Uliczka numer zero. II
Po tygodniowej przerwie wracamy do tematu zakresów otwarcia przed flopem, gdzie czeka na nas już owiana sławą, ulubiona pozycja każdego pokerzysty, czyli Button. Grający tzw. domówki kojarzą ją pewnie z powodu konieczności tasowania i rozdawania kart, ale większość pewnie wie, że chodzi o tę pozycję ze znaczkiem D na swoim monitorze. Jak już wspomniałem wcześniej to tutaj robimy największe sumy, dlatego warto poświęcić trochę czasu na ustalenie dobrze pracującego na nasz zysk zakresu, którym będziemy operować z tej pozycji.
(przykładowy wynik z uwzględnieniem pozycji – znalezione w otchłaniach sieci – to właśnie wartość bb/100 jest wyznacznikiem zyskowności danej pozycji, jak widać w tym przypadku gracz ma 3krotnie większy profit z Buttona niż z UTP-EP chociaż teoretycznie, a zarazem praktycznie zakres z UTG jest o niebo mocniejszy)
Jak w poprzedniej części mam dla Was dwie graficzne propozycje przedstawiające kombinacje nadające się do otwarcia z tej pozycji. Są to swego rodzaju granice, w ramach których możemy operować na tej konkretnej pozycji. O ile dobrze kojarzycie wersja minimum pochodziła z opracowania D.Schmidt'a, w którym zalecał bardziej konserwatywne rozwiązanie w odniesieniu do drugiej wersji – w tym przypadku autorstwa T.Nguyen'a. Tym razem sprawy mają się zgoła odmiennie. Znany z raczej tight podejścia do gry Schmidt – sam uważający się za multitablera, gościa grającego ogromne ilości stolików jednocześnie – stawia na ponad 50% kombinacji dostępnych nam układów startowych! W porównaniu do drugiej wersji różnica jest diametralna. Luźniejszy na pozostałych pozycjach Nguyen proponuje zakres o 15% węższy. Przyznam się szczerze, że sprawdzałem czy nie ma gdzieś błędów w druku. Książki jednak wyglądają OK. Skąd się bierze taki rozstrzał wartości?
Odpowiedzi na wyżej postanowione pytanie doszukuje się w dwóch aspektach. Po pierwsze i chyba najistotniejsze, pozycja BTN pozostaje w ścisłym związku z dwójką graczy, którzy pozostali w grze. Jest to sytuacja zupełnie inna od tej, kiedy siedzimy na pierwszej pozycji UTG i musimy tak naprawdę martwić się o całą pozostałą piątkę graczy. Dlatego UTG zakresy proponowany przez obu autorów nie różniły się tak zasadniczo w obu propozycjach. Jak to jest na Buttonie?
Zostało nas tylko trzech i to my „rozdajemy karty” mając pozycję. Pozostała dwójka, a tak naprawdę ich tendencje uwypuklają nam tak duży zakres zmienności swojej własnej gry na buttonie. Sytuacje, w których stajemy do boju z graczami przewidywalnymi, nie lubiącymi bronić ciemnych ze spekulacyjnymi układami są najprostsze – otwieramy w zasadzie drugą ramkę i realizujemy swój plan utrzymania agresji na każdym sprzyjającym boardzie (więcej o zakładach kontynuacyjnych w najbliższej przyszłości). Podobnie ma się sprawa z graczami rekreacyjnymi lubiącymi oglądać flopy i pasować gdy nie trafią. Jeśli natomiast za nami siedzi jeszcze agresywny przeciwnik lubiący rzucać 3-betami, możemy spokojnie zrezygnować z tzw. 1-gapperów w stylu 97 i najniższych par. Te ręce nie mają potencjału w sprawdzaniu z racji zbyt małego przeniesienia ciężaru zakresu przeciwnika w stronę mocnych rąk. Ujmując sprawy prościej – nasz rywal nie będzie miał często mocnej ręki, więc nie warto jest liczyć na to, że wypłaci się, gdy trafimy nasz układ lub bardzo mocny draw. Oprócz tego, że niewiele zrobimy sprawdzając tego typu ręce w odpowiedzi na 3-bet, nie nadają się one także do tzw. bluff 4-beta. Do tego zdecydowanie lepiej używać karty w stylu Ax, Kx, Qx z niską drugą kartą. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest po prostu pas.
Drugim równie ważnym czynnikiem wpływającym na dobór tabelki startowej jesteśmy my sami, a dokładniej nasz styl. Nikt tak dobrze jak my sami nie odpowiemy sobie na pytanie: jakim jestem/chcę być graczem. Jak odnaleźć swoje własne ja? Zapytaj siebie, czy często myślisz o tym „Co może mnie bić na tym flopie?„. Jeśli tak podchodzisz do sprawy, może warto przenieść tą ostrożność na wcześniejszą uliczkę (opisywaną ulicę zero). Uczestnicząc w kolejnych rozdaniach z bardziej solidnym zakresem, częściej będziesz mógł stwierdzić, że masz prawdopodobnie najlepszą rękę. Przewagi w pokerze buduje się bowiem opierając na trzech kwestiach: przewagi w kartach, przewagi w pozycji, przewagi w umiejętnościach. Wybierając tight zakres opieramy się na pierwszej przewadze, którą najłatwiej jest nam uzyskać. Wchodząc w rozdanie z relatywnie mocniejszymi układami, zawsze będziemy mieć handycap nad rywalami. Jeśli natomiast jesteś graczem szukającym okazji do zaatakowania puli i Twoje podstawowe pytania po wyłożeniu trzech kart to „Czy te karty nie trafił przeciwnik? Co go wystraszy na kolejnej uliczce?” już sam widzisz, że szerszy, bardziej dynamiczny zakres będzie dla Ciebie bardziej odpowiedni. I dlatego propozycja zawierająca 50% rąk startowych ma zastosowanie. Zauważyliście, że zawiera ona wszystkie dwie karty w kolorze. Już piszę dlaczego. Różnica między kartami suited (w kolorze), a tymi samymi w dwóch różnych leży w grywalności. Dla przykładu porównajmy
z
prawie to samo? Nie z racji equity.
1) Na flopie
z pierwszą ręką mamy najwyższy kolor czyli 100% najlepszą w danej chwili rękę z
jedynie dobry draw. No tak, ale jak często trafiamy taki flop marzenie? Wiadomo nie zbyt często. Kolejny przykład – może Was przekona…
2) Na flopie
z przytoczonym
jesteśmy w stanie komfortowo kontynuować z
nie pozostawiamy sobie praktycznie żadnych opcji.
3) Zmieńmy flop jeszcze raz
i załóżmy, że jednak postanowiliśmy uderzać dalej, ponieważ taki trzy kolorowy board nie będzie znowu najlepszy dla przeciwnika. Scenariusz nie przebiega zbyt optymistycznie i rywal sprawdza. Turn to
. Tutaj widoczna jest prawdziwa dysproporcja między przytoczonymi układami. Z
mamy 12 karty, które potencjalnie pozwolą nam wygrać (3 Asy i 9 kart w sercach), natomiast
pozostaje nam liczyć tylko na Asa (3 karty). Właśnie ta dodatkowa pula kart na turnie pozwala często zachować agresję i wypchnąć opponenta w rozdania.
Stąd wynika właśnie, że dla osób nastawionych na atakowanie większości pul to właśnie takie rozszerzenie zakresu wydaje się optymalne, ponieważ pozwala w wielu sytuacjach kontynuować agresję zachowując przy okazji niezbędny rozsądek.
Czy o czymś nie zapomniałem?
Oczywiście w grach 6-cio osobowych mamy jeszcze jedną pozycję, którą pominąć się nie da. Small blind, czyli mała ciemna. Chociaż sytuacje, w których znajdziemy się jako przedostatnia osoba do wykonania zagrania w nieotwartej puli, nie są zbyt częste, warto mieć i tutaj przygotowany zakres otwarcia. Nie mając specjalnego pojęcia o osobie po naszej lewej może on wyglądać tak:
Na koniec.
Nie raz, nie dwa słyszałem zdanie „sprawdzę go i ogram po flopie” lub „poker to gra postflop„. W tym sentencjach nie ma wcale bujdy. Nawet jeśli preflop to tylko jedna z czterech możliwych uliczek, to jest to pierwsza z nich. Ustalenie dobrze zdefiniowanego zakresu preflop nie uczyni z nas wygrywających graczy z automatu. Możecie być jednak pewni, że uchroni od wielu niepotrzebych problemów na późniejszych etapach rozgrywki.
korzystając z:
Easy Game vol I A.Seidman
Don't listen to P.H. D.Schmidt
The Poker Blueprint A.Davies T.Nqyuen








