Pierwszym i podstawowym zadaniem przed rozpoczęciem sesji dla każdego wygrywającego gracza jest odpowiednia selekcja stołów. Szukamy graczy rekreacyjnych, których będziemy chcieli bezlitośnie ogrywać. Potocznie zwiemy ich fishami – rybkami, którymi żywią się takie rekiny, jak my. Co jednak zrobić, gdy taka rybka pokaże zęby i nie zechce dać się pożreć? Jak walczyć z aggro fishem?

W pierwszej części omówiliśmy różnice między „zwykłymi”, pasywnymi graczami rekreacyjnymi a ich agresywnymi kolegami, zwanymi „aggro fishami”. Jedni i drudzy grają zdecydowanie zbyt wiele rozdań, ale przeciętny gracz rekreacyjny zwykle w rozgrywce korzysta z przycisku „call”. Aggro fish natomiast, nie dość, że będziemy z nim grać w każdej ręce, to jeszcze będzie betował i raisował na potęgę. Oba te typy nie mają w zasięgu wzroku przycisku „fold”, i to jest tutaj najbardziej kluczowe.

Jak się przed takim maniakiem bronić? Przede wszystkim i po pierwsze – nie 3-betujmy go ani nie 4-betujmy zbyt luźno. No chyba, że mamy naprawdę bardzo mocną rękę. Gdy mamy słabszą, obejrzyjmy tanio flopa i ograjmy go na dalszych ulicach. A po drugie?

Nigdy nie próbujmy blefować aggro fisha po flopie

Podobnie, jak nie przebijamy maniaka pre-flop, tak niech nam nawet do głowy nie przyjdzie, żeby go po flopie blefować. Żadnych przebić po flopie z niczym. Żadnych przebiegłych pułapek z rodzaju check/raise ze śmieciami na ręce. Dlaczego? Bo rywal zawsze nas sprawdzi!

Oczywistym powodem blefowania jest to, że chcemy przeciwnika skłonić do foldu. Ale przeciwko takim zawodnikom nasze fold equity wynosi okrągłe zero. I dopóki nie będziemy mieć na ręce przynajmniej jakiegoś tłustego drawu (12 lub więcej outów), lepiej utrzymywać pulę w rozsądnych rozmiarach i pozwolić rywalowi na betowanie.

Jak z pasywnego gracza rekreacyjnego zrobić aggro fisha?

Pasywnych graczy rekreacyjnych na mikrostawkach będziemy przebijać z połową kart z talii, najlepszymi 50% możliwych rąk. Również na flopie będziemy bardzo często ładować c-bety, bez względu na to, czy coś trafimy, czy nie. Od takiej zabawy każdy fish się w końcu zdenerwuje.

Według takich osobników, w idealnym pokerowym świecie powinni móc limpować z każdym śmieciem i robić swoje fishowe bety po flopie. Naszym zadaniem jest zmuszenie ich do zapłacenia odpowiedniej ceny za możliwość obejrzenia kolejnej karty w niemal każdej sytuacji. W końcu nerwy im nie wytrzymują i zaczynają kąsać.

Ciężko wyłapać odpowiedni moment, kiedy to się zaczyna, bo każdy przeciwnik jest inny. Zazwyczaj dzieje się to po jakiejś większej przegranej przez nich puli, w dodatku bez showdownu. I tak ze zwykłego fisha powoli stają się aggro fishem.

Nie zapominajmy, że nasz rywal jest z natury chorobliwie pasywny, więc progresja jego szaleństwa może wyglądać następująco:

– sprawdzi nasz zakład na flopie z niczym
– sprawdzi nasze zakłady na flopie i turnie z niczym
– sprawdzi nasze zakłady na flopie, turnie i riverze z niczym
– będzie re-raisował nas pre-flop i post-flop (i do tego donk bet post-flop od czasu do czasu)

Zasadniczo stanie się tak, że rywal zacznie nas sprawdzać dużo szerzej, także po flopie. I w końcu dojdziemy do takiego momentu, że będziemy mogli zapomnieć o jakimkolwiek blefowaniu. I w którymś momencie (zwłaszcza, gdy będziemy od niego zgarniać większość pul), naszej rybce zaczną się przebijać ząbki i zamieni się w aggro fisha.

Ten moment to będzie wtedy, gdy rywal zacznie re-raisować po swoim limpie pre-flop i podbijać na flopie i dalszych ulicach. Pojawią się w jego arsenale również donk bety po flopie. Ta przemiana rzadko jest subtelna – piorun uderza znikąd i nagle mamy przy stole maniaka.

Jak grać ze stiltowanym graczem rekreacyjnym?

Tak samo jak z prawdziwym aggro fishem. Duża kontrola puli. Pozwalanie rywalowi na wykańczanie się samemu durnymi blefami.

Rzućmy okiem na przykładową rękę, którą rozegrał niedawno autor niniejszego materiału:

Villain – 53/7/1 – czyli regularny fish.

Villain limpuje z wczesnej pozycji a Hero podbija z buttona z .

Na flopie spada .

Villain stawia donk bet za połowę puli. Hero sprawdza.

Na turnie pojawia się . Villain ponownie uderza za połowę puli a Hero sprawdza.

River . Villain znowu – bet za połowę puli. Hero..?

Kluczem do tego rozdania jest wcześniejsza historia gry. Hero dosiadł się do stołu na kilka okrążeń buttona przed interesującym nas rozdaniem i nie miał żadnego wcześniejszego doświadczenia w grze przeciwko rywalowi. Określił go jako fisha – wysokie VPIP, niskie PFR, ciągłe limpowanie, stack poniżej 100bb itd.

Hero posiadał pozycję nad rywalem i wygrał kilka pul przebijając jego limpy i ponownie uderzając na flopie. Za pierwszym razem rywal sfoldował na flopie, za drugim zrzucił karty na turnie. Z monsterem w rodzaju 79 off nasz Hero nie miał wątpliwości, żeby i w tym rozdaniu przebić przed flopem. Trafił średnią parę a rywal niespodziewanie zagrał donk bet na nieskoordynowanym boardzie. Standardowy call.

Na turnie spadła równie nieistotna czwórka a rywal ponownie zagrał donk betem. Ta karta kompletowała gutshota dla 56, może też uskładała jakieś dziwne dwie pary. Ale poza tym wyglądała niegroźnie, więc Hero ponownie sprawdził.

Na river spadł bardzo nieprzyjemny król, który w dodatku kompletował flusha. Rywal ponownie uderzył. Co robić, co robić???

SPRAWDZIĆ.

Po chwili zastanowienia Hero uświadomił sobie, że w zakresie rywala znajduje się wiele blefów oraz rąk, które bije jego siódemka. Nie bez znaczenia jest także historia poprzednich rozdań oraz to, że rywal był już mocno stiltowany. Tak więc nie wgłębiając się już bardziej w temat, sprawdzenie z trzecią parą i nędznym kickerem było zagraniem rutynowym.

Co pokazał Villain?

Villain pokazał a Hero wygrał pule z parą siódemek.

Nie trzeba dodawać, że po tym rozdaniu przeciwnik wpadł w kompletnie małpi szał i w kilku kolejnych rękach oddał naszemu bohaterowi cały swój stack.

I jak? Wiecie już, z czym wybierzecie się na ryby następnym razem?