydować o zwycięstwie jednego z graczy i o porażce drugiego. Grający ultra szybko w tym heads-upie Blom spędza cztery minuty na analizie sytuacji i wykonuje doskonałe sprawdzenie. W tle słychać głos ekspertów kanapowych krzyczących w międzyczasie „easy call”.

Gdy społeczność sprostowała Mo, ten uznał tylko, że tym bardziej ten call w ogóle nie zasługuje na uznanie. Określił go mianem standardowego. To, czy tak rzeczywiście było – z teoretycznego punktu widzenia – wyjaśni nam Bek0n, który przeanalizuje to rozdanie w czwartym odcinku z serii „Turnieje od kuchni”. Materiał ukaże się jeszcze dziś albo jutro z rana na PokerGroundTV na YouTube. Zapraszamy do subskrybowania naszego kanału i do obejrzenia wcześniejszych odcinków.

Wujowie i ciotki „Dobra Rada”

Już nie mówię, że tylko Polacy, ale ogólnie wielu ludziom bardzo łatwo przychodzi dawanie rad osobom, które znajdują się w ekstremalnej sytuacji. Wszystkich kanapowych doradców, którzy nic nie wiedzą, a się wypowiadają, nawet nie biorę na poważnie, bo najczęściej są to zwykłe trole, które chcą na swojej kontrowersyjności zaistnieć. Jednak głos gracza z dużymi osiągnięciami na koncie z pewnością nie zalicza się do tej kategorii.

Jason Mo
Jason Mo

Ja się nie znam, dlatego poczekam na wyliczenia Bek0na, ale zakładam, że Mo się zna na pokerowym fachu. Przyjmuję na ten moment za pewnik fakt, że być może był to w teorii standardowy call – jednak nadal bardzo trudny. Natomiast całkowicie nie mogę zgodzić się z tym, że tak doświadczony gracz całkowicie pominął okoliczności, w których przyszło Szwedowi dokonać tego sprawdzenia. Zaraz do tego przejdę, teraz posłuchajcie głosu specjalisty od gier cashowych oraz od turniejów na wysokie stawki.

Teoria teorią – liczy się tu i teraz

Kilka dni temu Isaac Haxton, członek teamu PartyPoker, wypowiedział się m.in. na temat zastosowania sztucznej inteligencji do nauki gry w pokera. Pod koniec rozmowy powiedział bardzo istotną rzecz, która Mo powinna wytrącić z ręki wszystkie argumenty.

(…) Wykorzystanie tej wiedzy przy stole jest największym wyzwaniem, szczególnie w turniejach na żywo, gdzie jest ograniczony czas na podjęcie decyzji, a gracze rywalizują o ogromne pieniądze. Pokerzyści, którzy odnoszą największe sukcesy w tej formule, niekoniecznie osiągnęliby najlepsze rezultaty na teście z wiedzy teoretycznej.

Amerykanin nie rozwijał dalej swojej myśli, ale mogę przypuszczać, że w jego mniemaniu o ostatecznym sukcesie przesądza wiedza teoretyczna plus szereg innych czynników, które decydują o tym, czy pokerzysta jest w stanie zrobić z niej użytek: umiejętność radzenia sobie z presją, trzeźwość myślenia, szybkość myślenia itp. Sądzę, że tych atrybutów dałoby się jeszcze wymienić jeszcze całą masę, a „kompletną” listę zawsze trzeba by zakończyć jeszcze jednym, i to bardzo istotnym czynnikiem, jakim jest ODWAGA.

Ostatecznie liczy się odwaga
Ostatecznie liczy się odwaga

Gdy siedzi się na kanapie, łatwo dokonywać trudnych wyborów. W sytuacji heads-upa olbrzymiego turnieju, gry o ogromne pieniądze i transmisji na żywo, tę konkretną decyzję przesądzającą o wygranej lub porażce znacznie trudniej podjąć. Gdyby sprawdził i się pomylił, wszyscy powiedzieliby: „Ale Isildur spieprzył to zagranie. Też mi legenda. Jak on mógł tak się ‚zlevelować’ w tej sytuacji?”. Gdy po czterech minutach zastanawiania się – co już powinno dać wielu osobom do myślenia, bo wcześniej grał błyskawicznie – powiedział „sprawdzam” i nie pomylił się, nie wiedzieć czemu od razu znalazły się osoby, które starają się umniejszyć jego sukces. Nie potrafię tego zrozumieć.

Życzę wszystkim malkontentom, aby kiedyś mieli szansę znaleźć się w takim miejscu jak Viktor Blom. Zobaczymy, jaki to wówczas będzie easy call czy inne zagranie. Peace.

CZYTAJ TEŻ: Viktor „Isildur” Blom – to nie w szaleństwie jest metoda?

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Isaac Haxton!