Witam! Z racji tego, że jest to mój pierwszy odcinek, na początek się przedstawię. Mam na imię Mateusz, w pokera gram od 5 lat, a sport uprawiam od 20 lat. Jako były piłkarz z zapałem oglądam i czytam o wielu rodzajach sportu. Gdy tylko pojawiła się okazja od Alchemika i W.A Rebela, by podzielić się moimi przemyśleniami z większa rzeszą osób, zgodziłem się bez namysłu, mimo że nie jestem mistrzem słowa pisanego.

Artykuły będą głównie o naszej rodzimej ekstraklasie, ale oczywiście również o najważniejszych wydarzeniach, jakie miałem okazję oglądać, a czasami również o moich przygodach, przez które dane wydarzenia nie mogły być obserwowane. Treść jest stricte subiektywna, więc proszę o komentarze i dyskusję, które mogą wyprowadzić mnie z błędu i przekonać do zmiany zdania. Tyle słowem wstępu, mamy już środę, lecz muszę wrócić do pierwszego dnia i pierwszych meczów, które skomentuję, sięgnijmy więc, aż do zeszłego piątku.

Sportowe rozdanie 1Przez telefon od dobrego znajomego, z którym umówiłem się na turniej i picie do kasyna, wiedziałem, że tego dnia nie obejrzę wielu spotkań, jednak po przygotowaniu się do wyjazdu z domu postanowiłem zajrzeć na chwilę, co się dzieje w meczu otwarcia 14 kolejki ekstraklasy w Łęcznej.

Pierwsza połowa, którą zdążyłem obejrzeć, bardzo mi się podobała, szybki otwarty mecz, Lechiści, którzy nie są ostatnio w najlepszej formie, od początku zaatakowali bramkę beniaminka i niewiele brakowało, a prowadzenie w tym meczu objęłaby inna drużyna, niż stało się to w rzeczywistości.

Większość drużyn zdawała sobie sprawę z siły dośrodkowań, według mnie, jednego z najlepszych lewych obrońców ligi Patrika Mraza, lecz do piątkowego meczu Górnik nie strzelił gola ze stałego fragmentu gry. Bramka Górników dała mi sygnał do wyjazdu i gola Colaka nie widziałem, jak i również czerwonej kartki dla Mraza.

Turniej w kasynie poszedł dla mnie standardowo, czyli odpadnięcie na coinflipie, ale zaprzyjaźniony barman w pełni mi to zrekompensował i piątkowy wieczór spędziłem ze znajomymi w lokalu, więc tylko doszły do mnie pogłoski o szalonym spotkaniu w Kielcach, gdzie Korona pokonała Wisłę 3-2.

Sobota to święto zmarłych (spotkałem Ryszarda „Peję” na cmentarzu) i pauza w ekstraklasie, z racji wyjazdu do rodziny nie zdążyłem do domu na spotkanie Bayernu z Borussią, więc nic oprócz wyniku 2-1 dla gospodarzy o tym spotkaniu nie wiem. Resztę dnia spędziłem na odpoczynku i zacieraniu rąk na niedzielę.

Najlepszy dzień do grindu dla turniejowców rozpocząłem od przegranego 1-5 meczu w mojej drużynie i pędziłem do znajomego na szlagier kolejki, który miał się odbyć we Wrocławiu, o dwóch wcześniejszych meczach, rozegranych tego dnia mogę powiedzieć tylko to, że Błażej Augustyn powinien odpocząć sobie parę spotkań.

Na spotkanie Lecha dojechałem około 50 minuty przy stanie 0-1 dla gości, dowiedziałem się, że Kolejorz prowadzi od 2 minuty, ale Flavio Paixao miał dwie stuprocentowe okazje do wyrównania.

Sportowe rozdanie 2Sam mecz był ciekawy i nie zawiódł, wiele kontrowersji wzbudziło wyrównanie dla Śląska, gdzie wiele osób uważa, że błąd popełnił P.Arajuuri, z czym nie do końca mogę się zgodzić, gdyż uważam, że kierunek, w którym Paulus wybił piłkę, jest jedynym, jaki był możliwy w tej sytuacji.

Pominąłem oczywiście derby Manchesteru, pewnie z racji tego, że grałem swój własny mecz i nie mogłem tego meczu obejrzeć.

Niedziela godzina 18.00 to pierwszy mecz w tej kolejce, który mogłem spokojnie obejrzeć, spodziewałem się pogromu Ruchu, aczkolwiek po zobaczeniu składów stwierdziłem, że jednak Chorzowianie powalczą z Legią. Pinto, na lewej obronie, w pomocy Ryczkowski i Kalinkowski a prawa flanka to duet Bartczak – Szwoch, w ataku szansę dostał Arek Piech i Orlando Sa, którego ewidentnie Berg nie darzy sympatią.

Spotkanie mnie zawiodło, miałem nadzieję, że Ruch ruszy do przodu na młodziaków z Legii, lecz tak się nie stało i jedyną bramkę obejrzeliśmy po strzale Portugalczyka z rzutu karnego. Konkluzja jaka naszła mnie po pierwszej części, jest taka, iż Visnakovs nie jest tak dobrym napastnikiem, jak kiedyś uważałem. W drugiej połowie gole zawdzięczamy zmiennikom, czyli Kuświkowi oraz Saganowskiemu, tak wiem, Marek nie strzelił bramki, ale jego asysta to 99% gola Ryczkowskiego.

Wieczór zakończyłem spotkaniem w Los Angeles, gdzie niespodziewanie Clippersi ulegli Sacramento po kapitalnej grze Cousinsa dla Sacramento i katastrofalnej Griffina dla Clipsów.

                                                                                                                                                                 

Poniedziałek to kanonada w Bielsku, gdzie kapitalna linia pomocy Piasta rozpracowała niegdyś niezniszczalną obronę Górali, świetny Badia, który zaczyna mi przypominać trochę Quintanę i kapitalny Zivec, którego nie sposób było zatrzymać i uważam, że wyrośnie on na jednego z najlepszych pomocników ligi.

Mnie szczególnie ucieszyły dwa gole Marka Sokołowskiego, z którym miałem okazję się poznać, szkoda, że nie zapewniły one Bielszczanom punktów. Spotkania w Białymstoku nie obejrzałem, gdyż rozgrywałem mecz w poznańskiej lidze Red-Box, lecz sam wynik mnie mocno zaskoczył, wydawało się, że Jaga jest w „gazie” a Bełchatowianie złapali ostrą zadyszkę po udanym początku.

Tyle na pierwszy wpis, następne będą pisane na gorąco, więc będzie więcej opinii i możliwe krytyki, wtorek i środa to liga mistrzów i liczę, że wydarzy się coś, co będę mógł dla was opisać!

WordPress › Błąd

W witrynie wystąpił błąd krytyczny.

Dowiedz się więcej o debugowaniu WordPressa.