Leo Margets
Leo Margets

Hiszpańska pokerzystka opowiada o umowie z Winamax, przyszłości europejskiej puli pokerzystów i szkoleniu zespołu F1.

Kilka dni temu ogłoszono, że pokerroom Winamax powiększył swój zespół ambasadorów. Do licznego już grona dołączyli Joao Vieira i Leo Margets (pisaliśmy o tym tutaj). Hiszpańska pokerzystka wygrała w turniejach live prawie 1 milion dolarów. Od marca 2013 roku do końca 2015 roku, Margets była ambasadorką PokerStars. Po dwóch latach przerwy podpisała kontrakt z nową firmą.

Leo Margets udzieliła wywiadu portalowi Poker10, w którym opowiada o tej umowie, a także o dotychczasowej karierze.

Pytana o to, czy swoją rolę ambasadorki widzi np. podobnie do Patricka Leonarda, który pomagał ulepszać oprogramowanie PartyPoker, czy do Ike’a Haxtona, który chce być łącznikiem na linii gracz-operator odpowiada: ,,Trochę wszystkiego. Gdy pokerroomy podpisują umowy z graczami, starają się zebrać wszystkie cechy. Oczywiście, to musi być ktoś, kto spełnia minimum standardów jako gracz, musi być szanowany w społeczności pokerowej, musi inspirować.

Ja zgadzam się z tym, że zespoły ambasadorów są w pewien sposób łącznikiem pomiędzy pokerroomem a społecznością. Całej sprawie pomaga, gdy ambasador potrafi się komunikować, ponieważ jedną rzeczą jest, jaką jesteś osobą, a drugą to, w jaki sposób potrafisz przekazywać informacje i wartości”.

W dalszej części rozmowa zeszła na temat dotychczasowej kariery Leo. W ostatnich latach poświęcała się nie tylko grze, ale i innym aktywnościom. ,,Przez kilka lat nie byłam zaangażowana w pokera na sto procent. A to niedobrze, ponieważ w pokerze musisz być każdego dnia, musisz wszystko widzieć i wiedzieć, że w tym siedzisz.

Nie chciałam przestawać brać pokera na poważnie, uczyć się. Chciałam mieć jednak alternatywę. Zawsze ją miałam, ale tym razem poświęciłam się kilku sprawom. Stworzyłam firmę The MindSet Factory, która prowadzi szkolenia dla innych firm. Bardzo dobrze sobie radziliśmy, więc dałam sobie szansę.

Następnie pojawiła się książka, która pomogła ulepszyć kwestię mindsetu. A teraz chcę, żeby to Winamax było moim priorytetem. Nie zamierzam zaniedbywać innych priorytetów, ale jestem teraz na lepszej ścieżce. Dla psychiki to dobrze, gdy masz inne sprawy poza pokerem. To daje także pewną stabilność. (…)”-wyjaśnia.

Formuła 1

W wywiadzie nie mogło zabraknąć tematu szkolenia dla zespołu F1 Alfa Romeo Sauber. Leo Margets przeprowadziła je w ostatnich tygodniach. Co pokerzystka może wnieść do rozwoju zespołu, który skupia się na nowoczesnych technologiach? ,,[Szkolenie] było bardziej techniczne niż może się wydawać. Chodziło o zespół inżynierów. Nie mogę mówić o wszystkim, ale pokazywałam im symulacje na programie PokerSnowie. Zespół mógł zobaczyć, jak [w pokerze] działa proces podejmowania decyzji. Zajmowaliśmy się także Flopzillą.

To, że nie ukrywano [tej współpracy] pokazuje, że odbiór pokera już się zmienił. Fakt, że zespół Formuły 1 zatrudniał mnie jako trenera dla swoich inżynierów jest bardzo fajny dla mnie, ale także dla całej branży. Dla mnie to było wyzwanie. Byłam bardzo zmotywowana. Wiedziałam, że wystawią mnie na próbę. To było naprawdę wspaniałe. Poza tym, ta możliwość zwiedzenia fabryki, zobaczenia jej od środka… Od miejsca, w którym reperuje się bolidy, do miejsca, w którym stoją otwarte. Wszystko, wszystko było fajne”-wspomina.

Wspólna pula graczy

Kolejna część wywiadu dotyczyła czasu, gdy Leo żyła poza Hiszpanią, żeby grać w pokera online. Przy okazji pojawiło się pytanie o kilka najbliższych miesięcy. Jak pokerzystka widzi przyszłość wspólnej puli pokerzystów?

,,Miałam ciężki czas. Zdecydowałam się wrócić z Londynu, z powodów osobistych. Zdecydowałam, że zapłacę większe podatki, ale będę szczęśliwsza. To trochę takie połączenie [dwóch światów]. Od zawsze jedną nogą byłam tam, ponieważ mój ojciec jest w Londynie.

Wróciłam oficjalnie do Hiszpanii. Tutejsi gracze, ale też media pokerowe i tzw. afiliaci przechodzili przez wiele problemów. Bardzo trudno było grać z Hiszpanii. Mniej graczy, mniej inwestycji ze strony pokerroomów, podatki. To był bardziej czas przetrwania niż rozwoju.

Międzynarodowa pula graczy to już wystarczające rozwiązanie. Będzie większy ruch. Gracze rekreacyjni to gracze rekreacyjni. Oni nie dbają o rake i tym podobne rzeczy. To rozrywka. W ich przypadku poker rywalizuje z innymi zainteresowaniami. Chociaż w przypadku zawodowców lub półzawodowców, podatki są trudną sprawą, to będą w stanie tu grać.

W moim przypadku, koszty życia nie są takie same w Londynie i Hiszpanii. Można się bać czynszu w Londynie, a jakość życia nie jest taka sama. Ja jestem optymistką. Będzie większy ruch, branża będzie rosnąć, będzie więcej promocji, więcej pieniędzy. A na tym skorzystamy wszyscy”-wyjaśnia.

Przyjaciółki

Na koniec padło pytanie o przyjaźń Leo Margets z Fatimą Moreirą de Melo. Holenderska pokerzystka reprezentuje barwy PokerStars. Czy teraz będzie między nimi więcej rywalizacji na zasadzie, która z nich lepiej wypadnie w turnieju? ,,Fatima to moje najlepsze odkrycie od dawna. Rozmawiamy ze sobą co dwa dni, gotuję, gdy mamy włączony Facetime, noce spędzamy na rozmowach przez telefon. Nawet gdyby próbowano stworzyć rywalizację między nami, to byłoby to niemożliwe. [Fatima] jest dla mnie więcej niż siostrą. Gdy gramy w tym samym turnieju, to wymieniamy się udziałami”-podsumowuje.

Obserwuj PokerGround na Twitterze

Zobacz także: Norwegia – nalot policji na kluby pokerowe w Oslo

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Dima Urbanovich!